Pamiętacie królika Marcysia? Ta historia ma piękne zakończenie [ZDJĘCIA]

1 godzina temu

Niemal skatowany przez poprzedniego właściciela Marcyś, dziś wiedzie wspaniałe życie. – Jest mega kontaktowy, wiecznie chciałby się miziać – relacjonuje pani Kasia, który teraz opiekuje się królikiem.

Według jej opisu, u Marcysia nie ma większych zmian. Miał mały problem, bo na ogonku pojawiły się ranki, ale po wygoleniu i posmarowaniu maścią po dwóch dniach ślady prawie zniknęły. Marcyś cały czas waży też ok. 900g.

– Jest mega kontaktowy, wiecznie chciałby się miziać, a gdy tylko może, próbuje podbiec pod kojec mojego stada, żeby się tam położyć przy nich, Między kojcami mamy panele plastikowe, więc bezpośredniego kontaktu nie ma, ale lgnie do nich bardzo. Marcyś regularnie korzysta z zoofarmakognozji, co naturalnie wspiera jego samopoczucie, rozluźnia brzuszek, co w jego przypadku jest bardzo potrzebne i daje super efekty razem z fizjoterapią – napisała pani Kasia do Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, które uratował królika.

– Ogromnie się cieszymy, widząc Marcysia w tak znakomitej formie – napisano w mediach społecznościowych KTOZ.

Idź do oryginalnego materiału