Kto zastrzelił ciężarną łanię? Prokuratura umorzyła śledztwo

1 godzina temu

Ciężarną łanię w Kowalewie zabito z nielegalnej broni. Sprawcy nie udało się wykryć

Pod koniec kwietnia 2024 roku, gdy obowiązywał okres ochronny dla tego gatunku, w Kowalewie znaleziono martwą, cielną samicę jelenia z raną postrzałową. Sprawą najpierw zajęła się policja. Mundurowi prowadzili czynności w kierunku art. 35 Ustawy o ochronie zwierząt, który mówi, iż „kto zabija, uśmierca zwierzę albo dokonuje uboju zwierzęcia z naruszeniem przepisów […], podlega karze więzienia do lat 3”.

Oświadczenie w sprawie wydali członkowie Koła Łowieckiego nr 24 "Szarak" w Kotlinie, na terenie którego znaleziono zwierzę.

- Ubolewamy nad zaistniała sytuacja, która miała miejsca w naszym obwodzie łowieckim 403. Myśliwy naszego koła znalazł jako pierwszy truchło łani i zawiadomił zarząd koła. Niezwłocznie zostały powiadomione odpowiednie organy ścigania. Dwóch członków koła osobiście uczestniczyło, wraz z policją i technikami policyjnymi, w poszukiwaniu kuli znajdującej się w tuszy łani. Pragniemy poinformować, iż dołożymy wszelkich starań, aby wykryć i ukarać sprawcę tego haniebnego czynu. W związku z powyższym wyznaczamy 5000 zł nagrody dla osoby, która pomoże wskazać sprawcę tego czynu - informował Zarząd Koła Łowieckiego 24 „Szarak” w Kotlinie.

Z czasem śledztwo przejęła Prokuratura Rejonowa w Pleszewie.

- W jego ramach przeprowadzone zostały niezbędne czynności, m.in. zabezpieczona została dokumentacja koła łowieckiego i przesłuchano świadków. Zabezpieczono również kulę, która znajdowała się w ciele łani. Poddana zostanie dalszym badaniom, co pozwoli na identyfikację jednostki broni, z której padł strzał - mówił wówczas prokurator Maciej Meler, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim.

W ostatnich dniach poznaliśmy rezultat przeprowadzonych czynności? Co udało się ustalić śledczym?

- Łanię zabiła osoba, która była kłusownikiem, i która użyła nielegalnej broni. Ustalono bowiem, iż broń nie była zarejestrowana. Wykonane czynności i badania wykluczyły także, by do zastrzelenia zwierzęcia użyto broni będącej w posiadaniu miejscowych myśliwych - podkreśla prokurator Maciej Meler.

Mimo podjętych działań, mimo finansowej nagrody, nie udało ustalić się danych kłusownika. W związku z niewykryciem sprawcy, sprawę umorzono.

Idź do oryginalnego materiału