„Miała prawo żyć. Nikt nie miał prawa odbierać jej życia”. Poruszająca manifestacja w Ostrowie

1 godzina temu
Zdjęcie: „Miała prawo żyć. Nikt nie miał prawa odbierać jej życia”. Poruszająca manifestacja w Ostrowie


Dziś na ulicach Ostrowa Wielkopolskiego pojawili się bliscy i znajomi 37-letniej Anity, która zginęła w tragicznym wypadku. Mama i brat zmarłej, przyjaciele oraz osoby sprzeciwiające się wyrokowi pierwszej instancji wspólnie przeszli ulicami miasta. Na transparentach znalazły się mocne i przejmujące hasła.

Manifestacja rozpoczęła się na ostrowskim Rynku. Zgromadzeni chcieli w ten sposób wyrazić swój sprzeciw wobec wyroku, który zapadł w pierwszej instancji w sprawie śmierci Anity.

Wśród uczestników nie zabrakło najbliższej rodziny zmarłej – jej mamy i brata. Dołączyli do nich przyjaciele Anity oraz osoby, które również nie zgadzają się z rozstrzygnięciem sądu pierwszej instancji.

Uczestnicy nieśli transparenty, na których widniały hasła:

„Piłeś? Nie jedź!”

oraz:

„Miała prawo żyć. Nikt nie miał prawa odbierać jej życia”.

To właśnie te słowa zwracały uwagę przechodniów podczas przemarszu.

Z Rynku, obok sądu, do Parku Miejskiego

Zgromadzeni wyruszyli z Rynku. Następnie przeszli ulicami Ostrowa Wielkopolskiego, kierując się w stronę Sądu Rejonowego w Ostrowie Wielkopolskim. Stamtąd trasa prowadziła dalej do Parku Miejskiego, gdzie zakończył się przemarsz.

Dla rodziny Anity był to kolejny sposób na pokazanie, iż nie zgadza się z wyrokiem wydanym w pierwszej instancji i zamierza walczyć o sprawiedliwość.

Sprawa wciąż nie jest zakończona. Oboje oskarżeni odwołali się od wyroku, a strony oraz bliscy zmarłej oczekują w tej chwili na wyznaczenie terminu rozprawy apelacyjnej.

Pierwszy wyrok przewidywał dla Daniela Z. 15 lat więzienia oraz dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Pasażerka BMW, oskarżona o nieudzielenie pomocy, została skazana na karę grzywny.

Dzisiejsza manifestacja pokazała, iż dla rodziny Anity ta historia przez cały czas pozostaje otwartą raną. Bliscy 37-latki chcą, aby jej śmierć nie została zapomniana, a sprawa – wraz z rozpoczęciem postępowania apelacyjnego – ponownie znalazła się przed sądem.

Idź do oryginalnego materiału