Oszuści zaatakowali w naszym powiecie. Dwie osoby straciły oszczędności

1 godzina temu

Przestępcy cały czas znajdują nowe sposoby na wzbogacenie się kosztem nieświadomych osób. W ostatnim czasie w naszym powiecie doszło do dwóch podobnych oszustw, w których wykorzystano ten sam sposób działania. Tym razem zastosowano metodę "na pracownika banku", a mieszkańcy stracili swoje oszczędności. Teraz policja ostrzega i przypomina jak nie dać się oszukać.

Policja ostrzega przed przelewem na „konto techniczne”

Najpierw pojawia się telefon od osoby, która przedstawia się jako pracownik banku. Rozmowa ma jeden cel, zdobycie informacji o produktach bankowych i ustalenie, w jakim banku ofiara ma konto. Padają pytania między innymi o kredyty i inne usługi. Wszystko po to, by kolejny kontakt wyglądał jeszcze bardziej wiarygodnie.

Sprawa jest naprawdę groźna, bo prawdziwy pracownik banku nigdy nie poleci przelania pieniędzy na rachunek wskazany przez telefonicznego rozmówcę. Mimo to oszuści coraz częściej próbują właśnie w ten sposób wywołać panikę i przejąć oszczędności.

SMS z banku ma uwiarygodnić cały scenariusz

Po pierwszej rozmowie na telefon ofiary przychodzi wiadomość SMS, która wygląda jak komunikat z banku. W treści pojawia się informacja o rzekomym zagrożeniu środków na rachunku oraz zapowiedź kontaktu ze „specjalistą do spraw bezpieczeństwa”. To właśnie ten moment ma wzbudzić niepokój i sprawić, iż czujność spada. Oszuści grają tu na emocjach i presji.

Chwilę później dzwoni kolejna osoba, przedstawiająca się imieniem i nazwiskiem podanym wcześniej w wiadomości SMS. Wykorzystując wcześniej zdobyte dane, oszust może sprawiać wrażenie wiarygodnego pracownika banku. Mówi o ataku hakerskim, próbie przejęcia rachunku albo o kredycie zaciągniętym na dane klienta. Na końcu pada najważniejsza instrukcja, natychmiastowy przelew na specjalne „konto techniczne”.

Pieniądze nie trafiają do banku, tylko do oszusta

Przestępcy zapewniają, iż to tylko tymczasowe zabezpieczenie i iż środki wrócą po wyjaśnieniu sprawy. W rzeczywistości przelew trafia na rachunek należący do oszusta, a odzyskanie pieniędzy może być bardzo trudne. To właśnie dlatego policjanci apelują, by nie działać pod wpływem chwili. Presja i strach są w tym mechanizmie kluczowe.

Jak podkreślają funkcjonariusze, informacje o rzekomym ataku hakerskim czy zaciągniętym kredycie mają skłonić ofiarę do działania bez zastanowienia. To manipulacja, która ma odebrać czas na spokojną weryfikację. Gdy rozmówca naciska i każe działać natychmiast, powinna zapalić się czerwona lampka. W takiej sytuacji najlepiej po prostu przerwać kontakt.

Policjanci przypominają, czego nie robić podczas takiego telefonu

  • pracownik banku nie poprosi o przelanie pieniędzy na „konto techniczne” w celu ich ochrony,
  • nie należy podawać przez telefon loginów, haseł, kodów autoryzacyjnych SMS ani innych poufnych danych,
  • nie wolno instalować na polecenie rozmówcy żadnych aplikacji umożliwiających zdalny dostęp do telefonu lub komputera,
  • nie należy wykonywać przelewów pod presją czasu ani podejmować decyzji finansowych na podstawie telefonicznej rozmowy z nieznaną osobą,
  • w razie wątpliwości trzeba się rozłączyć i samodzielnie skontaktować z bankiem, korzystając z oficjalnego numeru znajdującego się na stronie banku lub na karcie płatniczej,
  • trzeba pamiętać, iż numer telefonu wyświetlający się na ekranie również może zostać sfałszowany.

Po takim telefonie trzeba skontaktować się bezpośrednio z bankiem

Jeżeli ktoś odbierze telefon o rzekomym zagrożeniu środków, powinien przede wszystkim zachować spokój. Nie wolno przekazywać pieniędzy ani danych, trzeba się rozłączyć i zweryfikować informację bezpośrednio w swoim banku. Tylko kontakt przez oficjalny kanał daje szansę na sprawdzenie, czy alarm jest prawdziwy. W takich sprawach pośpiech jest najgorszym doradcą.

Jeżeli ktoś padł ofiarą oszustwa, powinien jak najszybciej skontaktować się ze swoim bankiem i zablokować dostęp do rachunku lub środków. Następnie sprawę trzeba zgłosić Policji, bo szybka reakcja może zwiększyć szanse na odzyskanie utraconych pieniędzy. O zagrożeniu poinformowała aspirant Marta Bajor. To kolejny sygnał, iż czujność przy bankowych telefonach jest dziś na wagę złota.

Idź do oryginalnego materiału