Mocne słowa o wojnie na Bliskim Wschodzie w Krakowie: Nie dobrzy ludzie są problemem, a fanatyczny reżim

3 godzin temu

Poruszające słowa wybrzmiały podczas tegorocznego Marszu Pamięci w Krakowie. Choć delegacja z Izraela nie mogła dotrzeć na uroczystości z powodu trwającej wojny, przewodnicząca Związku Krakowian w Izraelu, Lili Haber, skierowała do uczestników specjalny list.

Nie każdy mógł dzisiaj uczestniczyć w corocznym Marszu Pamięci w intencji ofiar rzezi w krakowskim getcie. Do Krakowa przez wojnę na Bliskim Wchodzie nie dotarła delegacja z Izraela. Przewodnicząca Związku Krakowian w Izraelu Lili Haber – na co dzień ona izraelska działaczka społeczno-kulturalnąa polsko-żydowskiego pochodzenia, urodzona w Krakowie, która aktywnie działa na rzecz dialogu polsko-izraelskiego, przesłała specjalny list, w którym podkreśla wagę tego wydarzenia. – Wszyscy byliśmy i jesteśmy Krakowianami. Od ponad 20 lat co roku wraz z grupą Izraelczyków biorę udział w tym Marszu Pamięci. Przemierzamy tę bolesną trasę od Placu na którym tłoczono nasze rodziny, aż do miejsca, gdzie znajdował się obóz koncentracyjny Płaszów – zaczynała Haber.

W dalszej części listu, który był odczytywany na początku Marszu, przewodnicząca Związku Krakowian w Izraelu mówiła o historycznych wartościach, które łączyły społeczności przed wybuchem II wojny światowej. – Dla nas Kraków to coś więcej niż jedynie punkt na mapie, to nasz drugi dom. Państwa obecność daje mi co roku siłę, aby tu wracać i pielęgnować tę ciężką pamięć. Ten Marsz jednoczący młodych, starszych, władze miasta i grup wyznaniowych jest żywym przykładem więzi łączącej ludzi. Kiedyś obie wspólnoty, chrześcijańska i żydowska żyły tutaj w harmonii. Wspólnie budowaliśmy to miasto, jego kulturę i gospodarkę. Owszem występowały spory, ale w żadnej rodzinie ich nie brakuje. Dominowała korzystna dla rozwoju miasta współpraca. Niemiecki wróg chciał tom wszystko zniszczyć. Przez pięć lat cierpieli wszyscy mieszkańcy Krakowa. Społeczność żydowska licząca ponad 60 tysięcy osób została prawie całkowicie zamordowana. Pozostały jedynie szczątki po latach wspólnego rozkwitu. Z popiołów tamtych dni zrodziła się nasza wielka nadzieja – zaznaczała Lili Haber.

Na koniec poświęcono kilka słów obecnej sytuacji geopolitycznej na Bliskim Wschodzie. – Państwo Izrael powstało, aby stać się bezpiecznym domem dla Żydów z całego świata, pragnących życia w spokoju i ciszy. Niestety, ten spokój dalej jest od nas daleki. Przez te wszystkie lata istnienia państwa, musieliśmy wielokrotnie walczyć o nasze prawo do życia. Zamiast poświęcać czas na nasz rozwój cywilny, jesteśmy zmuszeni inwestować ochronę i broń. Również teraz Izrael toczy wojnę z Iranem. Mamy nadzieję na pokój i dobrą współpracę z ludami zamieszkującymi Iran. To nie dobrzy ludzie, którzy próbują zwyczajnie żyć są problemem, a fanatyczny reżim, który od lat planował zniszczenie Nas, jako Izraelczyków. Nasze niebo, które powinno być otwarte dla lotów cywilnych, jest usiane rakietami i samolotami bojowymi, a nasi obywatele są zmuszeni spędzać czas w schronach. Tutaj w miejscu, w którym spotykają się pamięć i ból pomódlmy się aby ta wojna się skończyła – pisała w liście do krakowian Lili Haber.

Marsz Pamięci przeszedł w spokojnej atmosferze szacunku z Placu Bohaterów Getta na teren byłego niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Płaszów. Udział poza mieszkańcami wzięli przedstawiciele organizacji żydowskich, aktywiści i politycy.

Patryk Trzaska

Idź do oryginalnego materiału