Mimowie i żebracy opanowali ulice Rzeszowa. W tle dramat małych dzieci i apele policji

3 godzin temu

Problem żebractwa i ulicznych występów przybrał na sile w rejonach kluczowych rzeszowskich tras, w tym przy alei Rejtana w pobliżu Merkury Market, alei Powstańców Warszawy, ulicy Krakowskiej oraz ulicy Eugeniusza Kwiatkowskiego. O ile występy artystów na deptakach są zjawiskiem powszechnym, o tyle przeniesienie ich na ruchliwe jezdnie oraz parkingi wzbudziło ogromny opór rzeszowian.

Głos z sieci: Od sympatii po alarmy o zorganizowanej grupie

Dyskusję na nowo rozpalił wpis na lokalnej grupie Sąsiedzi Rzeszów Beta, w którym przestrzegano przed mężczyzną zbierającym pieniądze przy ulicy Rejtana: „Chciałam przestrzec wszystkich dających pieniądze niby choremu o kuli na ulicy Rejtana przy Merkury Market. To kolega klauna który jest zdrowy i do niedawna próbował swoich sił też przebierając się za klauna. To cała szajka cyganow przesiaduje przy sklepie codziennie.” Osoba publikująca ostrzeżenie zaznaczyła, iż całe przedsięwzięcie tworzy zorganizowana grupa, co zostało również udokumentowane zdjęciami.

Komentarze internautów pokazują głęboki podział, choć przeważają głosy sceptyczne. Niektórzy przypominają dawną historię miasta:

„W latach 90tych w Rzeszowie było zatrzęsienie takich typów… jak rzeszowianie spostrzegli się iż to styl życia takich osób i po zebraniu wracają wieczorami do hotelów - przestano zasilać taki biznes- i na wiele lat zniknął temat z Rzeszowa…”.

Inni podchodzą do sprawy łagodniej, wskazując: „Ale jeden chociaż nie udaje chorego tylko daje uśmiech tym przebraniem. Nikogo nie nagabuje, więc bez hejtu na człowieka. Reszta ekipy to nie wiem.

Pojawiają się jednak głosy osób, które przyznają, iż dały się nabrać: „O szlag, a myślałam serio iż to studenci wpadli taki pomysł zarobku. Chodzili między autami przy wyjeździe z Kwiatkowskiego dlatego mi się tak skojarzyło ze studentami. I oczywiście dalam parę groszy. Dobrze wiedzieć.”

Są też opinie podważające sens ostrzeżeń: „Przed czym jest to ostrzeżenie? Czy okradają ludzi? - nie. Czy są natarczywi, nieuprzejmi? - też nie. o ile ktoś ma życzenie im dać to jego sprawa, tym bardziej klaunowi, który traktuje to jak pracę”. Przeciwwagą dla tych słów są jednak relacje osób zwracających uwagę na zagrożenia i kulisy działania grupy: „Nie tak dawno ten mim stworzył korek i zagrożenie na drodze w rejonie Merkury Market. Było zielone dla samochodów, a on chodził między nimi, auta musiały na niego uważać, by nie potrącić, a jedna kobieta zamiast ruszyć na zielonym to była zajęta szukaniem pieniędzy w torebce”.

Powtarzają się też obserwacje dotyczące otoczenia i lokali: „Tak to prawda to jest szajka, którą często widzę w tych okolicach... są głośni i nie szanują swoich kobiet, to było w jednym sklepie...”.

Największe oburzenie budzi los najmłodszych przebywających w otoczeniu osób żebrzących: „Najbardziej szkoda tych malutkich dzieci. Matka z ojcem -młodzi ludzie chodzą przebrani za klaunów/mimów a dwójka małych dzieci z babką przesiaduje w MC Donaldzie. Ta dziewczynka przepłakała cały czas przy stoliku, w sumie ile można siedzieć... miejsce dzieci nie jest na ulicy.”

Inny internauta wskazuje na stałe miejsca zamieszkania i powiązania: „Każdy cygan który lazi i zbiera pieniądze jest z nimi powiązany. Mieszkaja pod moim oknem więc widzę wieczorami kto wraca z nimi. Kojarzycie panów którzy zbierają pod przychodniami o lasce? Może was zdziwię ale ci panowie pod rękawicami bluzy ukrywają złote zegarki i też są z nimi powiązani.”

Skąd pochodzą grupy żebrzące i jakie stosują metody?

Z analiz służb i obserwacji wynika, iż zorganizowane grupy żebrzące w Polsce to najczęściej obywatele państw Europy Środkowo-Wschodniej i Południowej, w tym głównie Słowacji, Rumunii oraz Bułgarii. Stosowane przez nich metody są bardzo różnorodne i obejmują zarówno kreowanie inscenizacji w strojach mimów na skrzyżowaniach, jak i odgrywanie kalectwa czy używanie kul pod sklepami. W wielu przypadkach małe dzieci przesiadują w pobliżu z opiekunami lub są bezpośrednio wykorzystywane do wzbudzania litości w celu wymuszenia drobnych datków.

Co mówi prawo? Wykroczenia, przestępstwa i ochrona dzieci

Zjawisko to jest precyzyjnie regulowane przez polskie prawo. Zgodnie z artykułem 58 Kodeksu Wykroczeń osoba mająca środki do życia lub zdolna do pracy, która żebsze w miejscu publicznym, podlega karze grzywny lub naganie, natomiast za żebractwo nachalne lub oszukańcze polegające na udawaniu choroby grozi kara aresztu albo ograniczenia wolności. Z kolei wchodzenie między jeżdżące lub stojące w korkach samochody wyczerpuje znamiona artykułu 86 Kodeksu Wykroczeń dotyczącego stwarzania zagrożenia w ruchu drogowym.

W sprawach dotyczących nieletnich zastosowanie mają surowsze przepisy. Skłanianie małoletniego do żebractwa stanowi wykroczenie z artykułu 104 Kodeksu Wykroczeń, natomiast zmuszanie dzieci do przebywania w uciążliwych warunkach może być kwalifikowane jako znęcanie się lub handel ludźmi. Na mocy artykułu 109 Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego, w przypadku stwierdzenia zagrożenia dobra dziecka, policja ma obowiązek podjąć natychmiastową interwencję i zawiadomić Sąd Opiekuńczy, który może wydać odpowiednie zarządzenia opiekuńcze niezależnie od obywatelstwa rodziców.

Stanowisko policji i apel do mieszkańców

Policjanci apelują do mieszkańców o rozsądek i zachowanie ostrożności. Każda osoba, która czuje się nagabywana, widzi oszustwo lub dostrzega dzieci przebywające w niewłaściwych warunkach, powinna niezwłocznie zgłaszać takie przypadki na numer alarmowy 112 lub zaznaczać punkty na Krajowej Mapie Zagrożeń Bezpieczeństwa. Służby podkreślają, iż przekazywanie gotówki na ulicy nie stanowi realnej pomocy, ale napędza zorganizowany proceder, z którego zyski trafiają do organizatorów grupy, a nie do osób rzeczywiście potrzebujących wsparcia.

Idź do oryginalnego materiału