Odesłali ciężarną, awantura na SOR-ze. Obrońcy podejrzanego zabierają głos

1 godzina temu

Karol P., podejrzany w sprawie awantury wszczętej w jednym z warszawskich szpitali, nie został tymczasowo aresztowany - przekazali obrońcy mężczyzny, wydając oświadczenie w reakcji na niezgodne z prawdą przekazy medialne. Zdarzenie, które dla Karola P. skończyło się przedstawieniem mu zarzutów, było związane z odmową przyjęcia jego ciężarnej partnerki do szpitala.

Pixabay
Warszawa. Awantura na SOR-ze. Obrońcy podejrzanego zabierają głos

"Wbrew niektórym przekazom medialnym wobec naszego klienta nie zastosowano tymczasowego aresztowania. Postanowieniem z dnia 3 października 2026 r. (...) Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Południe w Warszawie nie uwzględnił wniosku prokuratora o zastosowanie tego środka i nakazał bezzwłoczne zwolnienie podejrzanego" - czytamy w piątkowym oświadczeniu obrońców Karola P.

Sprawa dotyczy wydarzeń, które rozegrały się 1 października w Międzyleskim Szpitalu Specjalistycznym w Warszawie. "Pewien mężczyzna miał nieco inne wyobrażenie na temat tego, jak personel medyczny szpitala powinien postępować z jego ciężarną partnerką. Wszczął awanturę z położnymi i pracownikami SOR-u" - napisano w komunikacie Komendy Rejonowej Policji Warszawa VII, opublikowanym w środę.

Szpital w Wawrze. 26-latek wszczął awanturę z personelem

Z relacji policji wynika, iż 26-letni Karol P. znieważył pracowników szpitala, naruszył ich nietykalność cielesną, a także kierował wobec nich groźby karalne. Następnie miał dopuścić się także uszkodzenia mienia. "W szale zaczął dewastować to, co napotkał na swojej drodze. Zniszczył dwie pary dwuskrzydłowych drzwi, gaśnicę, przyciski w windzie i dystrybutor do wody" - przekazano. Spowodowane straty oszacowano na kwotę ponad 67 tys. zł.

ZOBACZ: Zabrakło miejsca, karetki i radiologa. Trzyletni Kacper zmarł w szpitalu

Mężczyzna został zatrzymany, a prokuratura przedstawiła mu cztery zarzuty dotyczące opisanych czynów. Sprawa była szeroko opisywana w mediach. Jak czytamy w oświadczeniu obrońców Karola P., część przekazów zawierała niezgodną z prawdą informację o tymczasowym aresztowaniu podejrzanego.

"Prawdą jest, iż prokuratura skierowała wniosek o tymczasowy areszt zatrzymanego (...) Sąd uwzględnił argumentację obrońcy i zwolnił zatrzymanego bez stosowania jakichkolwiek środków" - przekazali prawnicy, przywołując również wskazane przez sąd powody, dla których wniosek odrzucono.

Nie przyjęli ciężarnej do szpitala. "Okoliczność o decydującym znaczeniu"

Obrońcy Karola P. argumentują ponadto, iż jego słowa "padły w stanie gniewu uzasadnionego okolicznościami porodu jego partnerki". W oświadczeniu pojawiła się relacja, która ma przedstawiać okoliczności zdarzeń, do których doszło w szpitalu.

ZOBACZ: Podkarpacki szpital na krawędzi. Pracownicy rozpoczęli protest głodowy

Prawnicy wskazują, iż partnerka podejrzanego zgłosiła się do szpitala ze względu na skurcze porodowe, o których poinformowała personel medyczny. Jak czytamy, po zbadaniu kobieta "została odesłana do domu".

"Jeszcze tego samego dnia urodziła dziecko w domu, bez pomocy medycznej. Karol P. działał w głębokim przekonaniu, iż dziecko nie żyje. W sprawie działania personelu szpitala, została złożona skarga do Rzecznika Praw Pacjentów. Okoliczność ta ma decydujące znaczenie dla oceny jego zachowania i powinna być uwzględniana w publicznym przekazie" - podkreślono w oświadczeniu.

WIDEO: Minister o planach PGZ. "Musi zbudować rynki zbytu"
Idź do oryginalnego materiału