Policja bada sprawę zniknięcia paliwa

2 godzin temu

Do jednego z gospodarstw na wsi przyszedł mężczyzna, który oznajmił, iż skończyło mu się paliwo w samochodzie i zapytał, czy gospodarz nie ma odsprzedać parę litrów.

Najbliższa stacja paliw oddalona jest o kilka kilometrów od wioski, w której to samochód nieznajomego miał zostać unieruchomiony. Człowiek z miasta był zdesperowany. Nie chciał jałmużny, mówił, iż zapłaci za kilka litrów oleju napędowego.

Zdarzenie miało miejsce w grudniu, w jednym z sołectw gminy Lwówek Śląski. Jak relacjonują nam czytelnicy, gospodarz pośpieszył nieznajomemu z pomocą i napełnił małą bańkę paliwem. Po chwili zadowolony mężczyzna odjechał.

To jednak najprawdopodobniej nie koniec tej historii, gdyż następnego dnia ów gospodarz zobaczył, iż sprzed domu zniknęły bańki z paliwem i olejem. Poszkodowany sprawę zgłosił na policję.

Mundurowi potwierdzają przyjęcie zgłoszenia. Młodszy aspirant Olga Łukaszewicz oficer prasowa KPP w Lwówku Śląskim wspomina, iż w zawiadomieniu ujęto kradzież 200 litrów oleju napędowego i 15 litrów oleju silnikowego.

Zgodnie z artykułem 278. Kodeksu karnego; Kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą, podlega karze więzienia od 3 miesięcy do lat 5.

Idź do oryginalnego materiału