Wszelkie akty wandalizmu oznaczają straty liczone w tysiącach złotych, a nieraz są wręcz trudne do oszacowania.
Bielsk. Co się dzieje na Orliku?
O niemiłym zdarzeniu w poniedziałek poinformował klub sportowy LKS Zryw z Bielska w powiecie płockim.
- Byliśmy cierpliwi, naprawdę cierpliwi. Niestety po raz kolejny musimy poruszyć temat tego, co dzieje się na naszym Orliku. Śmieci, pudełka po jedzeniu, puszki, butelki, porozrzucane opakowania, a ostatnio również niszczenie wyposażenia i krzesełek. Przeróżne rzeczy już tam znajdowaliśmy - wyliczają w Zrywie.
Co ciekawe, kosz na śmieci znajduje się praktycznie na środku obiektu i nie trzeba GPS-u, mapy ani specjalnej kondycji, żeby do niego podejść i wyrzucić śmieci. Jak widać, dla niektórych to i tak zbyt trudne.
- Szanujcie miejsce, z którego korzystacie. Orlik podlega pod LKS Zryw Bielsk, a nie bezpośrednio pod gminę. Nie mamy również animatora, który codziennie chodziłby za użytkownikami i sprzątał pozostawiony bałagan. Cały obiekt regularnie porządkuje jedna osoba. Czy naprawdę jej praca ma polegać na zbieraniu po innych pudełek, puszek, butelek i naprawianiu tego, co ktoś dla zabawy zniszczył? - retorycznie pytają w klubie.
Cały stadion oraz Orlik są objęte monitoringiem, nagrania są dobrej jakości i bez większego problemu można ustalić, kto znajduje się na obiekcie, kto śmieci i kto niszczy wyposażenie. od dzisiaj przypadki wandalizmu i uporczywego zaśmiecania będą dokumentowane, a o ile będzie taka potrzeba, nagrania zostaną przekazane Policji. Ostatecznym krokiem może być zamknięcie Orlika na klucz.
- Wtedy obiekt będzie otwierany wyłącznie na czas treningów i zajęć LKS Zryw Bielsk, a poza nimi nie będzie możliwości swobodnego przebywania na boisku. Naprawdę nie chcemy do tego doprowadzić. Orlik ma służyć mieszkańcom, dzieciom i młodzieży. Ale o ile wybór będzie pomiędzy ogólnodostępnym obiektem, który jest regularnie niszczony, a zamknięciem go i ochroną tego, co mamy — wybór stanie się bardzo prosty - jasno stawia sprawę Zryw.
Gmina Słupno. Part i plac zabaw
Niedawno do aktów wandalizmu doszło w parku nad Słupianką w Słupnie, wcześniej notowano zniszczenia na placu zabaw i spalenie rampy do jazdy na rolkach.
- Po czymś takim ręce opadają i rodzi się pytanie: gdzie jest policja? Czy wszystko, co tworzymy dla mieszkańców, musi być niszczone przez nieodpowiedzialnych ludzi? Odważni bohaterowie, którzy łamią drzewa – wykażcie się odwagą również teraz. Przeglądamy nagrania z monitoringu, czekamy na Was w Urzędzie Gminy! - apelował Marcin Zawadka, wójt gminy Słupno.
Co istotne, w maju br. zniszczona została nawierzchnia placu zabaw oraz uszkodzona wiata przystankowa w Liszynie. Sprawców dewastacji udało się ustalić już po dwóch dniach, przyznali się do winy, przeprosili i zobowiązali do zapłacenia za naprawę.
Sierpc i Nowy Duninów. Zniszczenie dębu i tablic
W sierpniu 2026 roku w Sierpcu głośno było po zniszczeniu wiekowego dębu przy Lidl, gdzie nieznani sprawcy uszkodzili piękny, około 100-letni dąb szypułkowy. Z kolei w gminie Nowy Duninów doszło do aktów wandalizmu na ścieżce edukacyjnej oraz terenach leśnych Nadleśnictwa Płock. Zniszczono elementy infrastruktury turystycznej i edukacyjnej, między innymi kosze na śmieci, tablice edukacyjne i wiaty.
To tylko część przykładów, poważne akty wandalizmu coraz częściej widać w Płocku i innych gminach regionu płockiego.













English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·