„Szanowny Panie Albercie Łyjak…” Tak zaczynał się list, który dostałem jakiś czas temu. Dalej były już tylko miejsca, liczby i nazwiska.Oleśnica. Powiatowy szpital. Dziesiątki, a według autorki listu setki nienarodzonych dzieci, którym odebrano życie. List był oskarżeniem, ale też krzykiem bezradności. I właśnie dlatego - zatrzymał się we mnie. Nie odpowiedziałem. Wielu ludzi miało mi [...]