„LEX BIERNACKA”, CZYLI JAK BEZKARNOŚĆ PRZERADZA SIĘ W BEZCZELNOŚĆ

polskawolna.pl 22 godzin temu
SSR Joanna Biernacka

Tytułowe prawo najlepiej zaprezentować na przykładzie jego autorki, czyli sędzi Sądu Rejonowego w Gdyni, Joanny Biernackiej. Wykluczy to zarzut posługiwania się personaliami ludzi Bogu ducha winnych, na czele z przysłowiowym „Janem Kowalskim”. W odniesieniu do SSR Biernackiej prawo przez nią wymyślone może brzmieć tak:

Wprawdzie nie sposób wykazać, iż sędzia Joanna Biernacka jest osobą ograniczoną intelektualnie lub/oraz zadaniowaną przez antypolską, np. banderowską, agenturę ale ona sama nie udowodniła, iż jest inaczej”.

Powiało wykładnią jakby żywcem przeniesioną z sądownictwa w czasach żydokomuny najokrutniejszej czyli stalinowskiej, gdy skazanie człowieka choćby na śmierć było tylko kwestią widzimisię sędziego lub sędzi, zwykle o talmudycznym rodowodzie. „Co z tego, iż nie ma dowodów na twoje przestępstwa skoro nie jesteś w stanie udowodnić, iż ich nie popełniłeś?”. Teraz takie prawo jakże często stosują ideowi lub genetyczni spadkobiercy stalinowców w togach, którzy nie oczyścili się sami, jak zapewniał były członek ZMP Adam Strzembosz, wiceminister sprawiedliwości (1989–1990) oraz pierwszy prezes Sądu Najwyższego (1990–1998).

Nie spodziewałem się, iż na własnej skórze doświadczę skutków działania zasady „Lex Biernacka” akurat ze strony jej autorki i akurat w sytuacji, gdy występowałem przed nią nie jako oskarżony ale oskarżyciel. A jednak…

FAN BANDEROWSKI SPECJALNEJ TROSKI

W 2021 roku wystąpiłem z prywatnym aktem oskarżenia przeciwko niejakiemu Piotrowi Filipczukowi (na zdjęciu powyżej), przebierańcowi udającemu dziennikarza portalu wpolityce.pl będącego własnością Michała i Jacka Karnowskich znanych ze swego kundlizmu wobec PiS. Ci medialni geszefciarze przy użyciu narzędzia o nazwisku Filipczuk aktywnie włączyli się w kampanię PiS-owskich oszczerstw wobec mojej osoby przypisując mi współpracę z SB, mimo iż w owym czasie dysponowałem prawomocną decyzją IPN zadającą kłam temu oskarżeniu oraz miałem za sobą kilka wygranych procesów sądowych, w tym z – wydawałoby się wszechmocną – TVP.

Banderowski ”wystrój” Piotra Filipczuka i jego ukraińskie nazwisko pozwalają łatwiej zrozumieć upowszechnianie oszczerstw na temat dziennikarza, który śmiał opisać blisko 400 sposobów mordowania polskich kobiet i dzieci na Wołyniu oraz w Małopolsce wschodniej. Pozostaje tylko pytanie o motywy specjalnej ochrony oszczercy przez SSR J. Biernacką.

Byłem przekonany, iż proces będzie formalnością. Niestety, nie uwzględniłem wyjątkowej spolegliwości, jaką SSR J. Biernacka okazywała warszawskiemu prawnikowi reprezentującemu Filipczuka i wydawnictwo Karnowskich. Gdy ten zażyczył sobie przeniesienia rozprawy do Warszawy dostał to, czego oczekiwał w postaci stosownego postanowienia. Na szczęście moje odwołanie okazało się skuteczne i proces pozostał tam, gdzie powinien. SSR J. Biernacka widocznie nie mogła przeżyć tej porażki, gdyż później poszła na całość. Odrzuciła choćby mój wniosek, aby oskarżony udostępnił nagranie rozmowy podczas której jakoby przyznałem się do współpracy z SB. Wybrała wariant przedstawiony na wstępie jako „Lex Biernacka”. Oskarżenie zostało umorzone i podtrzymane przez Sąd Okręgowy w Gdańsku, a pismak o ukraińskim nazwisku oraz ubiorze sugerującym zdeklarowanego fana morderców setek tysięcy Polaków, uniewinniony od zarzutu.

Jedyne, co mi pozostało to opisać przebieg procesu, co uczyniłem w publikacji pt. „SSR J. BIERNACKA NIE ZNA ŻADNYCH GRANIC” określając w niej bohaterkę jako „inteligentną inaczej”. To był błąd, bowiem „inaczej” może także oznaczać „bardziej”, tymczasem postępowanie oraz uzasadnienie wyroku spreparowane przez sędzię kwalifikują się bardziej do pojęcia bezkarnie eksponowanej bezczelności i intelektualnego prymitywizmu.

Utrzymany w mocy, choć kuriozalny wyrok oraz czas po agresji Rosji na Ukrainę skutkujący nadreprezentacją banderowców w tzw. wymiarze sprawiedliwości i resortach siłowych III RP na najwyższych funkcjach, widocznie utwierdził SSR J. Biernackiej w przekonaniu o własnej wyjątkowości i przydatności w wyeliminowaniu dziennikarza, który po pierwsze – miał śmiałość kwestionować jej kompetencje, po drugie – jako pierwszy szeroko upowszechnił listę sposobów, w jaki banderowcy mordowali polskie kobiety i dzieci na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, patrz „UKRAIŃSKIE TORTURY NA KAŻDY DZIEŃ ROKU”.

OSACZANIE I NĘKANIE

Dziennikarza z blisko 50-letnim stażem reporterskim, dobrze znającego zarówno realia żydokomuny felernej (PRL od 1956 do 1989 roku), jak i jej wersji koszernej (III RP od Magdalenki do dzisiaj) raczej trudno wystraszyć i zniechęcić do kontynuowania pracy pozytywnie odbieranej przez dziesiątki tysięcy świadomych, w dodatku umiejących czytać Polaków, Jedyne, co denerwuje w policyjno-prokuratorsko-sędziowskich szykanach to ich prymitywizm i przekonanie sprawców, iż osiągną swoje plugawe cele. Poniżej kilka przykładów:

23 lipca 2024 roku w przepisowym terminie odbieram wezwanie na przesłuchanie do I Komisariatu Policji w Gdańsku, dające początek procesowi wytoczonemu przez SSR J. Biernacką. Z treści wezwania wynikało, iż mam stawić się 18 lipca br., a więc pięć dni wcześniej niż dowiedziałem się o tym fakcie. Co ciekawe, st. post. Bochniewska o bardzo popularnym na Ukrainie imieniu Olga wysłała po mnie policyjny radiowóz nie czekając choćby na zwrotną informację z poczty o dostarczeniu lub nie odebraniu jej „zaproszenia”.

Jakoś nie uległem radiowozowej presji, a do protokołu złożyłem informację o jej okolicznościach, odmawiając odpowiedzi na jakiekolwiek inne pytania. Chyba ta postawa okazała się skuteczna, bowiem wezwanie na następną wizytę otrzymałem terminowo, choć też z akcentem nękającym w postaci wyznaczenia tym razem jako przesłuchującego st. asp. Daniela Kotłowskiego, pracującego w komisariacie policji w Sierakowicach, oddalonych od Gdańska o – bagatela – ponad 50 km… Tymczasem w samym Gdańsku komisariatów jest kilkanaście, a większość z nich w promieniu 5 km od adresu, na które skierowano pierwsze wezwanie.

KOLEJNE PRZERZUTY I ZNAMIENNE VOTUM SEPARATUM

20 września 2024 roku odbieram postanowienie Prokuratury Rejonowej w Kartuzach z 4 września 2024 roku o objęciu ściganiem z urzędu – tu próbka prokuratorskiego bełkotu – „czyn ścigany z oskarżenia prywatnego, w sprawie o czyn z art. 212 § 1 kk. Personalia prokuratora, który wydał tę decyzję – nieznane.

– 24 września 2024 roku odbieram postanowienie… Komendy Policji w Sierakowicach o zmianie zarzutów przedstawionych 12 sierpnia 2024 roku:

I. W dniu 07.07.2023 r. (powinno być 12.07.2023 r. – przyp. H. Jez.) w Gdyni, znieważył funkcjonariusza publicznego tj, sędzię Sądu Rejonowego w Gdyni Joannę Biernacką, podczas i w związku z pełnieniem przez nią obowiązków służbowych, poprzez opublikowanie na portalu PolskaWolna.pl oraz przesłanie na skrzynki poczty elektronicznej pracowników i sędziów Sądu Rejonowego w Gdyni artykułu krytykującego działania służbowe sędzi w sprawie z oskarżenia prywatnego Henryka Jezierskiego, tj. o czyn z art. 226 § 1 kk.

II. W dniu 07.07.2023 r. (powinno być 12.07.2023 r. – przyp. H. Jez.) ) w Gdyni, znieważył funkcjonariusza publicznego tj, sędzię Sądu Rejonowego w Gdyni Joannę Biernacką poprzez zaliczenie sędzi do „grona sędziów inteligentnych inaczej” oraz sugerowanie korupcji, w treści artykułu pod tytułem „SSR J. Biernacka nie zna żadnych granic”, opublikowanego na łamach portalu internetowego PolskaWolna.pl, tj. o czyn z art. 212 § 2 kk”,

– 18 października 2024 roku odbieram zawiadomienie Prokuratury Rejonowej w Kartuzach z 27 września 2024 roku o przesłaniu aktu oskarżenia do Sądu Rejonowego w Kartuzach Wydział II. Personalia prokuratora, który wydał tę decyzję – przez cały czas nieznane.

– 30 października 2024 roku sędzia Dorota Wierzbowska z Sądu Rejonowego w Kartuzach II Wydział Karny postanawia uznać się niewłaściwym miejscowo i przekazać rozpoznanie Sądowi Rejonowi w Gdyni”.

– 27 listopada 2024 roku składam zażalenie na ww. postanowienie z następująca argumentacją:

Podzielając w całości tezę sformułowaną przez SSR Dorotę Wierzbowską w kwestii interpretacji art. 31 § 1 k.p.k. wskazującego, iż miejscem adekwatnym do rozpoznania sprawy jest Sąd w którego okręgu popełniono przestępstwo, pragnę podkreślić jej wyjątkowy charakter. Otóż oskarżycielem w mojej sprawie jest nie inny – równoprawny niżej podpisanemu jako oskarżonemu – obywatel ale akurat sędzia Sądu Rejonowego w Gdyni do którego rozpoznania skierowano sprawę. Niesie to naturalne obawy o stronniczość sędziów z tego samego miejsca pracy.”

– 30 grudnia 2024 roku otrzymuje postanowienie sędzi Edyty Frycz z Sądu Okręgowego Wydział w Gdańsku V Karny Odwoławczy z 11 grudnia 2024 roku o utrzymaniu w mocy zaskarżonego postanowienia.

– 5 marca 2025 roku sędzia Magdalena Czaplińska z Sądu Okręgowego w Gdańsku Wydział V Karny Odwoławczy postanawia wyłączyć od rozpoznania sędziów i asesorów Sądu Rejonowego w Gdyni. Temu postanowieniu towarzyszy wykaz – uwaga! – 44 (słownie: czterdziestu czterech) nazwisk, obejmujący prawdopodobnie wszystkich gdyńskich sędziów i asesorów, poza – oczywiście – SSR J. Biernacką. Nie sądzę, aby była to informacja oczekiwana przez samą zainteresowaną, anonimową prokurator z Prokuratury Rejonowej w Kartuzach oraz starszego aspiranta Daniela Kotłowskiego z Komisariatu Policji w Sierakowicach. Powiem więcej – nie wykazuję żadnego żalu z tego powodu, a choćby wprost przeciwnie. Być może, koleżanki i koledzy z Sądu Rejonowego w Gdyni mieli jakieś dodatkowe, istotne powody, aby odmówić udziału w rozstrzyganiu o zasadności oskarżenia wniesionego przez J. Biernacką.

6 maja 2025 roku otrzymuję zawiadomienie z Sądu Rejonowego w Tczewie II Wydział Karny o terminie posiedzenia wyznaczonego na 12 czerwca 2025 roku. System losowego przydziału spraw wyznaczył na referenta sędziego Marcina Kordę.

MIAŁEŚ CHAMIE ZŁOTY RÓG”

Takich posiedzeń wyznaczono w sumie trzy, ostatnie 2 grudnia 2025 roku. W przeciwieństwie do SSR J. Biernackiej oraz ciągle anonimowej prokurator z Kartuz, które najzwyczajniej i bezczelnie „olały” wszystkie wezwania, byłem obecny na wszystkich. Już podczas pierwszego wyraziłem wolę usunięcia z publikacji „SSR J. BIERNACKA NIE ZNA ŻADNYCH GRANIC” tych fragmentów, które zainteresowana uznała za naruszające jej dobre imię. Zadecydowała niechęć przed stratą cennego czasu w kolejne wojaże do Tczewa i użeranie się z pieniactwem oskarżycielki.

Sędzia M. Korda okazał się jednak nieustępliwym negocjatorem w interesie SSR J. Biernackiej. Postawił na swoim. Poniżej tylko część fragmentów tekstu wskazanych do usunięcia przez sędziego i ostatecznie zaakceptowanych przeze mnie:

Zachowując tok rozumowania SSR Joanny Biernackiej, wyrażony w uzasadnieniu wyroku, można stwierdzić, iż wprawdzie nie sposób wykazać jakoby wzrost jej zasobów pieniężnych w 2021 roku o prawie 100 tys. złotych był wynikiem działań przestępczych (np. przyjęcia łapówki), ale jednocześnie nie ma też dowodów przeciwnych tj. takich, które wskazywałyby, iż do przestępstwa nie doszło. SSR J. Biernacką wpisałem wprawdzie do grona sędziów inteligentnych inaczej już po jej nieudanej próbie przeniesienia rozprawy do Warszawy ale teraz widzę, iż w ww. gronie kwalifikuje się do podium„.

Pierwszą z jej decyzji była próba przerzucenia procesu z mojego aktu oskarżenia przeciwko Piotrowi Filipczykowi, autorowi oszczerczego materiału na ww. portalu do Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi Południe z oczywistą intencją nękania oskarżyciela uciążliwymi wyjazdami do stolicy w realiach tzw. pandemii. Wyjątkowo pogmatwany, a przede wszystkim – bezpodstawny sposób rozumowania SSR J. Biernackiej w tej kwestii przedstawiłem obszernie w tekście „SĘDZIOWSKA LEKCJA GEOGRAFII” oraz w zażaleniu skierowanym do Sądu Okręgowego w Gdańsku. Tenże podzielił moje argumenty i sprawa wróciła tam, skąd miała wyjść”.

Uznane przez SSR J. Biernacką za wiarygodne wyjaśnienia oskarżonego jakobym „przyznał się do współpracy z komunistycznymi służbami” oraz przytoczony fragment jego artykułu dotyczący tej kwestii nie znajdują żadnego potwierdzenia w dowodach. Mimo deklaracji oskarżony nigdy nie okazał sądowi rzekomo posiadanego nagrania z naszej rozmowy. Choćby w takim kontekście przyjmowanie wersji oskarżonego jako prawdziwej zakrawa na oczywistą manipulację Sędzi.

Tym samym z powyższych dokumentów (chodzi o dokumenty IPN – przyp. H. Jez.), zapisów oraz decyzji nie sposób wykazać tego, iż Henryk Jezierski ze Służbą Bezpieczeństwa współpracował, pisał raporty czy oględnie mówiąc „donosił”. Jednocześnie nie ma też dowodów przeciwnych tj. takich, które wskazywałyby, iż powyższych działań nie uskuteczniał”.

(SSR J. Biernacka) kolejny raz sięga po UB-ecki argument o tym, iż nie mogę „wykazać dowodowo, iż nie byłem tajnym współpracownikiem SB””…

Czy SSR J. Biernacka nie raczyła zapoznać się choćby z jednym prawomocnym wyrokiem Sądu Najwyższego odnoszącym się do ustawy lustracyjnej? Czy status sędzi sądu rejonowego zwalnia od myślenia i upoważnia do tworzenia swojego prawa?

Po doświadczeniach wyniesionych z kolejnych rozpraw w gdyńskim Sądzie Rejonowym, a zwłaszcza po lekturze uzasadnienia wyroku uznałem za konieczne sprawdzenie oświadczenia majątkowego SSR J. Biernackiej opłacanej – co podkreślam – z naszych podatków. I tu ciekawostka – aktualnego, czyli dotyczącego 2022 roku dokumentu na stronie Sądu Apelacyjnego w Gdańsku nie ma ponieważ został objęty – uwaga – ochroną przewidzianą dla informacji niejawnych o klauzuli tajności „zastrzeżone”.
Podstawą do takiego objęcia jest art. 87 § 6 ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych z 27 lipca 2001 roku, wskazujący na powód w postaci możliwości spowodowania zagrożenia dla osoby składającej oświadczenie lub osób dla niej najbliższych. Dziwna wykładnia zważywszy, iż
możliwość spowodowania zagrożenia obejmuje praktycznie wszystkich sędziów. Skąd zatem taki szczególny przywilej dla SSR J. Biernackiej?

Nie czując się na siłach w rozstrzygnięciu powyższych wątpliwości, postawiłem na konkrety, czyli – jeszcze publicznie dostępne – oświadczenia Sędzi za lata 2020 i 2021. Też interesująca lektura. Oprócz współwłasności domu o łącznej powierzchni 166 m.kw. na działce o powierzchni 1.128 m.kw. oraz mieszkania o powierzchni 43 m.kw. SSR J. Biernacka wykazała w oświadczeniu godziwe zasoby pieniężne. W 2020 roku wynosiły ponad 151 tys. zł, by rok później urosnąć do ponad 242 tys. zł, czyli o ponad 91 tys. zł. Imponujący skok, choćby z uwzględnieniem kilkunastotysięcznych (choć bliżej granicy 10 tys. zł) wynagrodzeń dla sędziów sądów rejonowych. Wszak wszystkiego odłożyć się nie da, a koszty utrzymania rosną coraz bardziej.

Daleko mi do uczucia zawiści ze względu na wysokość sędziowskich apanaży. Zwłaszcza, gdy wiem jakie profity zgarniają POPiS-owi złodzieje bez społecznie użytecznego wykształcenia, a tym bardziej pracy. Ale wiem też, iż w Polsce ponad 3 mln osób pracujących (czytaj: ok. 10 mln z rodzinami) może pochwalić się tylko wynagrodzeniem minimalnym, które wynosi aktualnie (tj. od 1 lipca br.) 2.784 zł netto. Choćby w takim kontekście można oczekiwać od SSR J. Biernackiej pracy „cokolwiek” staranniejszej”.

Miałem świadomość, iż tekst bez powyższych fragmentów przypomina bardziej notatkę protokólanta niż relację dziennikarza, który naocznie obserwował jakie draństwo dzieje się wokół jego osoby na sali sądowej. Niestety, a może na szczęście zarówno oskarżycielka, jak i jej ciągle anonimowa pełnomocniczka z prokuratury nie odniosły się w żaden sposób do propozycji ugody zaakceptowanej przez sędziego. To w pewien sposób rozwiązuje problem i skłania mnie do ostatecznej decyzji: żadnych zmian w kwestionowanej publikacji nie będzie, choćbym miał przypłacić to więzieniem. Mówiąc krótko i w języku prawdopodobnie zrozumiałym dla podwładnych Żurka, a wcześniej banderowca Bodnara: PASZŁY WON!

SĄD ROZSTRZYGNĄŁ…

Nie tylko z reporterskiego obowiązku informuję, iż sędzia Marcin Korda 2 grudnia 2025 roku wydał postanowienie o umorzeniu postępowania w sprawie, a w jego uzasadnieniu stwierdził co następuje:

…W ocenie Sądu w niniejszej sprawie, nie doszło do wyczerpania znamion przestępstw z art. 226 § 1 k.k. i z art. 212 § 2 k.k.

Artykuł 226 § 1 k.k. stanowi, iż „Kto znieważa funkcjonariusza publicznego lub osobę do pomocy mu przybraną, podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo więzienia do roku.” Zaznaczyć należy, iż w przypadku tego przepisu czyn musi być popełniony nie tylko podczas lub nie tylko w związku z pełnieniem czynności należących do obowiązków, ale i podczas i w związku z nimi, co oznacza, iż warunek by czyn pozostawał w związku z pełnieniem obowiązków i warunek, by czyn był popełniony podczas pełnienia obowiązków, muszą być spełnione łącznie…

Przenosząc powyższe na kanwę niniejszej sprawy wskazać należy, iż jakkolwiek zachodzi uzasadnione podejrzenie, iż Henryk Jezierski opublikował na portalu PolskaWolna.pl oraz przesłał do skrzynki poczty elektronicznej pracowników i sędziów Sądu Rejonowego w Gdyni artykuł krytykujący działania sędzi Joanny Biernackiej, to nie zrobił tego w czasie kiedy sędzia Joanna Biernacka pełniła w jego sprawie obowiązki służbowe. Jak wynika ze zgromadzonego materiału dowodowego doszło do tego już po zakończeniu przez sędzię Joannę Biernacką procesu z jego oskarżenia prywatnego, w tym ewidentnie po sporządzeniu przez w/w sędziego uzasadnienia wyroku. W tych okolicznościach nie sposób uznać, by znamię „podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych” zostało zrealizowane…

Oskarżony swoimi wpisami nie wyraził pogardy wobec sędzi Joanny Biernackiej, nie poniżył jej godności osobistej, a z samej treści wpisów nie można wywnioskować, iż miał on świadomość, iż podejmowane przez niego działanie ma charakter poniżający godność sędzi. Oskarżony wyraził jedynie swoją opinię na temat działań służbowych sędzi w sprawie z jego oskarżenia prywatnego, którą prowadziła sędzia. Natomiast z tego, iż oskarżony jest gotowy usunąć z publikacji fragmenty, które dotyczą sędzi Joanny Biernackiej, co wyraził podczas posiedzenia, a następnie zrealizował usuwając zakwestionowane przez pokrzywdzoną fragmenty publikacji, należy wnioskować, iż jego zamiarem nie było znieważenie sędzi. Tymczasem istnienie takiego zamiaru jest niezbędne do tego, aby można było mówić o popełnieniu przestępstwa z art. 216 k.k.

Odnośnie czynu 2 wskazać należy, iż zawarte w art. 212 § 1 k.k. znamię „pomawia” zakłada działanie umyślne w ramach zamiaru bezpośredniego lub ewentualnego. Brak takiego zamiaru oznacza niewypełnienie czynu zabronionego… Wskazać należy, iż komentarze zamieszczone na łamach portalu internetowego PolskaWolna.pl odnoszą się do okresu, w którym Joanna Biernacka była funkcjonariuszem publicznym tj. sędzią Sądu Rejonowego w Gdyni. Wypowiedzi oskarżonego należy w tej sprawie tłumaczyć jako krytykę osoby wykonującej funkcję publiczną i powinna zostać potraktowana, jako element dozwolonej krytyki… Osoby piastujące funkcje publiczne, muszą liczyć się z krytyką zachowania, zaniechania czy podejmowania działań, nieraz z dosadną lub niesprawiedliwą, subiektywnie krzywdzącą i dużo bardziej dotkliwą, aniżeli osoby takich funkcji niepełniące…

Reasumując Sąd uznał, iż sformułowania użyte przez oskarżonego nie nosiły znamion przestępstw znieważenia i zniesławienia sędzi Joanny Biernackiej, o których mowa w artykułach 226 § 1 k.k., art. 212 § 2 k.k.

… OSKARŻYCIELKI POCZUŁY SIĘ ZASKOCZONE

Zarówno SSR Joanna Biernacka, jak i występująca w jej interesie prok. Katarzyna Bańska z Prokuratury Rejonowej w Kartuzach (ujawniła się dopiero pisząc zażalenie na postanowienie sędziego M. Kordy) najwidoczniej nie oczekiwały takiego werdyktu. Były prawdopodobnie święcie przekonane, iż wygrają ją w cuglach i bez potrzeby fatygowania się do Tczewa.

Swój błąd w powyższych kalkulacjach postanowiły skorygować osobnymi zażaleniami na postanowienie SSR Marcina Kordy, skierowanymi do do Sądu Okręgowego w Gdańsku. Zrobiły to gwałtownie (prok. K. Bańska już następnego dnia po wysłaniu postanowienia z Tczewa) i wyjątkowo niechlujnie, jakby bez przeczytania i zrozumienia argumentów przedstawionych w uzasadnieniu sądu.

Nie zamierzam marnować czasu i miejsca na cytowanie słowotoku obydwu funkcjonariuszek z wykorzystaniem techniki „kopiuj i wklej”, poprzestając na fragmentach moich odpowiedzi na te zażalenia.

Zażaleniu wniesionemu przez prok. K. Bańską zarzuciłem m.in.:

1.

Pominięcie faktów kluczowych dla oceny postępowania J. Biernackiej jako sędzi prowadzącej sprawę dotyczącą mojego, prywatnego aktu oskarżenia z dnia 13 stycznia 2021 r. przeciwko Piotrowi Filipczykowi, autorowi portalu „wpolityce.pl” o popełnienie przestępstwa z art. 212 § 2 k.k. poprzez zamieszczenie w ww. portalu nieprawdziwych i szkalujących treści, dotyczących mojej osoby (vide: Sąd Rejonowy w Gdyni, II Wydział Karny, sygn. akt. II K 108/21/JB).

Uzasadnienie:

Skłaniam się do przekonania, iż pełnomocniczka oskarżycielki nie zadała sobie choćby minimalnego trudu w postaci zapoznania się z aktami ww. sprawy prowadzonej przez Sąd Rejonowy w Gdyni.

A właśnie jej kuriozalny przebieg, narzucony przez sędzię J. Biernacką stanowił powód moich publikacji na portalu PolskaWolna.pl. Gdyby pełnomocniczka należycie wypełniła swoje prokuratorskie obowiązki zapoznając się z dokumentacją postępowania, wówczas jej uwadze nie umknęłaby prawdopodobnie wyjątkowo przychylność J. Biernackiej wobec sugestii wyrażonych przez pełnomocnika oskarżonego.

Po pierwsze:
Gdy pełnomocnik oskarżonego życzy sobie przeniesienia rozprawy do Warszawy, J. Biernacka wbrew jakimkolwiek racjonalnym przesłankom przychyla się do tego życzenia, mimo moich jednoznacznych i udowodnionych argumentów, iż do przestępstwa oszczerstwa ze strony oskarżonego Piotra Filipczyka doszło nie w Warszawie ale w Gdyni.

Po drugie:
Do J. Biernackiej najwyraźniej nie dotarło ostrzeżenie w postaci podzielenia mojego stanowiska przez jej kolegę z tego samego wydziału, który przywrócił sprawę tam, skąd miała wyjść czyli do Gdyni. Gdy oskarżony P. Filipczyk stwierdza, iż dysponuje dowodem w postaci nagrania rozmowy, w której jakoby przyznaję się do współpracy z SB, oskarżycielka z premedytacją odrzuca mój wniosek o okazanie tego dowodu i całkowicie przychyla się do wersji przedstawionej przez stronę przeciwną. Oczywiście, z konsekwencją w postaci ostatecznego, negatywnego dla mnie wyroku.

Po trzecie:
Jakby tego było, mało J. Biernacka w uzasadnieniu wyroku pozwala sobie na sentencję bez precedensu w polskim sądownictwie. Oto jej pełna treść:

Tym samym z powyższych dokumentów (chodzi o dokumenty IPN – przyp. H. Jez.), zapisów oraz decyzji nie sposób wykazać tego, iż Henryk Jezierski ze Służbą Bezpieczeństwa współpracował, pisał raporty czy oględnie mówiąc „donosił”. Jednocześnie nie ma też dowodów przeciwnych tj. takich, które wskazywałyby, iż powyższych działań nie uskuteczniał”.

Ten popis zaskakującej kazuistyki oskarżycielki w zestawieniu z jej wyjątkową spolegliwością wobec oczekiwań warszawskiego adwokata dał mi w pełni uzasadnione podstawy do wyrażenia opinii zakwestionowanej przez prokurator. Brzmiała ona następująco:

Zachowując tok rozumowania SSR Joanny Biernackiej, wyrażony w uzasadnieniu wyroku, można stwierdzić, iż wprawdzie nie sposób wykazać jakoby wzrost jej zasobów pieniężnych w 2021 roku o prawie 100 tys. złotych był wynikiem działań przestępczych (np. przyjęcia łapówki), ale jednocześnie nie ma też dowodów przeciwnych tj. takich, które wskazywałyby, iż do przestępstwa nie doszło”.

Nie ma w tej opinii żadnych stwierdzeń o korupcyjnym postępowaniu sędzi J. Biernackiej ale tylko przykładowe pokazanie do czego może doprowadzić wierne zastosowanie jej tezy, wyrażonej w uzasadnieniu wyroku. Co więcej, z perspektywy ponad pięciu lat od jednoznacznie tendencyjnego postępowania prowadzonego w mojej sprawie przez sędzię J. Biernacką uważam, iż określenie jej jako „inteligentną inaczej” – bez wartościowania tego pojęcia na pozytywne lub negatywne – uważam za wyjątkowo łagodne i daleko nieadekwatne do krzywdy, jaką mi uczyniła.

2.

Brak jakichkolwiek odniesień do drobiazgowej pracy wykonanej przez Sąd Rejonowy w Tczewie, zarówno w kontekście treści przeprowadzonych przesłuchań niżej podpisanego, jak i skutecznego zobowiązania mnie do usunięcia wszystkich sformułowań w kwestionowanej publikacji, które zdaniem sędziego referenta mogłyby być dla J. Biernackiej obraźliwe lub znieważające.

Uzasadnienie:

Mimo zaawansowanego wieku i orzeczenia o niepełnosprawności ruchowej II stopnia byłem obecny na wszystkich posiedzeniach Sądu Rejonowego w Tczewie, pracę którego tak arbitralnie podważa prokurator Katarzyna Bańska. Jej samej na tych posiedzeniach nie zauważyłem ani razu. A szkoda, gdyż mogłaby osobiście zadać mi pytania i wyjaśnić ewentualne wątpliwości. Mogłaby również przekonać się o mojej dobrej woli w realizacji drobiazgowych żądań Sądu w celu usunięcia z publikacji wszystkich sformułowań, które mogłyby narazić na szwank dobre imię J. Biernackiej jako funkcjonariuszki publicznej.

Mam przeczucie graniczące z pewnością, iż K. Bańska uznała, iż Sąd ochoczo i bezrefleksyjnie przychyli się do jej oskarżenia, biorąc na siebie odpowiedzialność za wyrok wydany po prokuratorskiej myśli. Niestety, nie wziął i wcale nie jest mi z tego powodu przykro. Wprost przeciwnie, gdyż inicjatywę K. Bańskiej uważam za świadomie inspirowaną prokuratorską ustawkę celem której było ukaranie dziennikarza poważnie traktującego swoją służbę publiczną, w tym demaskowanie patologii w wymiarze sprawiedliwości. Dodam, iż jest to ustawka realizowana wyjątkowo prymitywnie, nie tylko z powodu bezpodstawności postawionych mi zarzutów ale także z powodu zastosowania takich środków zastraszenia, jak np. przysyłanie policyjnego radiowozu pod mieszkanie mojej rodziny pod pretekstem nie zgłoszenia się na przesłuchanie wyznaczone w terminie znacznie wcześniejszym niż data prawidłowego odbioru zawiadomienia, czy przeniesienie kolejnego przesłuchania z Gdańska do Sierakowic, a więc choćby jeszcze dalej niż Kartuzy – siedziba pracy prok. K. Bańskiej.

3.

Powielaną – także od oskarżycielki (vide: jej zażalenie którego) – powierzchowność i nieadekwatność użytych argumentów.

Uzasadnienie

Obszerny słowotok zawarty w uzasadnieniu zażalenia prok. K. Bańskiej to dla dziennikarza z blisko 50-letnim doświadczeniem wyjątkowo nużąca lektura. Nie tylko z powodu dobrze mi znanych odwołań do wyroków Sądu Najwyższego i sądów apelacyjnych, wprowadzanych techniką „wytnij i wklej” oraz wykorzystanych – to prawdopodobnie przypadek – zarówno w zażaleniu B. Bańskiej, jak i sędzi J. Biernackiej.

Owszem, ja również podzielam potrzebę zachowania szacunku wobec funkcjonariuszy publicznych pod warunkiem wszakże, iż są to funkcjonariusze na taki szacunek zasługujący, realizujący swoją służbę z pełnym poszanowaniem dla złożonego ślubowania, które w wypadku sędziów dotyczy m.in. wymierzania sprawiedliwości zgodnie z przepisami prawa i bezstronnie. Na podstawie własnych doświadczeń wyniesionych z rozpraw prowadzonych przez J. Biernacką nie mam żadnych wątpliwości, iż tego obowiązku nie dopełniła.

Coraz bardziej skłaniam się do podobnego wniosku w odniesieniu do prok. K. Bańskiej. Prokuratorskie ślubowanie różni się wprawdzie od sędziowskiego ale nakazuje m.in. obowiązki urzędu wykonywać sumiennie (vide: lektura akt i udział w posiedzeniach Sądu), a w postępowaniu kierować się zasadami godności i uczciwości (vide: bez nękania obywatela bezpodstawnymi najazdami policyjnych radiowozów oraz wzywania go na przesłuchania do komisariatu oddalonego o ponad 50 km, gdy wiele takich samych funkcjonuje w promieniu 5 km).

Nie zamierzam popełnić drugi raz tego samego błędu i określić K. Bańską mianem inteligentnej inaczej, gdyż to mogłoby sugerować, iż jest inteligentna bardziej. Stosowniejsze wydaje mi się sięgnięcie po określenie półinteligenta względnie wykształciucha przekonanego o swojej wyjątkowej władzy jako funkcjonariusz publiczny, a jednocześnie – czego nie wykluczam – pewnego ochrony ze strony jakiegoś oficera prowadzącego powiązanego np. z banderowcami. Gdyby tak choćby było, to K. Bańska powinna wykonać narzucone jej zadanie z większym wkładem inteligencji i staranności.

BEZ EPILOGU

Zażalenie wniesione przez samą oskarżycielkę, czyli SSR J. Biernacką, napisane było jakby z tej samej sztancy, toteż wspomnę tylko o wątku eksponowania przez ww. swojej pozycji, przywilejów i praw jako funkcjonariusza publicznego, przy jednoczesnym lekceważeniu i marginalizowaniu praw obywatela oczekującego rzetelnego postępowania sądowego.

Skłamałbym twierdząc, iż już sama fizjonomia SSO Joanny Łaguny potwierdza, iż z jej twarzy bije inteligencja i sędziowskie poczucie sprawiedliwości. Powiedziałbym: wręcz przeciwnie. Brak zgody na areszt tymczasowy dla zwyrodnialca z sopockiej „Zatoki Sztuki” oraz skierowanie donosu do prokuratury na dziennikarza, który tę sex-aferę z udziałem nieletnich obszernie opisał tylko wzmacnia to przekonanie. O odmowie dostępu do akt sądowych w sprawie przeciwko niejakiemu Pawłowi Adamowiczowi – grabarzowi Gdańska oraz bezkarnemu – z powodu nagłego zejścia – arcy-złodziejowi szerzej pisał nie będę, gdyż to temat na osobny tekst. Aż prosi się, aby zastosować zasadę „Lex Biernacka”: „Wprawdzie nie ma dowodów, iż SSO J. Laguna jest ograniczona intelektualnie lub/oraz zadaniowana przez swoich tajemniczych prowadzących ale ona sama też nie udowadnia, iż jest inaczej”.

Gdy dowiedziałem się, iż obydwa zażalenia trafiły na biurko sędzi Joanny Łaguny z V Wydziału Karnego Odwoławczego Sądu Okręgowego w Gdańsku, nie miałem żadnych wątpliwości co do jej werdyktu. Ta funkcjonariuszka znana mi jest bowiem m.in. z niedawnej odmowy udzielenia dostępu do akt sądowych Pawła Adamowicza – grabarza Gdańska i wyjątkowego złodzieja w jednej osobie, a wcześniej z odmowy wyrażenia zgody na tymczasowy areszt dla Krystiana W. (pseudonim „Krystek”), gwałciciela ponad 30 nastolatek oraz – uwaga! – z doniesienia do prokuratury na dziennikarza Onetu, który słynną seksaferę w sopockiej „Zatoce Sztuki” obszernie opisał.

Stało się tak, jak przypuszczałem. 23 marca br. SSO J. Łaguna postanowiła uchylić zaskarżone postanowienie i przekazać sprawę ponownie Sądowi Rejonowemu w Tczewie ale tym razem do „merytorycznego” rozpoznania. Znaczy co? Na modłę SSR J. Biernackiej oraz prok. K. Bańskiej? Poczekamy, zobaczymy.

Henryk Jezierski
Zdjęcia: domeny publiczne
(07.08.2026)

P.S.

Termin i miejsce rozprawy:
12 sierpnia 2026 (środa), godz. 10.00
Sąd Rejonowy w Tczewie, Al. Zwycięstwa 14, sala nr 214
Sygn. akt IIK 204/25

Idź do oryginalnego materiału