Administracja cmentarzy wspólnie z parafią św. Wawrzyńca w Gnieźnie przeprowadziła naprawę ogrodzenia wokół cmentarza przy ulicy Witkowskiej. Betonowe ogrodzenie miało liczne ubytki, w tym nielegalne przejścia, którymi mieszkańcy osiedla Grunwaldzkiego przedostawali się bezpośrednio na tory Gnieźnieńskiej Kolei Wąskotorowej. Na remont udało się wygospodarować z funduszu cmentarnego prawie 20 tysięcy złotych. Niestety, już pierwszej nocy po zakończeniu prac w jednym z miejsc, gdzie znajdowało się dzikie wejście, ogrodzenie zostało zniszczone. Straty sięgają ponad tysiąca złotych. Sprawa została zgłoszona na policję. Zarządca cmentarzy zapowiada, iż ubytek zostanie niezwłocznie uzupełniony kosztem innych inwestycji na nekropolii. Rozważany jest także montaż monitoringu w newralgicznych miejscach.
Cmentarz przy ulicy Witkowskiej w Gnieźnie to jedna z największych nekropolii w mieście. Przez lata betonowe ogrodzenie ulegało degradacji – nie tylko naturalnie, ale przede wszystkim na skutek działań osób, które wybijały w nim nielegalne przejścia. Główne powody? Skrót drogi dla mieszkańców osiedla Grunwaldzkiego oraz wyprowadzanie psów na teren cmentarza.
Przed sezonem Gnieźnieńskiej Kolei Wąskotorowej postanowiono w końcu zaślepić dzikie wejścia prowadzące z cmentarza wprost na tory. Jak przyznaje zarządca cmentarzy Przemysław Piechocki, rozmowy z GKW prowadzone były już kilka lat temu, ale zawsze brakowało funduszy. W końcu udało się wygospodarować z funduszu cmentarnego kwotę prawie 20 tysięcy złotych na uzupełnienie ubytków. Prace wykonano. Efekt? Ogrodzenie przetrwało kilkanaście godzin.

Zniszczone pierwszej nocy. Straty na ponad tysiąc złotych
W jednym z miejsc, gdzie wcześniej znajdowało się dzikie wejście na teren cmentarza, ogrodzenie zostało zniszczone już pierwszej nocy po zakończeniu napraw. Straty szacowane są na ponad tysiąc złotych. Sprawa została zgłoszona na policję. Naprawa będzie musiała zostać przeprowadzona, ale – jak zapowiada zarządca – kosztem innych inwestycji planowanych na cmentarzu.
To nie jedyny problem. Od lat administracja cmentarza boryka się z wyprowadzaniem psów na teren nekropolii. Mieszkańcy osiedla Grunwaldzkiego regularnie wchodzą z czworonogami na cmentarz, często puszczając je luzem. Zwierzęta załatwiają się na grobach i alejkach, co jest skrajnym brakiem szacunku wobec zmarłych i ich bliskich.
Codziennością są także podrzucane śmieci – zarówno komunalne, jak i poremontowe – oraz kradzieże, do których wciąż dochodzi na terenie cmentarza.
„Miejsce wymagające szacunku, a nie kuweta”
Przemysław Piechocki, zarządca gnieźnieńskich cmentarzy, nie ma wątpliwości, iż sytuacja wymaga stanowczej reakcji.
Od wielu miesięcy zgłaszali się do nas dysponenci grobów z prośbą o interwencję w zakresie zakazu wprowadzania zwierząt na teren cmentarza. Jest to miejsce wymagające szacunku, a nie kuweta do załatwiania potrzeb zwierząt domowych. Niestety upomnienia kończyły się agresywnymi, wręcz wulgarnymi komentarzami. Nieskuteczna była też interwencja straży miejskiej. Ponadto trzeba pamiętać, iż jest to przejście przez teren niezabezpieczonych w okresie letnim torów kolejki wąskotorowej. Około dwa lata temu był projekt zamknięcia torów od osiedla płotem między kolejką a osiedlem, więc przejścia i tak by nie było. Do tego dochodzą wielokrotnie zarejestrowane przez nasz monitoring podrzuty śmieci – szczególnie komunalnych i poremontowych. Dzisiejszy akt wandalizmu został zgłoszony na policję, a ubytek zostanie niezwłocznie uzupełniony – mówi Piechocki.
Jego słowa pokazują skalę problemu. To nie są incydenty – to systematyczne działanie części mieszkańców, którzy traktują cmentarz jak śmietnik, wybieg dla psów i skrót przez tory kolejowe.
Mieszkańcy mają jednak mieszane uczucia. Część z nich, zwłaszcza z osiedla Grunwaldzkiego, od lat korzystała z „dzikich przejść” jako skrótu do sklepów, przystanków czy na drugą stronę nekropolii. Dla nich zaślepienie ubytków w ogrodzeniu to utrudnienie, a nie poprawa bezpieczeństwa. Przyznają, iż dziury w płocie istniały od zawsze i w ich świadomości stały się niemal legalnym przejściem. Nie negują jednak faktu, iż były to dziury w ogrodzeniu cmentarza – miejsca, które z definicji powinno być odizolowane i otoczone szacunkiem, a stało się promenadą. Trudno się dziwić, iż po latach przyzwolenia na nieformalne wejścia, nagłe ich zamknięcie budzi opór. Rzecz jednak w tym, iż ogrodzenie nie zostało zamknięte złośliwie, tylko przywrócone do stanu pierwotnego. To nie budowa nowego płotu, tylko naprawa tego, co powinno być całe i szczelne od początku. Dziury w ogrodzeniu cmentarza to nie były legalne furki – to były wybite przez lata ubytki, które niszczyły estetykę i funkcję ogrodzenia. Ich zaślepienie nie jest odebraniem mieszkańcom prawa do drogi, tylko przywróceniem porządku. Bo cmentarz to nie osiedlowy skrót. To miejsce, które wymaga szczególnego traktowania. I choć z perspektywy mieszkańca codzienna droga do sklepu może być dłuższa o kilkaset metrów, z perspektywy szacunku dla zmarłych i ich bliskich – to jedyne adekwatne rozwiązanie. Ostatecznie ogrodzenie ma służyć przede wszystkim ochronie nekropolii, a nie ułatwiać przejście na drugą stronę cmentarza. Czas to wreszcie uszanować.
Inwestycje na cmentarzu. Skąd pieniądze?
Na ten rok zaplanowano jeszcze odnowienie nowej kaplicy na cmentarzu, remont starej kaplicy, powstało też kolumbarium oraz przeniesione będzie miejsce do składowania odpadów. To wszystko spore koszty. Pieniądze pochodzą z funduszu cmentarnego, czyli z opłat za pochówki, prolongaty grobów itp. Jak podkreśla zarządca, to właśnie na takie rzeczy idą niemałe pieniądze, które ludzie płacą za pochówki swoich bliskich. Tym bardziej przykre jest to, iż część tych środków musi być przeznaczana na naprawę zniszczeń spowodowanych wandalizmem.
W przypadku zniszczonego ogrodzenia – naprawa pochłonie ponad tysiąc złotych. To pieniądze, które mogłyby zostać przeznaczone na inną, zaplanowaną inwestycję. Teraz będą musiały zostać przesunięte.
Monitoring na cmentarzu – coraz bardziej realny
Jak udało nam się ustalić, poważnie rozważany jest montaż monitoringu w newralgicznych miejscach nekropolii. Kamery pozwoliłyby nie tylko ograniczyć liczbę kradzieży, do których przez cały czas dochodzi na cmentarzu, ale także ustalić osoby wyprowadzające psy na teren cmentarza w celu załatwienia potrzeb fizjologicznych oraz wandali niszczących ogrodzenie.
Decyzja praktycznie zapadła, ale po ostatnim akcie wandalizmu – montaż nastąpić szybciej, niż planowano. Koszt instalacji monitoringu nie jest mały, ale – jak argumentują zarządcy – pozwoliłby zaoszczędzić na naprawach i dać dysponentom grobów poczucie bezpieczeństwa.
To smutny obraz tego, z czym muszą mierzyć się parafie, zarządcy cmentarzy i dysponenci grobów. Miejsce spoczynku zmarłych nie powinno być traktowane jak przejściowa łączka, wybieg dla psów czy dzikie wysypisko śmieci. Cierpliwość administracji się kończy. Miejmy nadzieję, iż konsekwencje dla wandali – jeżeli zostaną złapani – będą dotkliwe. A dla pozostałych – iż w końcu zrozumieją, gdzie są i jaki obowiązek szacunku im to miejsce nakłada.

1 dzień temu














English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·