Do najgroźniejszego incydentu doszło w niedzielę 13 września wczesnym ranem w pobliżu przejścia w Dorohusku.– Około godziny 4:10 nastąpił atak
drona na stację benzynową w odległości około dwóch kilometrów od przejścia granicznego w Dorohusku. Wybuch był tak silny, iż szyby w placówce po naszej stronie zadrżały – relacjonował Komendant Główny Straży Granicznej gen. dyw. SG Robert Bagan podczas odprawy z udziałem premiera Donalda
Tuska.Co leciało w kierunku przejścia w Hrebennem... Niedługo potem pojawił się kolejny komunikat: iż w kierunku przejścia w Hrebennem zmierzał niezidentyfikowany obiekt powietrzny. Reakcja służb była natychmiastowa. Decyzją komendanta ewakuowano ponad 300 osób – zarówno funkcjonariuszy Straży Granicznej, jak i pracowników Krajowej Administracji
Skarbowej.Oficjalnie nie udało się potwierdzić, iż powodem ewakuacji przejścia w Hrebennem był nadlatujący w kierunku granicy niezidentyfikowany obiekt latający. A procedury bezpieczeństwa objęły cały pas przygraniczny w naszym regionie. Odprawy wstrzymano na wszystkich przejściach województwa lubelskiego: w Dorohusku, Zosinie (gmina Horodło), a także w Dołhobyczowie oraz Hrebennem. Jak wyjaśnia mjr SG Dariusz Sienicki, rzecznik Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej w Chełmie, ruch zamrożono około godziny 4:00 rano po otrzymaniu alertów z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa (RCB).Syreny na północy, spokój na ZamojszczyźniePo godzinach porannych sytuację udało się w pełni opanować. Odprawy graniczne wznowiono, a punkty kontrolne wróciły do płynnej pracy."Na wszystkich drogowych przejściach granicznych na granicy polsko-ukraińskiej w województwie lubelskim (Dorohusk, Zosin, Dołhobyczów i Hrebenne), ruch graniczny odbywa się normalnie, bez utrudnień" - poinformował 13 września na internetowej stronie NOSG rzecznik oddziału mjr SG Dariusz
Sienicki.Nocny alarm wywołał jednak spore poruszenie wśród lokalnych społeczności. Podczas gdy w północnej części regionu wyły syreny alarmowe, strażacy z Hrubieszowa i Tomaszowa Lubelskiego potwierdzają, iż na samej Zamojszczyźnie nie decydowano się na włączanie sygnałów dźwię
kowych.Mimo nocnego napięcia mieszkańcy strefy przygranicznej podchodzą do sprawy ze spokojem i dementują pojawiające się w sieci plotki o rzekomych wyprowadzkach czy panice w miejscowościach takich jak Dołhobyczów. Wskazują przy tym na zbędne eskalowanie emocji przez media i podkreślają, iż granica funkcjonuje bez zakłóceń, a sytuacja pozostaje pod pełną kontrolą polskich służb.