Importerzy zgłosili auta do procedury dopuszczenia do obrotu na terytorium kraju. W trakcie kontroli stwierdzono braki w dokumentacji dołączonej do zgłoszeń. Nie przedstawiono ważnych świadectw homologacji ani świadectw zgodności, potwierdzających spełnienie europejskich norm bezpieczeństwa i ochrony środowiska.O sprawie powiadomiono Transportowy Dozór Techniczny w Warszawie. W wydanej opinii instytucja potwierdziła brak wymaganych dokumentów. Oznacza to naruszenie unijnego rozporządzenia dotyczącego homologacji i nadzoru rynku pojazdów silnikowych. Bez tych dokumentów odprawa celna i wprowadzenie pojazdów do obrotu nie są moż
liwe.Krajowa Administracja Skarbowa podkreśla, iż pojazdy bez certyfikatów mogą nie spełniać norm zderzeniowych, a w przypadku samochodów elektrycznych – wymagań dotyczących bezpieczeństwa baterii, co może stwarzać ryzyko poż
aru.Kontrola wykazała również nieprawidłowości w zakresie klasyfikacji taryfowej. Wszystkie pojazdy zostały zgłoszone jako używane, choć w rzeczywistości były nowe i powinny zostać objęte innym kodem taryfowym. Ma to bezpośredni wpływ na wysokość należności celno-podatkowych. W przypadku jednego z zatrzymanych pojazdów elektrycznych różnica między opłatami należnymi za auto nowe i używane wyniosła około 85 tys. zł.Dodatkowo w dwóch pojazdach funkcjonariusze ujawnili kilkadziesiąt niezgłoszonych do kontroli części zamiennych. Znajdowały się one w bagażnikach oraz na siedzeniach samochodó
w.Postępowania w sprawie prowadzi Lubelski Urząd Celno-Skarbowy w Białej
Podlaskiej.CZYTAJ TEŻ: