"Nóż w plecy". Kaczyński grzmi po zatrzymaniu Bąkiewicza

10 godzin temu

Jedynego, czego możemy się spodziewać ze strony Niemiec, które ani nie przepracowały swojej nazistowskiej i imperialistycznej przeszłości, ani swojego stosunku do Polaków, to noża w plecy - grzmi w mediach społecznościowych prezes PiS Jarosław Kaczyński. Wpis polityka to rekcja na zatrzymanie przez policjantów w Berlinie grupy Roberta Bąkiewicza.

PAP/Leszek Szymański
Jarosław Kaczyński skomentował w serwisie X zatrzymanie grupy Polaków w stolicy Niemiec

Jarosław Kaczyński skomentował w serwisie X zatrzymanie grupy Polaków w w stolicy Niemiec. Polityk - nie kryjąc oburzenia - powiązał w swoim wpisie policyjną interwencję z polityką obronną polskiego rządu, w tym z programem SAFE.

"Jeden niemiecko-brukselski kredyt już zaciągnęli. Jutro planują zawrzeć umowę dotyczącą współpracy wojskowej Polski i Niemiec, twierdząc, iż podniesie ona poziom naszego bezpieczeństwa" - napisał prezes PiS.

Berlin. Jarosław Kaczyński po zatrzymaniu grupy Bąkiewicza: Nóż w plecy

W ocenie Kaczyńskiego policyjna interwencja ukazała stosunek niemieckich władz do Polaków.

"Biorąc pod uwagę, jak dzisiaj brutalnie zostali potraktowani nasi obywatele w Berlinie, jedynego, czego możemy się spodziewać ze strony Niemiec, które ani nie przepracowały swojej nazistowskiej i imperialistycznej przeszłości, ani swojego stosunku do Polaków, to noża w plecy. Co robi polska ambasada w Berlinie? Co robi MSZ?" - pytał polityk.

ZOBACZ: Bąkiewicz i jego ludzie zakuci w kajdanki w Berlinie. Policja zatrzymała sześć osób

We wtorek grupa członków nieformalnej inicjatywy Roberta Bąkiewicza Ruch Obrony Granic chciała umieścić krzyż przy znajdującym się w centrum Berlina tymczasowym pomniku upamiętniającym polskie ofiary II wojny światowej i okupacji niemieckiej.

Zgodnie z komunikatem berlińskiej policji krótko przed godz. 16:00 przed Reichstagiem zebrało się około 15 osób w żółtych kamizelkach. "Z transparentami, dużym drewnianym krzyżem i przy głośnych okrzykach chciały one udać się pod polski Głaz Pamięci. Taki przemarsz do miejsca pamięci został im jednak zakazany przez nasze siły policyjne" - czytamy w komunikacie.

Zebranym — przy pomocy tłumacza — miano zaproponować zorganizowanie zgromadzenia w pobliskim Skulpturenparku albo "udanie się pojedynczo do miejsca pamięci".

"Gdy mimo to grupa, wraz z krzyżem i transparentami, udała się wspólnie w kierunku pomnika, policjanci zastosowali wobec sześciu osób środki ograniczające wolność. Ponieważ doszło przy tym do stawiania oporu, nasze siły interwencyjne zastosowały również środki przymusu bezpośredniego" - informuje berlińska policja. Po zakończeniu czynności policyjnych wszystkie osoby zostały zwolnione na miejscu.

Zatrzymanie Polaków w Berlinie. Reakcja MSZ

Do zdarzenia odniósł się później we wpisie na platformie X rzecznik MSZ Maciej Wewiór. "Odnośnie zajścia w Berlinie: nasz konsul na miejscu działa — ustala w tej chwili okoliczności zdarzenia i powody zatrzymania" - napisał rzecznik resortu dyplomacji.

Na nagraniu opublikowanym we wtorek na platformie X Bąkiewicz informował, iż członkowie Ruchu Obrony Granic nie prowadzą żadnego zgromadzenia, ale chcą pomodlić się przed pomnikiem upamiętniającym polskie ofiary oraz umieścić tam krzyż i tabliczki informujące o niemieckich zbrodniach.

ZOBACZ: Niemcy o "groźbach", Rosja odpowiada. Ambasador wezwany do MSZ

Bąkiewicz apelował także do polskiej ambasady w Berlinie o pomoc w negocjacjach z niemiecką policją, wyrażając obawę, że ta użyje wobec nich siły.

"Zostaliśmy pozbawieni wolności przez Niemców. Może dojść do użycia siły wobec nas. Nie złamaliśmy prawa" - napisał na X po policyjnej interwencji Bąkiewicz twierdząc, iż niemieccy zgodziliby się na przemarsz pod warunkiem, iż maszerujący pójdą dalej bez krzyża i bez plakatów.

- To jest skandal w tej chwili, co robią Niemcy, bo Niemcy boją się tego, co jest napisane na tych tabliczkach, bo tam jest napisana prawda, iż porwali 200 tys. dzieci, iż zamordowali sześć milionów Polaków, iż ograbili Polskę - komentował na antenie Telewizji Republika Bąkiewicz.

Idź do oryginalnego materiału