Podpalenie pod więzieniem w Gębarzewie. 24-latek z Szamotuł zatrzymany i aresztowany

2 godzin temu

29 maja, 24 minuty po północy, służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o pożarze samochodu na parkingu tuż przy murze Zakładu Karnego w Gębarzewie. Volkswagen Golf spłonął doszczętnie. Renault Megane, zaparkowane obok, zostało nadpalone. Straty oszacowano na 37 tysięcy złotych.

Dziś wiadomo już, iż to nie był przypadek. Sprawca – 24-letni mieszkaniec Szamotuł – został zatrzymany 1 czerwca przez policjantów z Szamotuł, a następnie przekazany funkcjonariuszom z Gniezna. Sąd Rejonowy w Gnieźnie zastosował wobec niego trzymiesięczny tymczasowy areszt. Grozi mu do 5 lat więzienia.

Przyjechał taksówką z Poznania

Z ustaleń śledczych wynika, iż mężczyzna zamówił kurs przez aplikację z Poznania na teren gminy Czerniejewo. Zapłacił kierowcy 500 złotych i poprosił, by na niego poczekał. Sam – w kapturze – udał się w kierunku Zakładu Karnego. Na parkingu zastrzeżonym dla funkcjonariuszy Służby Więziennej oblał Volkswagena łatwopalną substancją i podpalił. Ogień gwałtownie przeniósł się na zaparkowane obok Renault.

Potem uciekł w kierunku lasu. Nie wrócił już do taksówki. W pojeździe pozostał jego plecak – wraz z dokumentami. To one pozwoliły policji gwałtownie wytypować podejrzanego.

Funkcjonariusze nie mogli wyjść zza muru

Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, dowódca zmiany nie wydał zgody żadnemu z funkcjonariuszy na opuszczenie terenu Zakładu Karnego w celu podjęcia próby ugaszenia płonących aut. W praktyce oznaczało to, iż strażacy musieli radzić sobie sami – a ogień zdążył zniszczyć dwa pojazdy.

Cel – jak mówią nasze źródła – był konkretny. Podpalacz kierował się do samochodu należącego do jednego z oddziałowych. Drugie zniszczone auto również należy do funkcjonariusza Służby Więziennej.

Zlecenie zza krat?

Śledczy nie wykluczają, iż podpalenie było na zlecenie. W środowisku osób związanych z Zakładem Karnym mówi się o tym od samego początku.

To podpalenie podobno było na zlecenie kogoś osadzonego – twierdzi nasz informator.

Od momentu zdarzenia w Gębarzewie pracuje Inspektorat Wewnętrzny Spraw Wewnętrznych oraz Biuro Kontroli. Oznacza to, iż sprawa jest badana nie tylko pod kątek czynu sprawcy, ale także ewentualnych zaniedbań lub powiązań ze służbami więziennymi.

Jak mogło dojść do podpalenia na parkingu zastrzeżonym?

Parking przy Zakładzie Karnym jest oddzielony szlabanem. Wjazd mają wyłącznie funkcjonariusze. To rodzi pytanie: jak osoba postronna mogła wejść na teren i podłożyć ogień bez wiedzy ochrony? Czy sprawca miał wsparcie od środka? Tego na razie nie wiadomo.

Wiadomo natomiast, iż 24-latek z Szamotuł usłyszał zarzut zniszczenia mienia. Za ten czyn grozi do 5 lat pozbawienia wolności. Na razie trafił do aresztu na trzy miesiące. Śledztwo trwa. Funkcjonariusze sprawdzają, czy za podpaleniem stało zlecenie – i czy ktoś z wewnątrz nie pomagał. Odpowiedzi poznamy w najbliższych tygodniach.

Idź do oryginalnego materiału