Mam żal do siebie, iż byłem taki słaby… Zabójstwo po wyjściu z aresztu cz. 2.

5 miesięcy temu

Przed sądem powiedział, iż później, po południu, spotkał Marcina Z. na schodach. Oskarżony poprosił go o wezwanie karetki pogotowia.

– Twierdził, iż pobił czy uderzył babcię. Taki był sens jego wypowiedzi.

– Podczas przesłuchania zeznał pan, iż oskarżony powiedział wprost, iż ją zabił – zwrócił uwagę sąd.

– To było już dawno i szczegółów nie pamiętam. Skoro jednak wtedy tak mówiłem policjantom, to musiało tak być. Pamiętam natomiast, iż przez otwarte drzwi do tego mieszkania zobaczyłem krew na podłodze, na ścianie i boazerii.

– Znał pan pokrzywdzoną?

– Mieszkałem tam od niedawna, ale widziałem ją często na klatce schodowej. To była przesympatyczna kobieta. Oskarżonego natomiast widywałem na podwórku albo w sklepie.

Płacz w sądzie

Świadek Julia K. do dzisiaj przeżywa traumę z powodu tego, co się stało w ich kamienicy.

– Wracałam około 18.30 od kosmetyczki i zobaczyłam na klatce schodowej ślady rozmazanej krwi prowadzące do mieszkania pani Zofii. Drzwi były uchylone, weszłam do środka i zauważyłam leżącą na podłodze pokrzywdzoną, a nad nią siedział oskarżony. Spytałam, co się stało, i usłyszałam, iż pani Zofia uderzyła się w głowę. Uciekłam stamtąd i powiadomiłam swojego partnera.

Kobieta zeznała, iż mieszka w tej kamienicy od 15 lat i iż zawsze mieszkała tu Zofia R. Później wprowadził się do niej oskarżony.

Idź do oryginalnego materiału