Niesamowity talent polityków i dziennikarzy związanych z PiS

2 tygodni temu

Ewa Wrzosek od wielu lat skupia na sobie uwagę i za każdym razem generuje toksyczne emocje. Jest to jedna z tych osób, które wcześniej, czy później są nie do zniesienia dla dowolnego środowiska, w jakim się znajdzie. Egocentryczna, opryskliwa, ze skłonnościami mitomańskimi i niepohamowanymi ambicjami. Gdyby w Sevres istniał eksponat przedstawiający wzorzec osoby powszechnie nie lubianej, to z pewnością nosiłby rysy Ewy Wrzosek. I na potwierdzenie opisu sylwetki pani prokuratur wystarczy przywołać fakt, iż jest z nią skonfliktowany zarówno były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, jak i obecny Adam Bodnar.

Za Ewą Wrzosek ciągną się też postępowania karne i dyscyplinarne, dotyczące przekazywania informacji niejawnych, czy fabrykowania dokumentów poza siedzibą prokuratury. Co najmniej na kilkunastu stornach można by przywołać wypowiedzi, które są dyskwalifikacją dla wszystkich prokuratora, a najbardziej znane z nich to: „najlepiej na zimno smakuje zemsta”. Słowa te Wrzosek wypowiedziała w wyraźnym kontekście politycznym i ściśle związanym z innym cytatem: „najpierw musimy wygrać wybory”. niedługo okazało się, iż to nie była tylko retoryka, ponieważ nielegalnie powołany Prokurator Krajowy Dariusz Korneluk powierzył Ewie Wrzosek prowadzenia postępowania w sprawie II wież.

Była to swego czasu głośna afera, choć tak naprawdę dęta i sprowokowana przez Romana Giertycha. Prezesowi PiS zarzucano oszustwa i łapownictwo, w zamian za budowę dwóch wieżowców na działce należącej do spółki „Srebrna”. Sprawa była tak niedorzeczna, iż prokuratura ją umorzyła i co więcej decyzję o umorzeniu podtrzymał sąd w osobie sądzi należącej do stowarzyszenia Iustitia. Mimo to z przyczyn czysto politycznych Ewa Wrzosek dostała zgodę na wznowienie postępowania i zaczęła czynności od bardzo niefortunnego przesłuchania śp. Barbary Skrzypek. Odmawiając pełnomocnikowi Barbary Skrzypek zgody na udział w przesłuchaniu świadka, naraziła się na krytykę niemal całego środowiska prawniczego.

Wprawdzie większość mówiła, iż litera prawa nie zostało złamana, ale mecenasi odwoływali się do ducha. Ponad politycznymi podziałami prawnicy twierdzili też zgodnie, iż ta prokurator nie powinna prowadzić sprawy II wież i ten przekaz wzmocniła śmierć Barbary Skrzypek, która nastąpiła 3 dni po przesłuchaniu i natychmiast została politycznie wykorzystana. Niestety główny atak poszedł w mało przemyślanym kierunku, jakim był zarzut „zabójstwa” postawiony prokurator Wrzosek. Niemniej jednak z taką pozycją, charakterem i „dorobkiem” Ewa Wrzosek była idealną kandydatką na czarny charakter, którego trzeba się jak najszybciej z prokuratury pozbyć, w przeciwnym razie straty wizerunkowe będą ogromne. Nic tak takiego się nie stało, bo do gry weszli najwięksi twardogłowi z PiS i gwiazdy dziennikarstwa ze stajni Tomasza Sakiewicza.

Po niespełna tygodniu o śp. Barbarze Skrzypek, jako ofierze nagonki mówi się niewiele, za to ofiarą została Ewa Wrzosek. Zaczęło się od wyzwisk i gróźb karalnych kierowanych nie tylko z anonimowych kont kojarzonych z PiS, ale też z konta Dominika Tarczyńskiego. Potem popisała się Dorota Kania, która nie wiadomo po co wkleiła wniosek paszportowy z panieńskim nazwiskiem pani prokurator, co jeszcze może by jej uszło płazem, ale wniosek zawierał też dane adresowe, nr dowodu PESEL, a tu już jest bardzo poważna i podlegająca kodeksowi karnemu historia. Jeszcze więcej szkód narobiła rozmowa polityków PiS nagrana przez TVP Info i chociaż można zrozumieć emocje, to jednak tak doświadczeni politycy jak; Ozdoba, czy Suski powinni wiedzieć, iż oczy kamer i uszy mikrofonów są wszędzie.

Ozdoba ustalając z Suskim w jakim sposób zatrzymać Wrzosek przed prowokacyjnym wejściem w tłum protestujących, zamierzał użyć się fizycznej, dokładnie chciał „popchnąć” Wrzosek. Rzecz jasna trudno się spodziewać, aby polityk miał zamiar pobić kobietę, kimkolwiek ona by nie była, ale to nieodpowiedzialne zachowanie zostało bezlitośnie wykorzystane przez oponentów. W wyniku tych i wielu innych głupstw popełnionych przez polityków i dziennikarzy związanych z PiS niemożliwe stało się realne. Ewie Wrzosek udało się zmienić wizerunek z agresywnej i upolitycznionej prokurator, na ofiarę „pisowskiej nagonki”. Bez swoich przeciwników nie byłaby w stanie tego dokonać, w adekwatnie to wszystko im zawdzięcza, łącznie z żelaznym alibi, bo to teraz nikt je z prokuratury nie wyrzuci i sprawy też nie odbierze.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Idź do oryginalnego materiału