Płonące ulice, plądrowane butiki, tysiące zatrzymanych i para spokojnie sącząca wino w kawiarnianym ogródku. Francja pogrążyła się w bezprecedensowej fali zamieszek, która zmusiła władze do wprowadzenia godziny policyjnej w kluczowych miastach. Równocześnie internet zalewają nagrania mieszkańców, którzy w oparach dymu i pośród policyjnych kordonów z niezachwianym spokojem kontynuują swoje codzienne rytuały.