„Niewidziane” fotoradary działają już w całej Warszawie. Sypią się srogie mandaty i punkty. Niektórzy potracili prawa jazdy

1 godzina temu

Nie błyskają w jednym miejscu i nie wystarczy zwolnić kilkadziesiąt metrów przed kamerą. Odcinkowe pomiary prędkości, nazywane czasem „niewidzialnymi fotoradarami”, działają już na kilku strategicznych trasach przecinających Warszawę i jej najbliższe otoczenie. Najnowszy z nich na S2 stał się w 2026 r. rekordzistą w całej Polsce. W ciągu 6 miesięcy zarejestrował 37 944 przekroczenia, a według danych Ministerstwa Infrastruktury wystawiono tam 10 594 mandatów. To jednak dopiero początek, bo stolica przygotowuje kolejne systemy – w tunelu Wisłostrady i na Moście Poniatowskiego.

Kamery zainstalowane przy skrzyżowaniu. Grafika poglądowa. | Fot. Pixabay

4 odcinkowe pomiary już pilnują Warszawy. Jeden stał się rekordzistą Polski

Określenie „niewidzialny fotoradar” jest oczywiście umowne. Kamery nie są ukryte, a początek i koniec kontroli oznaczają znaki drogowe. Różnica polega na czymś innym: klasyczny fotoradar mierzy prędkość w konkretnym punkcie, natomiast OPP zapisuje moment wjazdu i wyjazdu samochodu, a następnie oblicza średnią prędkość na całym kontrolowanym fragmencie. Kierowca może więc minąć każdą z kamer z przepisową prędkością, a mimo to dostać mandat, o ile pomiędzy nimi jechał za szybko.

W danych Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego dotyczących stolicy pojawiają się w tej chwili 4 główne lokalizacje OPP. Dwa systemy działają na trasie S8: po wschodniej stronie miasta w kierunku Marek, w rejonie Łabiszyńskiej i Głębockiej, oraz po zachodniej stronie na odcinku w rejonie Macierzysza, Bliznego Łaszczyńskiego i Bemowa. CANARD instalował je właśnie po to, aby kontrola obejmowała dłuższy fragment trasy w obu kierunkach, a nie tylko pojedynczy punkt. Aktualne ograniczenie zawsze trzeba odczytywać ze znaków, bo na trasach szybkiego ruchu może ono być czasowo zmieniane przez roboty lub organizację ruchu.

Trzeci system znajduje się w tunelu Południowej Obwodnicy Warszawy na S2 pod Ursynowem. Działa tam 12 kamer, kontrolowane są wszystkie 3 pasy w obu kierunkach, a pomiarem objęto około 2,5 km. Obowiązuje ograniczenie do 80 km/h. Ten OPP przez lata był jednym z najbardziej zapracowanych w Warszawie – w samym 2025 r. zarejestrował ponad 13,7 tys. naruszeń. Dla porównania wszystkie stołeczne OPP odnotowały wówczas łącznie około 26,9 tys. przypadków przekroczenia średniej prędkości.

Czwarty i zdecydowanie najbardziej „wydajny” system ruszył na S2 między węzłem Warszawa Wilanów a węzłem Lubelska. Kontrola obejmuje ponad 10 km trasy, a dla samochodów osobowych obowiązuje tam limit 100 km/h. W statystykach system pojawia się również jako S2 Warszawa-Zagórze. Już w styczniu 2026 r. zarejestrował 8260 naruszeń, w lutym kolejne 7530. W całym pierwszym półroczu licznik doszedł do 37 944 wykroczeń, czyli średnio około 210 każdego dnia. Żaden inny OPP w Polsce nie zarejestrował w tym czasie więcej.

Tu trzeba jednak rozdzielić 2 liczby, bo „zarejestrowane naruszenie” nie oznacza automatycznie wystawionego mandatu. Z danych Ministerstwa Infrastruktury dotyczących pierwszej połowy 2026 r. wynika, iż na podstawie zdarzeń zarejestrowanych przez system S2 Warszawa-Zagórze nałożono 10 594 mandaty. W całej Polsce OPP zarejestrowały w tym czasie około 384 tys. naruszeń, a wystawiono 116 001 mandatów. Część spraw jest przez cały czas procedowana, w innych nie udaje się skutecznie przypisać wykroczenia kierującemu, dlatego tych statystyk nie można traktować jako dwóch etapów dokładnie tej samej grupy spraw.

Tunel Wisłostrady będzie następny. Przy limicie 50 km/h średnia dochodziła do 72 km/h

Kolejny system ma pojawić się w samym sercu Śródmieścia. Zarząd Dróg Miejskich podpisał już umowę na montaż odcinkowego pomiaru w tunelu Wisłostrady. Wykonawca ma 300 dni na instalację i uruchomienie urządzeń. jeżeli harmonogram zostanie dotrzymany, system powinien być gotowy w 2027 r. w tej chwili w tunelu obowiązuje limit 50 km/h, choć ZDM zapowiedział, iż po uruchomieniu skutecznego nadzoru chce jeszcze przeanalizować, czy ograniczenie może zostać zmienione.

Powód instalacji kamer w tym miejscu jest bardzo konkretny. ZDM przywołuje pomiary z 2018 r., według których z prędkością 50 km/h lub mniejszą poruszało się zaledwie 5 proc. kierowców. Średnia wynosiła od 66 do 72 km/h, 15 proc. samochodów jechało szybciej niż 86-88 km/h, a rekordowy pomiar zbliżył się do 174 km/h. To dane sprzed kilku lat i nie należy traktować ich jak bieżącego licznika wykroczeń, ale dobrze pokazują, dlaczego miasto uznało punktowy fotoradar przy Karowej za niewystarczający.

Po uruchomieniu OPP obecny fotoradar w rejonie Karowej ma zostać przeniesiony na ul. Wóycickiego w rejon ul. Żubrowej. Zamiast pilnowania pojedynczego miejsca w tunelu kamery będą sprawdzały czas przejazdu całego odcinka. W takim systemie gwałtowne hamowanie przed końcową bramką kilka daje – o ile wcześniejszy przejazd był na tyle szybki, iż średnia przez cały czas przekracza dozwoloną wartość, system zapisze naruszenie.

Most Poniatowskiego też dostanie OPP. Ma być tak zbudowany, żeby nie dało się go ominąć łącznicą

Potwierdzony jest również drugi duży projekt – Most Poniatowskiego i jego wiadukty. ZDM ogłosił przetarg w lipcu 2026 r., a w sierpniu wpłynęły 2 oferty mieszczące się w budżecie miasta: jedna opiewa na około 1,7 mln zł, druga na około 1,5 mln zł. Po wyborze wykonawcy i podpisaniu umowy będzie on miał 300 dni na uruchomienie systemu, dlatego realnym terminem jest 2027 r.

Ten OPP ma być nietypowy. Kontrola obejmie nie tylko samą przeprawę i wiadukty, ale także łącznice, w tym węzeł z Wisłostradą. ZDM zapowiada, iż będzie to pierwszy taki system w Polsce – konstrukcja ma uniemożliwić kierowcy ominięcie pomiaru przez zjazd z głównej trasy i powrót na nią za kamerą. Odcinkowy pomiar zastąpi dotychczasowe klasyczne fotoradary na moście. Jedno z tych urządzeń miasto przeniosło już na skrzyżowanie Grochowskiej i Zamienieckiej, a pozostałe chce później wykorzystać w innych miejscach, między innymi na Trasie Łazienkowskiej. To ważne rozróżnienie: na Trasie Łazienkowskiej planowany jest fotoradar punktowy, a nie potwierdzony w tej chwili nowy OPP.

Most Poniatowskiego od dawna jest miejscem intensywnych kontroli. Jeszcze zanim stanęły tam obecne urządzenia, ZDM podawał, iż od stycznia 2019 r. policjanci wystawili na przeprawie 4495 mandatów za przekroczenia, a 115 kierowców straciło prawo jazdy. To historyczne dane z policyjnych kontroli, a nie z planowanego OPP, ale pokazują skalę problemu, z którym miasto próbuje się mierzyć.

Za zbyt szybką jazdę można dostać 5000 zł i 15 punktów

Odcinkowy pomiar nie ma własnego, osobnego taryfikatora. Po ustaleniu kierującego stosuje się zwykłe stawki za przekroczenie dopuszczalnej prędkości. Podstawę stanowi między innymi rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z 30 grudnia 2021 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie wysokości grzywien nakładanych w drodze mandatów karnych za wybrane rodzaje wykroczeń, ogłoszone w Dz.U. z 2021 r. poz. 2484. Aktualny taryfikator potwierdza również Policja.

Przy przekroczeniu do 10 km/h mandat wynosi 50 zł i 1 punkt; o 11-15 km/h – 100 zł i 2 punkty; o 16-20 km/h – 200 zł i 3 punkty; o 21-25 km/h – 300 zł i 5 punktów; o 26-30 km/h – 400 zł i 7 punktów. Dalej robi się znacznie drożej: 31-40 km/h to 800 zł i 9 punktów, 41-50 km/h – 1000 zł i 11 punktów, 51-60 km/h – 1500 zł i 13 punktów, 61-70 km/h – 2000 zł i 14 punktów, a przekroczenie o więcej niż 70 km/h oznacza 2500 zł i 15 punktów.

Przy recydywie drogowej kwoty za poważniejsze przekroczenia są podwajane. Ponowne popełnienie takiego samego wykroczenia w ciągu 2 lat oznacza odpowiednio 1600 zł za przekroczenie o 31-40 km/h, 2000 zł za 41-50 km/h, 3000 zł za 51-60 km/h, 4000 zł za 61-70 km/h i aż 5000 zł za jazdę o ponad 70 km/h szybciej niż pozwalają przepisy. Punkty nie są podwajane – maksymalnie za jedno przekroczenie prędkości można dostać 15.

Prawo jazdy też można stracić, ale dużo zależy od rodzaju drogi

Od 3 marca 2026 r. obowiązuje rozszerzony przepis dotyczący zatrzymywania prawa jazdy na 3 miesiące. Ustawa z 17 października 2025 r. o zmianie ustawy Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw, ogłoszona w Dz.U. z 2025 r. poz. 1676, rozszerzyła wcześniejsze zasady. Przekroczenie dopuszczalnej prędkości o więcej niż 50 km/h skutkuje 3-miesięcznym zatrzymaniem prawa jazdy w obszarze zabudowanym, a od marca także poza nim na drodze jednojezdniowej dwukierunkowej.

To oznacza istotną różnicę pomiędzy warszawskimi lokalizacjami. S2 i S8 są drogami ekspresowymi o rozdzielonych jezdniach, więc samo przekroczenie o ponad 50 km/h na takim odcinku poza obszarem zabudowanym nie uruchamia tej konkretnej sankcji tylko dlatego, iż różnica wyniosła 51 km/h. przez cały czas grożą jednak bardzo wysoki mandat, choćby 15 punktów oraz konsekwencje związane z przekroczeniem dopuszczalnego limitu punktów.

Inaczej wygląda sytuacja na miejskich ulicach znajdujących się w obszarze zabudowanym. o ile przyszły OPP w tunelu Wisłostrady albo na Moście Poniatowskiego zarejestruje przekroczenie o więcej niż 50 km/h, po prawidłowym ustaleniu osoby kierującej sprawa może zakończyć się nie tylko mandatem i punktami, ale również zatrzymaniem prawa jazdy na 3 miesiące. Sama kamera nie „zabiera” dokumentu w chwili przejazdu – najpierw trzeba ustalić sprawcę naruszenia. Orzecznictwo sądów administracyjnych podkreślało, iż przy materiale z fotoradaru osoba kierująca musi zostać jednoznacznie ustalona.

Najprostsza zasada przy OPP jest więc banalna: nie szukać kamery, tylko pilnować ograniczenia przez cały kontrolowany odcinek. Początek oznacza znak D-51a „automatyczna kontrola średniej prędkości”, a koniec znak D-51b. Zwalnianie dopiero przed drugą bramką nie kasuje wcześniejszej jazdy, bo urządzenie liczy czas całego przejazdu. Przy trasach ekspresowych trzeba też patrzeć na aktualne oznakowanie, a nie wyłącznie na limit zapamiętany z poprzedniego przejazdu – czasowa organizacja ruchu może go zmienić.

Przed przejazdem warto przede wszystkim sprawdizć 4 rzeczy: obowiązujący limit na znakach, moment rozpoczęcia OPP, ewentualne ograniczenia tymczasowe oraz to, czy po drodze nie zmieniła się organizacja ruchu. Nie trzeba natomiast wypatrywać charakterystycznej żółtej skrzynki. Właśnie na tym polega przewaga odcinkowego pomiaru nad klasycznym fotoradarem – kontrolowany jest cały przejazd, a nie jedna sekunda przed urządzeniem.

Idź do oryginalnego materiału