Między krzykiem a skutecznością ludzi, którzy nie szukają poklasku

liderzyinnowacyjnosci.com 22 godzin temu

W polskim życiu publicznym od lat obserwuję pewną prawidłowość. Najgłośniej mówi się o tych, którzy obiecują. Znacznie rzadziej o tych, którzy realizują.

Lubimy polityczne pojedynki, ostre słowa, konferencje prasowe, wzajemne oskarżenia. Znacznie mniej uwagi poświęcamy ludziom, którzy miesiącami siedzą nad dokumentami, prowadzą negocjacje, przekonują partnerów i wykonują pracę, której efektów nie widać od razu.

Dopiero po czasie okazuje się, iż od ich skuteczności zależą miliardy złotych, tysiące miejsc pracy i bezpieczeństwo państwa. Taką osobą jest Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pełnomocniczka rządu ds. SAFE. Nie piszę tego dlatego, iż reprezentuje konkretne środowisko polityczne, bo zawsze byłam i jestem niezależna. Piszę to dlatego, iż warto oddać sprawiedliwość ludziom, których należy oceniać przez pryzmat efektów.

A efekty są konkretne

Polska uzyskała największą w Europie pulę środków z programu SAFE – blisko 44 miliardy euro. Już dziś zakontraktowano około 120 miliardów złotych. Dziesiątki miliardów trafiają do polskich zakładów zbrojeniowych, a w realizację projektów zaangażowanych będzie ponad 10 tysięcy przedsiębiorstw.

Za tym sukcesem nie stoi jeden człowiek. To rezultat pracy wielu osób: wojskowych, urzędników, ekspertów, menedżerów przemysłu obronnego i polityków. Ale trudno nie zauważyć, iż Magdalena Sobkowiak-Czarnecka stała się twarzą tego przedsięwzięcia i jedną z osób, które konsekwentnie broniły jego sensu. Paradoks polega na tym, iż im większy odnosiła sukces, tym większy był na nią atak.

Przez miesiące słyszała, iż pieniędzy nie będzie. Potem, iż trafią do zagranicznych koncernów. Następnie, iż Polska nie zdąży podpisać kontraktów. Gdy kontrakty podpisano, pojawiły się kolejne zarzuty. Tak wygląda współczesna polityka. Ale jest w tej historii coś znacznie ważniejszego.

Słuchając jej rozmowy 3 czerwca w „Kropce nad i”, zwróciłam uwagę nie na liczby, ale na jeden moment. Chwilę, gdy wspomniała o córce, która czyta internetowe komentarze i martwi się o matkę. Wtedy nagle za urzędniczym stanowiskiem pojawił się człowiek. Kobieta, która przez pół roku jeździła po Europie, prowadziła negocjacje, przekonywała partnerów, spotykała się z przedstawicielami przemysłu i wojska, a jednocześnie musiała mierzyć się z falą oskarżeń, insynuacji i internetowego hejtu.

W Polsce często narzekamy, iż brakuje nam profesjonalistów

Ale profesjonalizm nie polega na tym, iż ktoś nigdy nie popełnia błędów. Profesjonalizm polega na tym, iż bierze odpowiedzialność za zadanie i doprowadza je do końca. Dzisiaj, gdy patrzymy na miliardy złotych trafiające do polskiego przemysłu obronnego, warto o tym pamiętać. Bo państwo buduje się nie tylko wielkimi słowami. Buduje się je codzienną pracą ludzi, których nazwiska często poznajemy dopiero wtedy, gdy zaczynają odnosić sukcesy. A wtedy, niestety, równie często zaczynają być celem ataków.

Może więc zamiast pytać wyłącznie, kto z kim wygrał kolejny polityczny spór, warto czasem zadać prostsze pytanie: Czy Polska jest dzięki temu bezpieczniejsza, silniejsza i lepiej przygotowana na przyszłość? o ile odpowiedź brzmi „tak”, to niezależnie od politycznych sympatii należy oddać szacunek tym, którzy się do tego przyczynili.

Jolanta Czudak

Idź do oryginalnego materiału