Biskup diecezji tarnowskiej Andrzej Jeż stanął przed tarnowskim sądem rejonowym. Prokuratura zarzuca duchownemu, iż zbyt późno powiadomił organy ścigania o nadużyciach dokonywanych przez dwóch podległych mu księży – Stanisława P. i Tomasza K. Jest to pierwsze tego typu postępowanie w Polsce.
Pierwszy taki proces w Polsce. Biskup stanie przed sądem

Sąd Rejonowy w Tarnowie (woj. małopolskie) rozpocznie w środę proces biskupa Andrzeja Jeża, którego oskarżono o zbyt późne powiadomienie organów ścigania o molestowaniu małoletnich, którego mieli dopuszczać się księża z jego diecezji. Chodzi o Stanisława P. i Tomasza K., którzy mieli wykorzystywać seksualnie młodzież poniżej 15. roku życia.
ZOBACZ: Polacy zapłacą podatek na Kościół? To nie tak, jak myśli wielu wiernych
Obaj księża podlegali Jeżowi, biskupowi diecezji tarnowskiej. Jak uważają śledczy, duchowny niedostatecznie wcześnie powiadomił organy ścigania o przestępczym procederze.
Tuż przed rozpoczęciem procesu Kuria Diecezjalna w Tarnowie wydała komunikat, w którym oświadczyła, iż władze diecezji zgłaszały nadużycia seksualne księży również organom państwowym, kierując się zasadą "zero tolerancji". Wokół przypadków, o których organy ścigania zbyt późno miał poinformować Jeż, toczyły się wewnętrzne postępowania kanoniczne.
Biskup tarnowski odpowie przed sądem. Miał za późno powiadomić o nadużyciach
To pierwszy w Polsce proces sądowy biskupa dotyczący zgłaszania czynów pedofilskich księży. Zarówno obecny kierownik Biura Delegata KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży ks. dr Wojciech Rzeszowski, jak również jego poprzednik ks. dr Piotr Studnicki przyznali PAP, iż nie mają informacji, by wcześniej przed sądem toczyła się podobna sprawa.
Przez długi czas nie było pewne, gdzie i kiedy rozpocznie się proces. Początkowo, w listopadzie 2024 roku, tarnowski sąd wystąpił do Sądu Najwyższego z inicjatywą przekazania sprawy innemu równorzędnemu organowi. Argumentował wówczas, iż miejscowi sędziowie znają bp. Jeża z organizowanych corocznie spotkań opłatkowych, które doprowadziły do "nieraz ścisłych relacji osobistych i towarzyskich", a to może budzić wątpliwości co do bezstronnego i obiektywnego rozpatrzenia sprawy.
ZOBACZ: Kościół mówi "nie" reformie Kodeksu karnego. Biskupi ostro reagują
W grudniu Sąd Najwyższy oddalił ten wniosek, wskazując w uzasadnieniu, iż bliskie relacje są podstawą do wystąpienia z wnioskiem o wyłączenie ze sprawy sędziego, któremu ją przydzielono, a nie cały sąd. Podkreślono wówczas także, iż sąd nie może unikać spraw trudnych lub głośnych medialnie z powodu pełnionych przez oskarżonego funkcji. Gdyby to uniemożliwiało sprawiedliwe rozstrzygnięcie - zauważył SN - stawiałoby w ogóle pod znakiem zapytania możliwość sądzenia w mniejszych miejscowościach lokalnych prominentów.
Dodatkowo zaznaczono, iż sąd rejonowy w Tarnowie jest zdolny do orzekania "bezstronnego, opartego na przepisach i wolnego od jakichkolwiek poza procesowych wpływów".
Po oddaleniu wniosku sądu, proces miał się rozpocząć w Tarnowie w kwietniu 2025 roku, ale z powodu choroby sędzi termin rozprawy był przekładany. Ostatecznie do sprawy wylosowano inną referent. Pod koniec ubiegłego roku na posiedzeniu przygotowawczym ustalony został nowy termin rozprawy.
Wiedział o nadużyciach, nie zgłosił tego od razu. Biskup stanie przed sądem
Podstawą zarzutów dotyczących niepowiadomienia organów ścigania przez władze kościelne były postępowania dotyczące molestowania małoletnich przez dwóch kapłanów. Sprawa ks. Stanisława P. została w 2022 roku umorzona ze względu na przedawnienie karalności. Natomiast w przypadku ks. Tomasza K. tarnowska prokuratura w grudniu 2024 r. skierowała do Sądu Rejonowego w Nowym Sączu akt oskarżenia. W obu przypadkach kwestię zgłaszania tych nadużyć wyłączono do osobnego postępowania, dotyczącego zwierzchnika kapłanów.
ZOBACZ: Dramatyczny poranek w Mysłowicach. Kościół został zalany
Z informacji kurii wynika, iż o nadużyciach seksualnych Stanisława P. biskup dowiedział się w 2019 roku. Diecezja powiadomiła wtedy watykańską Dykasterię Nauki Wiary, a ta zleciła przeprowadzenie procesu. Kiedy kanoniczne postępowanie potwierdziło zarzuty względem duchownego, w sierpniu 2020 roku biskup zgłosił sprawę państwowym organom ściągania.
Natomiast o przypadku molestowania małoletnich przez ks. Tomasza K. - według kurii - biskup powiadomił organy ścigania niezwłocznie po otrzymaniu tej informacji pod koniec grudnia 2021 roku. Wcześniej w tej sprawie toczył się proces kościelny.
Pierwszy taki proces w Polsce. Biskup może zostać skazany
Według prokuratury Kościół, który prowadził we własnym zakresie postępowania wewnętrzne w sprawie obu księży, dysponował wcześniej wiarygodnymi wiadomościami o przestępstwach pedofilskich kapłanów i powinien je od razu zgłosić.
Śledczy co prawda zauważyli, iż władze kościelne złożyły zawiadomienie odnośnie obu księży, jednak zdaniem prokuratury uczyniły to zbyt późno – nie nastąpiło to niezwłocznie, jak wymaga przepis.
ZOBACZ: Spóźniłeś się na mszę? Kościół wyjaśnia, kiedy to grzech
Zgodnie z obowiązującymi od 2017 roku przepisami wśród przestępstw, które należy niezwłocznie zgłaszać organom ścigania, znajduje się także seksualne wykorzystanie małoletniego. Oprócz tego są to m.in. gwałt, zabójstwo, ludobójstwo, zamach, pozbawienie wolności, szpiegostwo.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni


2 godzin temu
![Święto „cichych bohaterów” policji. Uroczysta zbiórka w ostrołęckiej komendzie [ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/275-241326.jpg)










English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·