To rozróżnienie nie jest ozdobnikiem ani grzecznościowym zastrzeżeniem – bez niego cała dyskusja zaczyna się psuć. Gdy miesza się diasporę z przestępczością, skutki są przewidywalne: rośnie stygmatyzacja, politycy dostają paliwo do prostych haseł, a instytucje tracą kontakt z tymi częściami społeczności, które są najbardziej zainteresowane stabilnością, prawem i spokojem.