Sprawa strusia zakatowanego przed rokiem przez Łukasza Sz. wciąż budzi ogromne emocje.
Mężczyzna miał uderzać zwierzę tępym narzędziem, czego efektem była powolna i bardzo bolesna śmierć. Zebrani przed budynkiem sądu pikietujący uważają, iż maksymalny wymiar kary przewidziany w takich przypadkach, czyli 5 lat pozbawienia wolności, to zdecydowanie zbyt łagodny wyrok.
Przedstawicielka obecnej na miejscu fundacji prozwierzęcej NaJa przekazała, iż nie ma z ich strony zgody na tak pobłażliwe sankcje, przy tak okrutnych przestępstwach. Mówiła też, iż choć obecne działania nie będą w stanie przywrócić zabitego strusia do życia, fundacja chce chociaż uczynić go symbolem walki o zwierzęta, które nie mogą się bronić.
Powstała petycja, pod którą swój podpis złożyło już około 3 tysięcy osób. Fundacja zapowiedziała też przygotowanie apelu do sądu o zastosowanie wobec oskarżonego maksymalnego możliwego wymiaru kary.
W tym miejscu warto nadmienić, iż oskarżony Łukasz Sz. oprócz znęcania się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem, ma postawione zarzuty sprzedaży narkotyków nieletniemu. W mowie końcowej prokuratura wnioskowała o łączną karę 6 lat pozbawienia wolności. Obrońca oskarżonego zawnioskował o karę w wysokości 3,5 roku więzienia wskazując, iż jego klient przeprosił i przyznał się do większości zarzucanych mu czynów. Powodów, aby wątpić w skruchę Łukasza Sz. dostarcza pełnomocniczka właściciela strusia przypominając, iż chwalił się on skrzywdzeniem zwierzęcia w prywatnych wiadomościach, a choćby zapowiadał, iż ma zamiar dokonać gwałtu na Zenku.

3 godzin temu







English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·