Pijani „kibole” zakłócają spokój mieszkańcom ulicy Czudeckiej w Rzeszowie. Co na to policja i spółdzielnia?

12 godzin temu
Wezwani na miejsce policjanci „odbili” się od ściany, a adekwatnie drzwi mieszkania, bowiem… nie zostali do niego wpuszczeni przez pijanych lokatorów (Fot. Policja, Pixels/zdj. ilustracyjne)

– Tej nocy nie dało się usnąć, bo pijani lokatorzy jednego z mieszkań krzyczeli, wyzywali lokatorów i zachowywali się wulgarnie – mówią mieszkańcy ulicy Czudeckiej w Rzeszowie. – Ta gehenna trwała od 5 rano w niedzielę do 4 rano w poniedziałek. Zgłosiliśmy to na policję, ale na razie nic to nie dało – alarmują nas mieszkańcy osiedla.

Mieszkańcy ulicy Czudeckiej poinformowali nas, iż to już kolejny tego typu przypadek, gdy wulgarna grupa osób zakłóca spokój. Nie tylko w nocy, ale też i w dzień.

– To jacyś kibice, a raczej kibole, którzy urządzili sobie pijacką libację. Cały czas wznoszą jakieś piłkarskie kibicowskie okrzyki, do tego są wulgarni i się awanturują. Wychodzą też na ulicę i w biały dzień zastraszają przechodniów. Pytają ich komu kibicują, i jeżeli odpowie się nie po ich myśli, grożą słownie, iż się to dla nich źle skończy. Zaczepiali choćby dziećmi. Aż strach wyjść przed blok! – dodają zbulwersowani mieszkańcy.

Zwyzywali policjantów

Mieszkańcy osiedla zgłosili w nocy na numer 112 zdarzenie z udziałem pijanych lokatorów. Przyjechał patrol policji, ale funkcjonariusze nie weszli do mieszkania, bo… ich nie wpuszczono. Lokatorzy byli wtedy na balkonie i zwyzywali funkcjonariuszy policji.

– Dlaczego policjanci nie weszli do mieszkania, gdzie przebywało kilka agresywnych osób? – zapytaliśmy podkom. Magdalenę Żuk, rzecznika prasowego Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie.

– Policja została o tym powiadomiona telefonicznie, dlatego nie mogła wejść do mieszkania. Przyjechała na miejsce, ale musiała odjechać – poinformowała nas komisarz Magdalena Żuk. – Zgodnie z art. 51 kodeksu wykroczeń, jest to tylko wykroczenie, bo zgodnie z nim, w tym przypadku było to zakłócenie spokoju, w tym w nocy. jeżeli mieszkaniec oficjalnie zgłosiłby tę sprawę – a nie tylko przez telefon – do protokołu, to policjanci mogliby wejść do mieszkania i rozpocząć postępowanie wyjaśniające – dodaje.

Jakie decyzje podejmie spółdzielnia?

Decyzję w sprawie uciążliwych lokatorów mogłaby podjąć Spółdzielnia Mieszkaniowa „Projektant”, która administruje blokiem, w którym zamieszkują „głośni lokatorzy”. Dlatego zapytaliśmy przedstawiciela spółdzielni, czy coś zrobi, żeby usunąć ich z mieszkania przy ul. Czudeckiej.

– Oficjalnie nie otrzymaliśmy zawiadomienia od mieszkańców w sprawie uciążliwych lokatorów – wyjaśnia Beata Żmuda, pełnomocnik zarządu ds. gospodarki zasobami mieszkaniowymi w Spółdzielni Mieszkaniowej „Projektant”. – Zadzwoniono do nas o tym zdarzeniu. Dostaliśmy też prywatny film, pokazujący jak agresywnie zachowują się ci ludzie – wyjaśnia.

Pełnomocnik zarządu dodała, iż pracownik spółdzielni dzisiaj przed godziną 12 spotkał się z mieszkańcami ulicy Czudeckiej, żeby dowiedzieć się więcej o zachowaniu grupy pseudokibiców. W spotkaniu uczestniczył też dzielnicowy. W sprawie usunięcia uciążliwych lokatorów na razie spółdzielnia nie podjęła decyzji.

– To nie jest takie proste – tłumaczy Beata Żmuda. – Trzeba ustalić, czy te osoby są najemcami mieszkania, kto je wynajmuje? jeżeli będzie oficjalne zgłoszenie lokatorów bloku, to wtedy decyzję w tej sprawie podejmie Rada Nadzorcza SM „Projektant” i rozpatrzy ją sąd. Tej sprawy jednak tak nie zostawimy, ustalamy szczegóły i jest ona w toku. Będziemy informować o naszym dalszym postępowaniu – dodaje.

Idź do oryginalnego materiału