Kto czym pali w piecu w centrum Hrubieszowa? Skargę w ramach interwencji sprawdzą strażnicy miejscy

1 godzina temu
Wraz z rozpoczęciem sezonu grzewczego strażnicy miejscy mają obowiązek kontroli urządzeń grzewczych w domach i mieszkaniach. Działania funkcjonariuszy koncentrują się przede wszystkim na wykrywaniu spalania odpadów oraz przestrzeganiu przepisów antysmogowych. Kontrole obejmują nie tylko sprawdzenie rodzaju używanego pieca, ale także tego, czym mieszkańcy w nim palą. Strażnicy weryfikują również sposób gospodarowania odpadami komunalnymi, zwracając uwagę m.in. na brak odpowiednich pojemników czy niewłaściwe składowanie śmieci.– Zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami palenie śmieci i odpadów poza miejscami do tego przeznaczonymi jest zabronione – informują funkcjonariusze.Strażnicy kontrolująW Hrubieszowie tamtejsza Straż Miejska przeprowadza kontrolę w ramach interwencji po zgłoszeniu nieprawidłowości.– Kontrolujemy, jeżeli mamy zgłoszenie, a w poprzednich latach mieliśmy takie zgłoszenia na konkretne lokalizacje – mówi Janusz Krotkiewicz, komendant Straży Miejskiej w Hrubieszowie. – Niedawno również było zgłoszenie, według którego w jednym z domów pali się „nie wiadomo czym”. W takiej sytuacji przyjeżdżamy pod wskazany adres. Mamy prawo wejść na teren posesji i zażądać, by właściciel zaprowadził nas do kotłowni lub innego miejsca, w którym stoi sprzęt do ogrzewania. Wtedy dokonujemy kontroli. Może ona się odbywać na zasadzie oględzin, tak mówi przepis – wyjaśnia komendant Krotkiewicz. – Sprawdzamy, co jest zgromadzone wokół pieca. Na tej podstawie możemy stwierdzić, czy rzeczywiście jest jakiś materiał, który był używany do spalania. Natomiast jeżeli istnieje podejrzenie, iż w piecu palono niedozwolonym paliwem, pobiera się próbki popiołu. To już jest wyspecjalizowana sytuacja, wymagająca zabezpieczenia i wysłania próbek do wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska. Z tego, co wiem, choćby próbki zebrane przez strażników miejskich i odpowiednio zabezpieczone nie stanowią materiału dowodowego – uprawnienia ma inspektor ochrony środowiska – tłumaczy komendant.W Hrubieszowie Straż Miejska nie sprawdza wilgotności drewna, którym pali się w piecach, tak jak ma to miejsce w innych regionach Polski.– Nie mamy specjalistycznych urządzeń do pomiaru wilgotności drewna. Trudno mi powiedzieć, jak mogłoby to wyglądać – zastanawia się komendant Krotkiewicz.W wielu regionach Polski zakazane jest używanie biomasy (drewna) o wilgotności powyżej 20 proc. (tzw. „mokre drewno”). W praktyce, jeżeli w kotłowni jest drewno „z wczoraj”, niedosuszone, składowane pod plandeką bez przewiewu – to dokładnie ten scenariusz, na którym dziś „łapie się” ludzi najłatwiej. W takich sytuacjach grozi mandat najczęściej do 500 zł (w postępowaniu mandatowym), a jeżeli sprawa trafi do sądu – grzywna może sięgnąć choćby 5 tys. zł. Do tego dochodzi realne ryzyko „efektu domina”: kolejna kontrola, wniosek do sądu, a w tle dokumentacja w CEEB i dalsze czynności wyjaśniające.CZYTAJ TEŻ: Mieszkaniec Lubelskiego wylał gnojowicę pod domem ministra rolnictwa. Teraz siedzi w areszcieKontrole w trybie administracyjnym przeprowadzane są wyłącznie w godzinach 6-22.Miasto wie, kto jakim piecem ogrzewa domWydział Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska w Urzędzie Miasta Hrubieszowa zgromadził bazę danych o źródłach ciepła w domach i budynkach na podstawie deklaracji składanych przez mieszkańców.– Mamy centralną ewidencję emisyjności budynków. Wszyscy właściciele budynków mieli obowiązek zgłosić, jaki system ogrzewania wykorzystują w swoim miejscu zamieszkania. Gdy wymienią piec na urządzenie lepszej klasy, mają określony czas na zgłoszenie tej zmiany, czyli złożenie u nas odpowiedniej deklaracji – tłumaczy Monika Nowak, zastępca dyrektora Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska w Urzędzie Miasta Hrubieszowa.Obecnie urzędnicy tego wydziału są w trakcie jednej z kontroli. Sprawdzają palenisko i to, czym jest palone.PRZECZYTAJ: Mieniany/Hrubieszów: Wiceminister Baranowska przyjrzała się pracy spółdzielcówMonika Nowak wspomina o skardze złożonej niedawno przez mieszkańca Hrubieszowa. Zgłoszenie dotyczy jednego z kominów w śródmieściu, z którego wydobywa się ciemny, śmierdzący dym, zagrażający mieszkańcom okolicznych domów.– Tę skargę sprawdzają także miejscy strażnicy, którzy przeprowadzają kontrolę po zgłoszeniu interwencji, a my robimy to według planu i w oparciu o zarządzenia burmistrza Hrubieszowa. Z tego, co wiem, na razie jeszcze nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości – informuje wicedyrektor Nowak.Pytam o inne urzędnicze kontrole i czy potwierdziły jakieś nieprawidłowości.– Na razie jeszcze nie, bo nasi pracownicy dopiero rozpoczęli kontrole. Trudno więc mówić o ustaleniach, są w trakcie kontroli. Nie wiem, czy sprawdzili dwa czy może trzy paleniska – tłumaczy wicedyrektor wydziału, Monika Nowak.
Idź do oryginalnego materiału