Po blisko dziewięciu latach od zdarzenia Sąd Rejonowy w Gnieźnie wydał nieprawomocny wyrok w sprawie Wiesława Sz., oskarżonego o gwałt. Sąd wymierzył mu karę dwóch lat pozbawienia wolności, orzekł pięcioletni zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej na odległość mniejszą niż 10 metrów oraz zakaz kontaktowania się z nią w jakiejkolwiek formie. Wiesław Sz. ma również zapłacić pokrzywdzonej 20 tys. zł zadośćuczynienia. Sprawa, która rozpoczęła się w 2017 roku, wcześniej przeszła przez kilka etapów postępowania i trafiła choćby do Sądu Najwyższego.
Wtorkowe rozstrzygnięcie zamyka kolejny etap jednej z najbardziej złożonych spraw karnych, jakie w ostatnich latach trafiły przed gnieźnieński wymiar sprawiedliwości. Od zdarzeń będących przedmiotem postępowania minęło niemal dziewięć lat. W tym czasie sprawa była umarzana, zapadały rozstrzygnięcia dotyczące pokrzywdzonej, a następnie interweniował Sąd Najwyższy. Ostatecznie postępowanie dotyczące zarzutu gwałtu zostało ponownie przeprowadzone, a sąd pierwszej instancji uznał Wiesława Sz. za winnego.
Sąd uznał, iż doszło do przemocy
W uzasadnieniu ustnym sąd odniósł się do charakteru relacji pomiędzy Wiesławem Sz. a pokrzywdzoną. Zwrócono uwagę, iż wcześniej łączyła ich relacja, jednak jej istnienie nie oznaczało, iż pokrzywdzona wyraziła zgodę na współżycie w dniu 25 stycznia 2017 roku.
Sąd analizował m.in. sposób, w jaki doszło do spotkania, późniejsze zachowanie pokrzywdzonej, a także materiał dowodowy zgromadzony w sprawie. Istotne znaczenie przypisano również nagraniu rozmowy pomiędzy stronami. Sąd stwierdził, iż nie ma podstaw do uznania nagrania za zmanipulowane lub nieautentyczne. W ocenie sądu jego treść wspierała zeznania pokrzywdzonej dotyczące tego, iż w konkretnej sytuacji nie wyraziła zgody na współżycie.
Sąd zwrócił również uwagę na zachowanie oskarżonego podczas nagranej rozmowy. W ocenie sądu istotne było m.in. to, iż wiedział on o rejestrowaniu rozmowy, a mimo tego uczestniczył w niej i składał wypowiedzi, które zostały później poddane ocenie procesowej.
„Nie” nie musi oznaczać obrażeń
Jednym z istotnych elementów ustnego uzasadnienia było wyjaśnienie przez sąd, w jaki sposób oceniono przemoc w tej sprawie. Sąd wskazał, iż dla przyjęcia przemocy nie jest konieczne wystąpienie poważnych, widocznych obrażeń ciała. W ocenie sądu wystarczające może być użycie siły służącej przełamaniu oporu pokrzywdzonej. Jak wynika z uzasadnienia, sąd uznał, iż w analizowanym przypadku doszło właśnie do takiej sytuacji. Jednocześnie zaznaczono, iż chodziło o zdarzenie objęte wcześniejszą definicją przestępstwa zgwałcenia, obowiązującą w czasie, gdy miało dojść do czynu. To rozróżnienie ma znaczenie prawne, ponieważ od czasu zdarzenia zmieniły się przepisy dotyczące przestępstwa zgwałcenia. Sąd wskazał, iż w tej sprawie należy stosować przepisy obowiązujące w czasie popełnienia czynu.
Nagranie, którego wcześniej zabrakło w sprawie
Historia nagrania jest jednym z najbardziej istotnych elementów całej sprawy. W pierwotnym postępowaniu materiał ten nie został adekwatnie uwzględniony, co miało znaczenie dla dalszych losów postępowania. Po kolejnych rozstrzygnięciach i ingerencji Sądu Najwyższego sprawa została ponownie przeanalizowana. Tym razem nagranie znalazło się w materiale dowodowym, a jego autentyczność została – jak wynika z wcześniejszych informacji dotyczących sprawy – poddana analizie biegłych.
Podczas wtorkowego ogłoszenia wyroku sąd odniósł się do tego materiału bardzo szeroko. Nie tylko nie zakwestionował jego autentyczności, ale uznał, iż jego treść ma znaczenie przy ocenie relacji stron i wydarzeń z 25 stycznia 2017 roku.
Od skazania pokrzywdzonej do ponownego procesu
Sprawa ma wyjątkowo długą historię. W początkowym etapie postępowania to pokrzywdzona została oskarżona o składanie fałszywych zeznań i skazana. W związku z tym orzeczono wobec niej m.in. karę więzienia oraz ograniczenia wolności. Jednocześnie postępowanie dotyczące gwałtu zakończyło się wówczas rozstrzygnięciem, które nie prowadziło do skazania oskarżonego. Pokrzywdzona nie zaakceptowała takiego przebiegu sprawy i szukała pomocy prawnej. W sprawę zaangażowane zostały m.in. Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich oraz organizacja zajmująca się przeciwdziałaniem przemocy seksualnej.
Ostatecznie wcześniejsze rozstrzygnięcia zostały zakwestionowane. Sąd Najwyższy uchylił wcześniejsze rozstrzygnięcie dotyczące sprawy o gwałt, co otworzyło drogę do ponownego prowadzenia postępowania. W toku kolejnego postępowania materiał dowodowy został uzupełniony m.in. o wcześniej pominięte nagranie.
Dwa lata więzienia i zakaz kontaktu
We wtorek Sąd Rejonowy w Gnieźnie wymierzył Wiesławowi Sz. karę dwóch lat pozbawienia wolności. Sąd zaliczył na poczet kary okres wcześniejszego zatrzymania w sprawie – od 11 października 2017 roku od godziny 7:45 do 12 października 2017 roku. Oprócz kary więzienia sąd orzekł wobec skazanego zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej na odległość mniejszą niż 10 metrów oraz zakaz kontaktowania się z nią w jakiejkolwiek formie przez pięć lat. Z uzasadnienia wynika, iż okres obowiązywania tego zakazu ma być liczony od momentu wykonania kary pozbawienia wolności. Sąd zasądził także na rzecz pokrzywdzonej 20 tys. zł zadośćuczynienia. W uzasadnieniu wskazano na rozmiar krzywdy, w tym jej wymiar psychiczny i seksualny.
Dlaczego właśnie dwa lata?
Sąd odniósł się również do wymiaru kary. Wskazał, iż w sprawie nie znalazł podstaw do zastosowania nadzwyczajnego zaostrzenia kary, mimo iż od zdarzenia upłynęło wiele lat i postępowanie miało wyjątkowo długą historię. W ocenie sądu kara dwóch lat więzienia mieści się w podstawowym wymiarze przewidzianym za czyn i jest wystarczająca dla osiągnięcia celów kary. Sąd wskazał jednocześnie, iż przemoc zastosowana w celu przełamania oporu nie wiązała się z poważnymi, widocznymi obrażeniami ciała pokrzywdzonej.
Sąd podkreślił przy tym, iż kara więzienia ma być realnie odczuwalną konsekwencją popełnionego czynu, a izolacja ma stanowić element odpowiedzialności za wyrządzoną pokrzywdzonej krzywdę.
Wyrok nie jest prawomocny
Wtorkowe orzeczenie nie kończy jednak definitywnie sprawy. Wyrok jest nieprawomocny, a stronom przysługuje możliwość wniesienia apelacji. Podczas ogłoszenia wyroku sąd poinformował o procedurze odwoławczej. Strona, która nie zgadza się z rozstrzygnięciem, może wystąpić o sporządzenie pisemnego uzasadnienia wyroku, a następnie wnieść apelację. Oznacza to, iż wtorkowe rozstrzygnięcie może jeszcze zostać poddane kontroli instancyjnej. Dopiero prawomocne zakończenie postępowania przesądzi o ostatecznym kształcie odpowiedzialności karnej Wiesława Sz.
Sprawa, która trwała niemal dziewięć lat
Historia tej sprawy pokazuje, jak długą drogę może przejść postępowanie karne, zanim zapadnie prawomocne rozstrzygnięcie. Od zdarzeń z 2017 roku minęły lata, w których sprawa przechodziła przez kolejne etapy, a część wcześniejszych rozstrzygnięć została zakwestionowana. Wtorkowy wyrok jest więc ważnym momentem, ale niekoniecznie ostatnim. o ile któraś ze stron zdecyduje się na apelację, sprawa ponownie trafi do sądu drugiej instancji. Na dziś wiadomo jedno: po latach postępowania Sąd Rejonowy w Gnieźnie uznał Wiesława Sz. za winnego i wymierzył mu dwa lata pozbawienia wolności. Wyrok jest nieprawomocny.
Pokrzywdzoną reprezentowała Kancelaria Adwokacka Andrzeja Łykowskiego z Gniezna.

16 godzin temu










English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·