Łęczyńskie Bingo! Bez uprawnień, na fałszywych tablicach i do tego pijany. Co grozi 21-latkowi?

6 godzin temu

Młody motocyklista z Gminy Łęczna postanowił wczoraj pobić wszelkie rekordy bezmyślności. Gdy policjanci zmierzyli jego prędkość, przecierali oczy ze zdumienia. Jak się okazało, pęd do wolności 21-latka skrywał całą lawinę mrocznych sekretów.

Wszystko zaczęło się w miniony czwartek tuż po godzinie 16:15. Zaniepokojeni mieszkańcy miejscowości Karolin (gmina Łęczna) zaalarmowali służby o piracie drogowym, który z ryczącym silnikiem i potężną prędkością terroryzował lokalną okolicę. Na miejsce natychmiast wysłano patrol z wydziału ruchu drogowego. Policjanci nie musieli długo czekać.

Przed godziną 17:00 mundurowi dostrzegli nadjeżdżającą z naprzeciwka hondę. Laserowy miernik prędkości wskazał zatrważający wynik: 147 km/h w obszarze zabudowanym! Młody kierowca przekroczył dozwolony limit aż o 97 km/h, zamieniając publiczną drogę w prywatny tor wyścigowy.

Gdy maszyna została zatrzymana, na jaw wyszły kolejne, porażające fakty. Za sterami jednośladu siedział 21-letni mieszkaniec gminy Łęczna. gwałtownie okazało się, iż zawrotna prędkość to dopiero wierzchołek góry lodowej. Badanie alkomatem wykazało, iż młody człowiek znajduje się „po użyciu” alkoholu. Co więcej, policyjne systemy bezwzględnie obnażyły prawdę – 21-latek nie posiadał żadnych uprawnień do kierowania motocyklami.

Jakby tego było mało, sama Honda była pojazdem „widmo”. Motocykl nie został zarejestrowany, nie przeszedł obowiązkowych badań technicznych i nie posiadał ubezpieczenia OC. Największym zaskoczeniem okazały się jednak tablice rejestracyjne. Były całkowicie sfałszowane! Zatrzymany bezradnie tłumaczył mundurowym, iż nielegalne „blachy” kupił po prostu przez portal internetowy.

Finał tej brawurowej przejażdżki jest dla młodego mieszkańca opłakany. Honda została odholowana na policyjny parking. Za drastyczne przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym oraz jazdę bez uprawnień posypały się surowe mandaty, a sprawą braku ubezpieczenia zajmie się teraz Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, co wiąże się z ogromną karą finansową.

Najpoważniejsze konsekwencje czekają go jednak w sądzie. Za posługiwanie się fałszywymi tablicami rejestracyjnymi, co według polskiego prawa jest poważnym przestępstwem, grozi mu teraz kara choćby do 5 lat pozbawienia wolności. Młody pirat drogowy udowodnił, iż można złamać niemal wszystkie przepisy naraz – teraz za swoją bezmyślność odpowie przed sądem.

Źródło: policja.gov.pl

Idź do oryginalnego materiału