Leżał w śniegu i tracił przytomność. Dramatyczna walka o życie w lesie. „Odebrał telefon resztką sił”

1 godzina temu

Sobotnia noc w powiecie garwolińskim mogła zakończyć się tragedią. Przy kilkunastostopniowym mrozie każda minuta spędzona na zewnątrz bez ruchu przybliża do śmierci. Policjanci toczyli desperacki wyścig z czasem, by odnaleźć mieszkańca gminy Sobolew, który wyszedł z domu i zniknął w ciemnościach. Finał poszukiwań w gęstych zaroślach pokazuje, jak cienka jest granica między życiem a zamarznięciem.

Fot. Shutterstock/Warszawa w Pigułce

Zgłoszenie o 22:00. Wyścig z mrozem

Dramat rozegrał się w nocy z soboty na niedzielę (31 stycznia). Około godziny 22:00 dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Garwolinie odebrał telefon od przerażonej rodziny. Mężczyzna wyszedł z domu kilka godzin wcześniej i nie nawiązał kontaktu z bliskimi. Sytuacja była krytyczna z dwóch powodów: po pierwsze, zaginiony znajdował się pod wpływem alkoholu, który błyskawicznie wychładza organizm, dając złudne poczucie ciepła. Po drugie – temperatura na zewnątrz spadała w zastraszającym tempie, sięgając kilkunastu stopni poniżej zera.

Dla funkcjonariuszy stało się jasne, iż nie jest to zwykła interwencja, ale akcja ratunkowa kategorii „priorytet”. Pozostawienie człowieka w takich warunkach na noc oznaczało dla niego pewną śmierć.

Sygnał z lasu. „Nie wiem, gdzie jestem”

Patrole natychmiast ruszyły w teren, przeczesując okoliczne drogi, pola i kompleksy leśne. Kluczowa okazała się nieustępliwość policjantów, którzy bez przerwy próbowali dodzwonić się na telefon komórkowy zaginionego. W pewnym momencie nastąpił przełom – mężczyzna odebrał połączenie.

Kontakt był jednak utrudniony. Zaginiony był zdezorientowany i osłabiony. Zdołał jedynie przekazać, iż znajduje się w lesie, ale nie potrafił wskazać żadnych punktów orientacyjnych ani kierunku, z którego przyszedł. Ta szczątkowa informacja pozwoliła jednak zawęzić obszar poszukiwań. Funkcjonariusze weszli w głąb lasu, przedzierając się przez śnieg i zarośla.

Odnaleziony w ostatniej chwili

Finał poszukiwań nastąpił w głębi lasu. Policjanci zauważyli leżącego w śniegu człowieka. Mężczyzna był już w stanie hipotermii – wyziębiony, osłabiony i niezdolny do samodzielnego poruszania się. Mundurowi natychmiast przystąpili do udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej, starając się ogrzać poszkodowanego do czasu przyjazdu karetki.

Zespół Ratownictwa Medycznego, który dotarł na miejsce, przejął pacjenta. Po ustabilizowaniu funkcji życiowych i wstępnym ogrzaniu, mężczyzna został przekazany pod opiekę rodziny. Gdyby pomoc nadeszła godzinę później, finał tej historii mógłby być tragiczny.

Co to oznacza dla Ciebie? Alkohol to „cichy zabójca” na mrozie

Ta historia to głośne ostrzeżenie. Wbrew obiegowej opinii, alkohol nie rozgrzewa. Powoduje on rozszerzenie naczyń krwionośnych, co sprawia, iż krew szybciej dopływa do skóry (dając uczucie ciepła), ale jednocześnie błyskawicznie oddaje temperaturę na zewnątrz. Organizm wychładza się od środka znacznie szybciej niż na trzeźwo.

Jak reagować, gdy widzisz kogoś na mrozie?

  • Nie bądź obojętny: Widzisz kogoś śpiącego na ławce, przystanku lub leżącego na chodniku? Nie zakładaj, iż „to tylko pijak”. Zadzwoń na 112. Twój telefon może uratować życie.
  • Zasada warstw: jeżeli musisz wyjść na mróz, ubieraj się „na cebulkę”. 3-4 cieńsze warstwy grzeją lepiej niż jedna gruba kurtka.
  • Ochrona głowy i dłoni: To przez te części ciała tracimy najwięcej ciepła. Czapka i rękawiczki to obowiązek przy obecnych temperaturach.
  • Pierwsza pomoc przy wychłodzeniu: jeżeli znajdziesz osobę wychłodzoną, nie podawaj jej alkoholu i nie pocieraj gwałtownie skóry (grozi to uszkodzeniem tkanek). Okryj ją czymś ciepłym i wezwij pomoc.

Ważna informacja:
Artykuł oparty na komunikacie Komendy Powiatowej Policji w Garwolinie z dnia 02.02.2026. Policja apeluje: reagujmy na osoby samotne, starsze i nietrzeźwe przebywające na mrozie. Jeden telefon na numer alarmowy 112 wystarczy, by uruchomić pomoc.

Idź do oryginalnego materiału