Nocna reanimacja w Białymstoku. Policjanci wygrali z czasem

1 godzina temu
Bramki wjazdowe do podziemnego parkingu białostockiej galerii handlowej stały się miejscem dramatycznej walki o ludzkie życie. Gdyby nie błyskawiczna i zdecydowana reakcja funkcjonariuszy z białostockiej patrolówki, ta historia mogłaby mieć tragiczny finał. Zgłoszenie, które postawiło służby na nogi

Wszystko zaczęło się od pilnego sygnału, który wpłynął do dyżurnego komendy miejskiej w Białymstoku. Z relacji świadków wynikało, iż młoda kobieta, idąc w towarzystwie koleżanki, nagle osłabła, upadła na ziemię i straciła przytomność. Na miejsce natychmiast skierowano najbliższy patrol policji.

najważniejsze minuty przed przyjazdem karetki

Mundurowi zjawili się na miejscu jako pierwsi. Przy leżącej na trawie kobiecie klęczał już jej zrozpaczony mąż. Gdy policjanci przystąpili do oceny stanu poszkodowanej, sytuacja okazała się krytyczna – kobieta nie oddychała i nie można było u niej wyczuć tętna. Funkcjonariusze bez chwili wahania rozpoczęli resuscytację krążeniowo-oddechową.

Podwójny powrót funkcji życiowych

Dzięki natychmiastowemu masażowi serca kobieta na moment odzyskała oddech, choć była w szoku – trzęsła się i wypowiadała niezrozumi
Idź do oryginalnego materiału