Makabryczna zbrodnia w Krapkowicach. „Skłamałam, panie prokuratorze”

4 godzin temu

Zbrodnia w Krapkowicach miała miejsce 30 września 2024 roku. Wtedy jednak nie było wiadomo, iż Marek M. nie żyje. Mundurowi poszukiwali go jako osoby zaginionej. Odnaleziono go dopiero dwa miesiące później i dzięki pomocy oprawcy, który wskazał miejsce zbrodni i opisał co się stało tego dnia.

Zbrodnia w Krapkowicach: Winny przyznaje się, ale obciąża partnerkę

W czwartek 22 stycznia przed Sądem Okręgowym w Opolu ruszył proces w tej sprawie. – Przyznaję się do tego przestępstwa, ale nie chciałem go zabić. Chciałem go pobić, ale nie wiedziałem, iż tak to się skończy – mówił oskarżony.

Jednocześnie odmówił odpowiadania na pytania sądu i prokuratora.

W postępowaniu przygotowawczym Andrzej W. przedstawił zupełnie inną wersję zdarzeń, niż jego partnerka. Twierdził, iż wracając do domu zastał Marka i Katarzynę w łóżku podczas stosunku seksualnego. Miał wówczas ściągnąć Marka z partnerki, poddusić go i nadepnąć mu na krtań.

Zbrodnia w Krapkowicach. Oskarżony wyraził skruchę na sali rozpraw. W obecności składu sędziowskiego przeprosił rodzinę ofiary i dodał, iż bardzo żałuje tego, co się stało. Fot. Koz

Oskarżony obciążył też Katarzynę G., swoją ówczesną partnerkę. Twierdził, iż to ona trzykrotnie wbiła Markowi nóż w brzuch, aby go „dobić”. Według tej wersji ciało mężczyzny początkowo miało znajdować się w wannie, później obok niej, a następnie przez kilka dni było ukryte w szafie.

Świadek pod przysięgą. „Skłamałam, panie prokuratorze”

W sprawie jako świadek zeznawała 47-letnia Katarzyna G., była partnerka Andrzeja W. Kobieta złożyła przyrzeczenie przed sądem i szczegółowo opisała wydarzenia z feralnej nocy. Okazuje się, iż te zeznania, różnią się o tych, jakie wcześniej złożyła w prokuraturze.

Okłamałam prokuratora świadomie, bo się bałam – przyznała.

Jak relacjonowała w sądzie, 30 września Marek M. przyszedł do mieszkania z butelką wódki, twierdząc, iż chce się napić. Wcześniej w lokalu miała miejsce interwencja policji.

– Oni z Andrzejem usiedli i zaczęli pić. Nie było nic do jedzenia, więc wyszli po pieniądze, które Marek trzymał poza mieszkaniem i mieli coś kupić. Zostałam sama w domu – zeznawała.

Po pewnym czasie Andrzej wrócił sam i był wyraźnie zdenerwowany. – Powiedział, iż wypili jeszcze alkohol i iż wrzucił Marka do jakiejś dziury. Pierwszy raz widziałam go w takim stanie – mówiła kobieta.

Chwilę później oboje usłyszeli śmiech Marka na klatce schodowej. 65-latek wszedł do mieszkania bez butów, kurtki i koszulki, ubrany tylko w spodnie dresowe. Twierdził, iż sam wpadł do dziury.

Katarzyna G. zeznała, iż zostawiła mężczyzn samych w pokoju i poszła do kuchni. Po jakimś czasie usłyszała, jak Andrzej mówi do Marka: „znowu się zesr…ś” i prowadzi go do łazienki.

– Potem chciałam skorzystać z toalety i zobaczyłam Marka w wannie, leżał twarzą do ściany. Mówiłam do niego, żeby wstawał. Zerknęłam na jego brzuch i widziałam, iż nie oddycha – zeznała.

Kobieta chciała uciec, ale – jak twierdzi – Andrzej W. ją zatrzymał i zaczął grozić.

Zbrodnia w Krapkowicach w warunkach recydywy

Andrzej W. odpowiada za zabójstwo w warunkach recydywy. Ze względu na swoją przeszłość kryminalną i charakter czynu, grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności. W sprawie będą jeszcze przesłuchiwani kolejni świadkowie.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału