Licznik do końca, mandaty w pakiecie. Drogowa fantazja kosztowała tysiące złotych

2 miesięcy temu

Droga ekspresowa nie jest torem wyścigowym, choćby jeżeli kusi długimi prostymi. W niedzielę przekonali się o tym kierowcy mercedesa i bmw, którzy postanowili sprawdzić możliwości swoich aut, a jednocześnie też i cierpliwość policjantów.

Przed godziną 10 policjanci z niżańskiego ruchu drogowego zwrócili uwagę na osobowego mercedesa. Samochód mknął znacznie szybciej niż reszta ruchu. Pomiar nie pozostawił złudzeń - 210 km/h w miejscu, gdzie dozwolone jest 120.

Za kierownicą siedział 34-letni mieszkaniec województwa mazowieckiego. Zamiast gratulacji za „wynik”, otrzymał mandat w wysokości 2500 złotych i komplet punktów karnych.

Kilka godzin później, przed 20, historia się powtórzyła. Tym razem policyjny radar namierzył bmw, które również pędziło 210 km/h tą samą trasą. Ograniczenie prędkości? Takie samo. Wynik? Również.

44-letni kierowca z województwa kujawsko-pomorskiego zapłacił już znacznie więcej - 5000 złotych. Powód był prosty: to nie był jego pierwszy „szybki” występ w ostatnim czasie.

Policjanci przypominają, iż ich codzienna praca ma jeden cel - wyeliminować z ruchu tych, którzy realnie zagrażają innym. Warto jednak pamiętać, iż bezpieczeństwo na drodze zaczyna się od decyzji każdego kierowcy. Zdjęcie nogi z gazu bywa najprostszym sposobem, by bezpiecznie dojechać do celu.

Idź do oryginalnego materiału