Miejskie baseny nie dla mieszkańców. Albo nie ma miejsc, albo są remonty

2 godzin temu

Miejska pływalnia Wodnik na Gocławiu jest coraz mniej dostępna dla samych mieszkańców – z jednej strony jest tam bardzo dużo zorganizowanych zajęć, z drugiej problemy spotęgowało wyłączenie dwóch z sześciu torów.

Wszystko przez uszkodzone płytki w niecce. Sama pływalnia zresztą od dawna domaga się gruntownego remontu.

Jak wskazuje radny Pragi Południe Robert Migas efekt jest taki, iż mieszkańcy adekwatnie nie mogą korzystać z pływalni.

O ile zrozumiałe jest to, iż te szkoły i szkółki powinny mieć swoje zajęcia, o tyle przynajmniej jeden, dwa tory cały czas powinny być dostępne. To jest głupia sytuacja, gdy mieszkaniec odbija się od drzwi i nie może popływać, bo wszystkie tory są zajęte, a obecna sytuacja z tymi wyłączeniami jeszcze pogorszyła sprawę – mówi.

W lutym sytuację spotęgowała nieczynna z powodów sanitarnych inna dzielnicowa pływalnia – Szuwarek przy Biłograjskiej na sąsiednim Gocławku.

Mieszkańcy zwracają również uwagę na inne problemy – m.in. niedziałającą saunę czy kwestie czystości. Wodnik podlega pod Ośrodek Sportu i Rekreacji Praga-Południe.

Migas interpelację w sprawie zmian na praskich pływalniach skierował do władz dzielnicy.

– Niestety mamy tylko dwa baseny. My jako miasto Jest Nasze naciskamy, żeby uruchomić więcej basenów, nad Wisłą, na Kamionku. Jednak dopóki mamy te dwa, to też nie możemy w całości je przeznaczać pod grupy pływackie. jeżeli ktoś się uczy, to też powinien mieć gdzie potem popływać, a na razie jest z tym problem – dodaje.

Jak poinformowała nas dyrekcja OSiR-u, naprawa płytek na pływalni Wodnik potrwa od 2 do 3 tygodni. Będzie ona prowadzona pod wodą, tak by nie wstrzymywać pracy całego basenu.

Idź do oryginalnego materiału