Olsztyńskie figurki znów na celowniku wandali. Kolejna sprawa trafiła na policję

1 godzina temu
Zdjęcie: Olsztyńskie figurki znów na celowniku wandali. Kolejna sprawa trafiła na policję / fot. UM Olsztyna


Niszczenie elementów małej architektury w Olsztynie staje się niepokojącym trendem. Olsztyńskie figurki, będące jedną z wizytówek miasta, po raz kolejny padły ofiarą bezmyślnego wandalizmu. Tym razem ktoś postanowił wrzucić rzeźbę do Łyny. Służby miejskie odpowiadają jednak stanowczo: koniec z taryfą ulgową i traktowaniem przestępstw jak „niewinnych psikusów”.

Przestępstwo, a nie bezmyślny żart

​W przestrzeni publicznej wciąż pokutuje przekonanie, iż uszkodzenie lub przemieszczenie miejskich instalacji to jedynie szczenięcy wybryk. Jednak w obliczu powtarzających się zdarzeń, służby miejskie i policja przypominają o twardych konsekwencjach prawnych i finansowych.

​Olsztyńskie figurki to nie bezwartościowe ozdoby — wartość pojedynczego obiektu szacuje się na kilka tysięcy złotych. W świetle polskiego prawa wrzucenie rzeźby do rzeki nie jest zwykłym wykroczeniem, ale przestępstwem zniszczenia lub uszkodzenia mienia (art. 288 Kodeksu karnego).

„Dla porównania: to trochę tak, jakby ktoś postanowił utopić samochód sąsiada, a potem tłumaczył, iż przecież tylko chciał zrobić psikusa” — podkreślają przedstawiciele Urzędu Miasta Olsztyna.

​Koniec pobłażliwości. Monitoring i szybka reakcja służb

​W przeciwieństwie do poprzednich incydentów, tym razem miasto zrezygnowało z biernych poszukiwań sprawcy poprzez apele w mediach społecznościowych. Od razu wdrożono procedury prawne:

  • Oficjalne zawiadomienie: Zgłoszenie o popełnieniu przestępstwa trafiło bezpośrednio do Komendy Miejskiej Policji.
  • Analiza nagrań: Przebieg zdarzenia został precyzyjnie zarejestrowany przez miejski system monitoringu.
  • Sprawne działanie: Funkcjonariusze zlokalizowali i wyłowili figurkę z dna Łyny, a ustalenie tożsamości sprawcy jest już tylko kwestią czasu.

​Ochrona tożsamości miasta i pieniędzy podatników

​Olsztyńskie figurki powstały po to, by wzbogacać przestrzeń miejską, budować tożsamość miasta i cieszyć oko mieszkańców oraz turystów. Każdy akt wandalizmu generuje jednak realne koszty ich renowacji lub ponownego montażu — koszty, które finalnie ponoszą wszyscy podatnicy.

​Na szczęście wyłowiony z wody diabeł przeszedł już niezbędne zabiegi i wrócił na swój posterunek przy alei Chateauroux (od strony ul. Żarskiej). Sprawa na policji wciąż się jednak toczy, wysyłając jasny sygnał: olsztyńskie figurki są pod stałą ochroną, a bezkarność wandali właśnie się skończyła.

źródło: UM Olsztyna

Idź do oryginalnego materiału