Kulisy dramatu Mirelli ze Świętochłowic. "Gdybyśmy wtedy odpuściły, do dziś tkwiłaby w tym łóżku"

1 godzina temu
Zdjęcie: Mirella przed na korytarzu w budynku sądu. Z prawej: Luiza Krusz, Aleksandra Salbert-Binias, Laura Duras


Przez 27 lat żyła zamknięta w jednym pokoju. Kiedy wreszcie ktoś ją stamtąd wyrwał, państwo dostało szansę, by naprawić to, czego przez lata nie potrafiło dostrzec. Zamiast tego przez kolejne miesiące urzędnicy, opiekunowie i instytucje przekonywali, iż Mirella jest bezpieczna i niczego jej nie brakuje. — Gdybyśmy wtedy odpuściły, gdybyśmy przestraszyły się policji, prokuratury i prezydenta miasta, Mirella do dziś tkwiłaby w tym łóżku — mówi Onetowi Aleksandra Salbert-Binias, jedna z trzech kobiet, które pomogły uratować Mirellę.
Idź do oryginalnego materiału