Uzbrojone siły specjalne, krążący helikopter, blokady – te sceny z Niemiec były jak z filmu akcji. Rozegrały się one w samym sercu Sinzig, małego miasteczka w Nadrenii-Palatynacie. Policja została powiadomiona w piątek (8.09.) rano, iż w powiecie Ahrweiler kilku sprawców przetrzymuje zakładników w filii Volksbanku. Jednym z zakładników był kierowca transportera pieniędzy. Według rzecznika policji na miejsce przybyło kilka setek funkcjonariuszy.
Według policji w Koblencji akcja zakończyła się bez rannych. Podejrzanego lub podejrzanych nie było w budynku, gdy przeszukiwały go siły specjalne. Dwie kobiety uwięzione w pomieszczeniu sejfowym zostały uwolnione bez obrażeń. Można założyć, iż sprawca lub sprawcy opuścili miejsce zdarzenia "bezpośrednio po zamknięciu osób w sejfie" rano "w dotychczas nieznany sposób", wyjaśniła policja.
Czy uwięzione kobiety były zakładniczkami?
Dla śledczych nie jest jednak jasne, czy faktycznie można mówić o zakładnikach. "Przez cały dzień zakładaliśmy, iż chodziło tu o przetrzymywanie zakładników" – powiedział rzecznik policji. Należy ustalić, czy w świetle aktualnych informacji zdarzenie przez cały czas można określać jako takowe. Wiadomo, iż na pewno mamy do czynienia z pozbawieniem wolności. Rzecznik nie sprecyzował, czy chodzi też o rabunek. Na tę chwilę nie jest jasne, czy sprawcy uciekli z łupem.
Poszukiwania w najbliższej okolicy jak dotąd nie przyniosły rezultatów, powiedział rzecznik policji. Opis podejrzanych nie pozostało dostępny. W pierwszej kolejności opieką zostaną otoczone uwolnione zakładniczki.
W pierwszych doniesieniach policji mówiono o kilku sprawcach i zakładnikach w banku. Akcję wszczęto rano w wyniku sygnału automatycznego alarmu. Duża liczba funkcjonariuszy otoczyła budynek banku. Przybyła też grupa negocjatorów.
Niepokój mieszkańców
Sinzig to miasto z 17 tysiącami mieszkańców około 26 kilometrów na południe od Bonn. W parafialnym ośrodku St. Peter utworzono stację ratunkową, jak relacjonowała reporterka Deutsche Presse-Agentur (dpa). Przygotowano leżanki, a okna zasłonięto.
Przed zaimprowizowanym punktem pomocy stały samochody służb ratunkowych z powiatu Ahrweiler i Czerwonego Krzyża. Funkcjonariusze przygotowywali się na najgorsze. Według rzecznika policji stworzenie punktu medycznego było czystym środkiem ostrożności.
"Chciałem iść na zakupy, a tu wszystko było od razu zablokowane", mówi 84-letni mężczyzna. Mieszka w pobliżu i był zaniepokojony, ponieważ jego córka często odwiedza ten bank.
"Martwa cisza" w mieście
Nieopodal banku 26-letni mężczyzna prowadzi kawiarnię, którą musiał zamknąć w związku z akcją. "Policjant przyszedł i powiedział: W ciągu pięciu minut trzeba całkowicie opróżnić pomieszczenie", opowiada. "Nigdy bym nie pomyślał, iż coś takiego wydarzy się w Sinzig", dodaje.
Podobnie ma się sprawa z mężczyzną, który prowadzi zakład fryzjerski. "Nagle zapanowała martwa cisza i wszędzie była policja. Wtedy wiedziałem już, iż to nie jest normalny dzień", opowiada 34-latek. Klientka zadzwoniła i odwołała swoją wizytę na popołudnie. "Powiedziała, iż to dla niej zbyt niebezpieczne. Można zrozumieć strach. Nikt nie wie, co się stanie", relacjonował mężczyzna.
W pobliskim przedszkolu św. Piotra niektóre dzieci były odbierane wcześniej. Pewna kobieta powiedziała, iż przychodzi po swoją wnuczkę – dziś w mieście jest "zamieszanie".
W Rimbach w sąsiedniej Hesji nieco ponad rok temu mężczyzna przetrzymywał pracownicę banku przez trzy godziny, zanim siły specjalne policji mogły go schwytać. 36-latek i jego 21-letnia ofiara nie doznali obrażeń.

3 godzin temu












English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·