Miał pomagać przy prowadzeniu "warsztatu", a w rzeczywistości urządził w garażu własnego dziadka miejsce do ukrywania kradzionych aut. Trop prowadzący do domu w powiecie legionowskim pojawił się podczas śledztwa dotyczącego serii kradzieży samochodów w Warszawie. Gdy policjanci weszli na posesję, gwałtownie okazało się, iż senior mógł nie mieć pojęcia, co naprawdę dzieje się za drzwiami garażu.