Ojciec oskarżony o znęcanie się nad dziećmi i tortury po zabraniu ich na zimową wyprawę w Utah

bejsment.com 54 minut temu

31-letni mieszkaniec Utah, który jeszcze w zeszłym miesiącu został uznany za bohatera za ochronę trójki swoich małych dzieci podczas zimowej wyprawy, teraz usłyszał zarzuty znęcania się nad nimi oraz torturowania.

Micah Smith został w październiku doceniony za to, iż ocalił swoje dzieci, gdy on i jego trójka pociech — ośmioletnia córka, czteroletni syn oraz dwuletni syn — przetrwali, mimo iż utknęli w śnieżnej burzy podczas wędrówki w Big Cottonwood Canyon w stanie Utah. Rodzina została odnaleziona dzień po zgłoszeniu zaginięcia. Dwoje dzieci trafiło do szpitala w stanie ciężkim, podczas gdy stan Smitha i trzeciego dziecka oceniono jako dobry i stabilny, poinformowało biuro szeryfa hrabstwa Salt Lake.
Jak podał magazyn People, na usuniętej już stronie GoFundMe Smith przedstawiany był jako ktoś, kto „bohatersko poświęcił się”, by ochronić swoje dzieci.

Obecnie mężczyzna stoi przed wieloma zarzutami dotyczących kwalifikowanego znęcania się nad dzieckiem oraz tortur, a w areszcie przebywa bez możliwości wyjścia za kaucją — wynika z akt więziennych hrabstwa Salt Lake.
„To, co miało być niewinną wyprawą z trójką dzieci, błyskawicznie zamieniło się w dramat, gdy oskarżony zdecydował się iść na szczyt zamiast zadbać o bezpieczeństwo najmłodszych” — napisano w akcie oskarżenia cytowanym przez ABC4 Utah.

Dokumenty wskazują, iż podczas 24-godzinnego horroru dzieci skarżyły się, iż jest im zimno, są zmęczone i chcą wrócić do domu. Dodano, iż Smith był „nieprzygotowany i skupiony na sobie”, a po przybyciu ratowników zachowywał się dziwnie i nie okazywał troski o własne dzieci.
Według policji Smith zeznał, iż wyszedł na szlak z dziećmi około 9 rano, a na szczyt dotarli około godziny 18.

Chwilę po wejściu na górę pogoda gwałtownie się pogorszyła — pojawiła się mgła, deszcz i grad, wynika z dokumentów. Jak podaje ABC4, mężczyzna stwierdził, iż do godziny 20 zeszli około 180 metrów, po czym uznał, iż muszą znaleźć schronienie, i próbował zbudować prowizoryczną osłonę z kamieni i gałęzi, aby ogrzać dzieci.
W tym czasie — jak opisano w aktach — dwuletni chłopiec przestał oddychać, a Smith wykonywał mu resuscytację krążeniowo-oddechową, aż dziecko ponownie zaczęło samodzielnie oddychać.

Według materiałów sprawy Smith wyjaśnił funkcjonariuszom, iż jego młodszy syn upadł, uderzył się w głowę i wyglądał na „oszołomionego”.
Dodano również, iż ośmioletnia córka powiedziała śledczym, iż ojciec zapowiedział, iż czeka ich długa trasa, która zakończyła się koniecznością ratowania życia czterolatka, ponieważ także on przestał oddychać.

Zastępcy szeryfa twierdzą, iż Smith wcześniej przesłał żonie zdjęcia z wędrówki, sugerujące, iż powinni zejść ze szlaku.
Miał też powiedzieć policjantom, iż „czuje się pewnie, chodząc po ciemku bez światła”, mimo iż dzieci twierdziły, iż się boją.

Według People, po odnalezieniu czteroletniego chłopca przez 25 minut prowadzono u niego resuscytację, a następnie trafił do szpitala, gdzie przeszedł udar i konieczne było usunięcie fragmentu czaszki.
Policja twierdzi, iż na nagraniu z telefonu Smitha z dnia wędrówki słychać, jak jego ośmioletnia córka pyta: „Tato, czy zamarzniemy na śmierć?”. Szlak znany jest jako trudny i niezalecany dzieciom ani osobom niedoświadczonym.

Idź do oryginalnego materiału