Pies zaatakował innego psa w Luboniu, zwierzę walczy o życie. Właściciel agresywnego czworonoga uciekł. "Znajdziemy was, bądźcie pewni"

6 godzin temu

Do zdarzenia doszło w czwartek wieczorem.

O sprawie poinformowała w mediach społecznościowych właścicielka poszkodowanego psa. Wszystko rozgrywało się na ulicy Kajakowej w Luboniu. Puszczony luzem agresywny pies zaatakował psa kobiety, "prawie go zabijając". - Typ szedł z babą i dwoma psami spuszczonymi luzem - chyba amstafami. Po ataku na mojego psa uciekł ze swoim psem-mordercą, jak ostatni tchórz. Babka, która z nim szła, twierdziła, iż go nie zna. Zabrała drugiego psa i uciekła autem - opisuje. - jeżeli ktoś zna właścicielkę tego auta i wie, kim mógł być ten gość (facet, mąż?), bardzo nam to ułatwi sprawę.

Sanatorium Bałtyk w Kołobrzegu - wypoczynek, który zostaje w pamięci. Najlepsza lokalizacja, klimat, morze na wyciągnięcie ręki. Rezerwuj teraz +48 94 355 34 44, [email protected]
REKLAMA

Czytelniczka podkreśla, iż mają świadków zdarzenia, mają też nagrania, a osiedle jest monitorowane. - Podejrzewam, iż to nie pierwsza taka historia, dlatego uciekł. Jego pies jest niezwykle agresywny i stwarza zagrożenie. Chodzi bez smyczy. Zaatakował od razu, nie był sprowokowany. Zaatakował, żeby zabić. Podbiegł i wbił wielki ryj w mojego małego pieska. Nie darujemy wam tego. To jest chore, żeby bać się o życie dzieci, psów, swoje, bo takie zje*y uważają, iż te psy są niegroźne i puszczają je luzem, bo "musi się wybiegać". Przez was przeżywamy teraz jedne z najgorszych chwil życia, nasz psiak walczy o życie, a wy uciekliście, nie udzielając żadnej pomocy. Jesteście najgorszymi gnidami. Znajdziemy was, bądźcie pewni - dodaje.

W rozmowie z nami właścicielka psa przyznaje, iż Fibo, bo tak się wabi, przeszedł w nocy operację, ale rokowania są niepewne. - Najgorsze będą najbliższe 72 godziny. Czekamy do południa na kolejne wieści z kliniki i kiedy będziemy mogli go odwiedzić - tłumaczy. Kobieta jest w drodze na komisariat, gdzie zgłosi zdarzenie.

Informacje można przekazywać na adres: [email protected].

Idź do oryginalnego materiału