Nowe informacje w sprawie podpalenia stacji Starlink w Woli Krobowskiej pod Grójcem. Według ustaleń niemieckich dziennikarzy za atakiem może stać turecka grupa przestępcza znana jako „Daltonowie”, która miała działać na zlecenie rosyjskich służb specjalnych. W Niemczech zatrzymano dwóch obywateli Turcji podejrzanych o przeprowadzenie sabotażu. Tymczasem polska Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego ujawniła kolejne szczegóły śledztwa, w tym wcześniejsze rozpoznawanie obiektu przez osobę kontaktującą się ze zleceniodawcą za pośrednictwem Telegrama.
Policyjna taśma. Zdjęcie poglądowe. | Fot. Warszawa w Pigułce.Sprawa pożaru infrastruktury satelitarnej na Mazowszu nabiera międzynarodowego wymiaru. Niemiecki tygodnik „Der Spiegel” oraz dziennikarze publicznej telewizji ARD informują o możliwych powiązaniach podejrzanych z tureckim środowiskiem przestępczym. Śledczy badają, czy zorganizowana grupa mogła zostać wykorzystana do przeprowadzenia operacji wymierzonej w strategiczną infrastrukturę telekomunikacyjną w Polsce.
Polskie służby od początku traktują zdarzenie jako podejrzenie celowej dywersji. Prokuratura Krajowa prowadzi postępowanie dotyczące działania na rzecz obcego wywiadu i spowodowania pożaru infrastruktury wykorzystywanej do łączności satelitarnej.
Pożar stacji Starlink pod Warszawą. Co wydarzyło się 23 września?
Do zdarzenia doszło wieczorem 23 września 2026 roku w Woli Krobowskiej, w powiecie grójeckim, kilkadziesiąt kilometrów na południe od Warszawy. Ogień pojawił się na terenie naziemnej stacji bazowej systemu łączności satelitarnej Starlink.
Pożar objął elementy infrastruktury zasilającej obiekt. Uszkodzone zostały między innymi urządzenia odpowiedzialne za dostarczanie energii elektrycznej oraz zasilanie awaryjne. Na miejsce skierowano straż pożarną i funkcjonariuszy odpowiedzialnych za zabezpieczenie terenu.
Początkowo nie było wiadomo, czy przyczyną zdarzenia była awaria techniczna, czy celowe działanie. niedługo pojawiły się jednak informacje wskazujące na podpalenie.
25 września Prokuratura Krajowa wszczęła śledztwo dotyczące podejrzenia aktu dywersji i przestępstwa o charakterze terrorystycznym popełnionego na rzecz obcego wywiadu.
Według prokuratury celem sprawców mogło być zakłócenie funkcjonowania systemu Starlink w Polsce oraz innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej.
Dwóch obywateli Turcji zatrzymanych w Niemczech
Przełom w sprawie nastąpił 12 października. Niemieckie służby zatrzymały w miejscowości Nürtingen, w Badenii-Wirtembergii, dwóch obywateli Turcji podejrzewanych o udział w podpaleniu.
Zatrzymani to 34-letni Müslüm T. oraz 38-letni Ümit E. Do zatrzymania doszło na podstawie Europejskich Nakazów Aresztowania wydanych w związku z polskim postępowaniem.
Polskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji podkreśliło, iż operacja była rezultatem współpracy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz zagranicznych partnerów. Materiał dowodowy stanowiący podstawę zatrzymania przygotowały polskie służby.
Niemiecki sąd zastosował wobec obu mężczyzn tymczasowe aresztowanie. realizowane są procedury dotyczące ich przekazania polskiemu wymiarowi sprawiedliwości.
Zatrzymani są podejrzani o udział w sabotażu, ale ich wina nie została prawomocnie stwierdzona.
Niemieckie media wskazują na gang „Daltonów”. Możliwe powiązania z Kremlem
Najnowsze ustalenia opublikowane przez „Der Spiegel” i ARD kierują uwagę na turecką grupę przestępczą określaną jako „Daltonowie”.
Według niemieckich dziennikarzy obaj zatrzymani mogą być związani z tym środowiskiem lub osobami działającymi w jego imieniu. Dziennikarskie ustalenia opierają się na informacjach pochodzących ze źródeł związanych ze służbami bezpieczeństwa.
Grupa wywodzi się z Turcji, ale jej działalność wykracza poza granice tego kraju. Niemieckie organy ścigania łączą podobne struktury przestępcze między innymi z wymuszeniami, zastraszaniem oraz nielegalnym handlem bronią.
Najpoważniejsze podejrzenie dotyczy możliwości wykorzystania członków grupy do przeprowadzenia sabotażu na zlecenie rosyjskich służb specjalnych.
Na obecnym etapie nie jest to jednak fakt potwierdzony prawomocnym wyrokiem. Śledczy przez cały czas ustalają, kto zorganizował operację, finansował ją i wydawał polecenia bezpośrednim wykonawcom.
Kim jest przywódca „Daltonów”? W tle pojawia się Rosja
Niemieckie media zwracają uwagę na postać Berata Cana Gökdemira, znanego również jako „Can Dalton”, uważanego za jednego z przywódców grupy.
Według ustaleń dziennikarskich mężczyzna został zatrzymany w Rosji w 2024 roku, a Turcja zabiegała o jego wydanie. Pojawiły się jednak podejrzenia, iż rosyjskie władze umożliwiały mu dalszą działalność.
ARD informowała również o materiałach mogących wskazywać na kontakty środowiska „Daltonów” z Rosją, w tym o nagraniach i aktywności członków grupy w mediach społecznościowych.
Nie wiadomo jednak, czy sam Gökdemir miał jakikolwiek bezpośredni udział w organizowaniu ataku na polską stację Starlink.
Ewentualne powiązania grupy przestępczej z rosyjskimi służbami są jednym z wątków badanych w związku z podpaleniem.
ABW ujawnia kolejny wątek. Stacja była wcześniej obserwowana
16 października Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego opublikowała nowe informacje dotyczące prowadzonego śledztwa.
Okazuje się, iż polskie służby zatrzymały również osobę, która miała prowadzić wcześniejsze rozpoznanie obiektu w Woli Krobowskiej.
Według ustaleń ABW podejrzany był wcześniej sprawdzany przez zleceniodawcę. Wykonywał zdjęcia i nagrania wideo, a następnie przesyłał je za pośrednictwem komunikatora Telegram.
Po przejściu weryfikacji miał otrzymać polecenie rozpoznania terenu stacji oraz zastosowanych zabezpieczeń.
30 września sąd zastosował wobec tej osoby trzymiesięczny tymczasowy areszt.
ABW zaznacza, iż prowadzone są dalsze czynności mające ustalić role wszystkich zaangażowanych osób oraz ewentualnych organizatorów i zleceniodawców ataku.
Dlaczego Starlink jest tak istotny dla Ukrainy?
Starlink to system satelitarnego dostępu do internetu rozwijany przez amerykańską firmę SpaceX. Umożliwia korzystanie z łączności także w miejscach, w których tradycyjna infrastruktura telekomunikacyjna jest uszkodzona lub niedostępna.
Od początku pełnoskalowej rosyjskiej inwazji rozwiązanie odgrywa istotną rolę w funkcjonowaniu ukraińskich służb i sił zbrojnych. Terminale Starlink są wykorzystywane między innymi do utrzymywania łączności w warunkach działań wojennych.
Atak na elementy infrastruktury naziemnej może więc mieć znaczenie wykraczające poza granice państwa, na którego terytorium znajduje się instalacja.
W przypadku Woli Krobowskiej prokuratura bada podejrzenie, iż celem podpalenia było zakłócenie działania systemu łączności w Polsce oraz innych krajach regionu.
Nie oznacza to jednak, iż w wyniku jednego ataku doszło do całkowitego wyłączenia systemu Starlink. Sieć jest rozproszona i wykorzystuje wiele elementów infrastruktury.
Rosja zmienia sposób działania? Eksperci wskazują na niepokojący scenariusz
Dotychczas w wielu opisywanych przypadkach rosyjskie służby miały wykorzystywać do działań sabotażowych osoby rekrutowane do wykonania pojedynczych zadań, często za wynagrodzeniem.
Takie operacje mogą być organizowane za pośrednictwem komunikatorów internetowych, w tym Telegrama. Pozwala to zleceniodawcom ograniczać bezpośredni kontakt z wykonawcami.
Jeżeli potwierdzi się udział zorganizowanej grupy przestępczej w ataku na Mazowszu, mogłoby to wskazywać na wykorzystywanie przez rosyjskie służby bardziej rozbudowanych struktur kryminalnych.
Taki scenariusz może zwiększać możliwości organizacyjne sprawców, ponieważ grupy przestępcze dysponują własnymi kontaktami, zapleczem logistycznym oraz doświadczeniem w nielegalnych działaniach.
Na razie jest to jednak hipoteza wynikająca z ustaleń dziennikarskich i podejrzeń służb. Nie ogłoszono końcowych wyników śledztwa.
Podobny atak w Bułgarii. Służby badają szerszy kontekst
Sprawa stacji na Mazowszu nie jest jedynym incydentem dotyczącym infrastruktury Starlink w Europie.
Według informacji niemieckich mediów 9 października doszło również do podpalenia anten w ośrodku związanym z systemem Starlink w pobliżu Sofii, stolicy Bułgarii.
Zbieżność charakteru obu zdarzeń zwraca uwagę, jednak nie przesądza o ich wspólnym organizatorze.
Na obecnym etapie nie przedstawiono publicznie dowodów pozwalających jednoznacznie stwierdzić, iż ataki w Polsce i Bułgarii stanowiły element tej samej operacji.
Śledczy będą musieli ustalić, czy istnieją pomiędzy nimi powiązania personalne, organizacyjne lub finansowe.
Mazowsze pod lupą służb. Śledztwo ma wyjaśnić, kto wydał polecenie
Podpalenie w Woli Krobowskiej jest jednym z najpoważniejszych ujawnionych w ostatnich tygodniach incydentów dotyczących infrastruktury telekomunikacyjnej na Mazowszu.
Bliskość Warszawy oraz znaczenie obiektu dla systemów łączności sprawiają, iż postępowanie ma również wymiar bezpieczeństwa państwa.
Sprawę prowadzą polskie organy ścigania przy współpracy ze służbami niemieckimi. najważniejsze będzie przekazanie zatrzymanych do Polski, analiza zabezpieczonych materiałów oraz ustalenie roli osób, które mogły przygotowywać i organizować atak.
Prokuratura bada przestępstwa związane z działalnością na rzecz obcego wywiadu, dywersją i spowodowaniem pożaru.
Najważniejsze pozostaje ustalenie, kto zlecił podpalenie stacji Starlink i czy atak był częścią szerszej operacji wymierzonej w Polskę oraz państwa wspierające Ukrainę.
Najnowsze ustalenia niemieckich dziennikarzy wskazują na możliwe związki podejrzanych z turecką przestępczością zorganizowaną. Jednocześnie polskie służby ujawniły dowody wskazujące, iż obiekt mógł być wcześniej rozpoznawany na zlecenie innych osób.
Nie ma jeszcze prawomocnego rozstrzygnięcia dotyczącego odpowiedzialności zatrzymanych ani ostatecznego potwierdzenia wszystkich powiązań z rosyjskimi służbami.

1 godzina temu













English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·