Ks. prof. Andrzej Zwoliński: Niszczenie prawdy – postprawda i hejt
2 sierpnia 2026. Ks. prof. Andrzej Zwoliński
pch24/ks-prof-andrzej-zwolinski-niszczenie-prawdy-postprawda-i-hejt

Wszelkie oznaki rozpadu kultury dają o sobie znać w języku, jako podstawowym środku komunikacji, współtworzącej kulturę. Trudno mówić o rozpadzie języka w stosunku do języków naturalnych. Dla językoznawców język zdolny do obsługiwania kultur i społeczeństw rozwija się i żyje, podlegając rozmaitym wpływom, również destrukcyjnym, wynikającym z terroru działań politycznych lub z kryzysu kultury, bądź z kryzysu osobowości samych twórców.
Postprawda
Zjawisko kryzysu słowa, a choćby rozpadu języka, we współczesnym świecie wiąże się z tzw. postprawdą. Sam termin pojawił się z początku lat 90. XX wieku Steve Resich, w artykule opublikowanym w czasopiśmie „The Nation” (1992) stwierdził, iż afera Irangate czy wojna w Zatoce Perskiej zostały łagodniej potraktowane niż słynna afera Watergate. Oceniając tę rzeczywistość zwrócił uwagę, iż to sami Amerykanie, „jako wolni ludzie, dobrowolnie zdecydowaliśmy, iż chcemy żyć w świecie post-prawdy”. Nie mówił o kłamstwie, ale o słabnącym znaczeniu prawdy, o powszechnej niechęci do konfrontowania swych poglądów z rzeczywistością. W takim też znaczeniu termin ten pojawiał się później w różnych publikacjach, które wskazywały na pewną strategie rządzenia, która polegała na unikaniu nazywania rzeczy po imieniu, schodzeniu prawdzie z drogi.
Te praktyki zebrał i oceniał w 2004 roku Ralph Keyes w książce „The Post-Truth Era: Dishonesty and Deception in Contemporary Life”. Autor nie mówił wyłącznie o politykach, ale zbierał wiele przykładów z życia publicznego, które wskazywały na rozszerzanie się zjawiska mijania się z prawdą i tendencji do kłamania, jako stałej praktyce zachowań społecznych. Zjawisko to wytwarzało nową jakość. Wyznaczały je dwuznaczne wypowiedzi, nie będące ścisłą prawdą, które sytuowały się obok kłamstwa, nie będąc jednak zamierzonym kłamstwem. Proponowano je nazwać „ulepszoną prawdą” (Keyes), „neoprawdą”, „miękką prawdą”, „fałszywą prawdą”, „prawdą dietetyczną”, „prawdą lajt”. Miała ona ogromne znaczenie społeczne, gdyż pozwalała uniknąć powiedzenia „twardej prawdy”, np. o tym, iż globalny kapitalizm wytwarza więcej chaosu niż porządku; iż pogłębia nierówności, zamiast je znosić; napędza eksploatację planety; prowadzi do katastrofy ekologicznej; a państwa coraz mniej panują nad jego dynamiką”.
W rezultacie niemówienia prawdy powstało szereg jej zastępników, a granica oddzielająca prawdę od fałszu ulegała coraz większemu zatarciu. Wznoszono gmach zbudowany z języka powstałego z obaw i lęków, czyniąc prawdę jej ofiarą. Zatracono granicę między uczciwością i nieuczciwością. A to prowadziło, jak stwierdził Keyes: do „zagubienia piętna, jakim wcześniej obarczano kłamstwo (…). Kłamstwo stało się w zasadzie wykroczeniem, za które nie sposób kogokolwiek obwiniać”.
Redakcja słownika oksfordzkiego uznała termin „post-prawda” za słowo roku 2016. Jest ono pochodną zarówno manipulacji, świadomych i nieświadomych półprawd, jak też przekłamań i kłamstw, które funkcjonują w świadomości współczesnego człowieka oraz w subiektywistycznych postawach, które powtarzają, iż „każdy ma swoją prawdę”. Gdy polski publicysta, Bronisław Wildstein, pisał o postprawdzie, odwołał się do opisu Friedricha Wilhelma Nietzschego, niemieckiego filozofa: „Prawda to ruchliwa armia metafor, metonimii, antropomorfizmów, które po długim używaniu wydają się ludowi kanoniczne i obowiązujące. Prawdy są złudami, o których zapomniano, iż nimi są, metaforami, które się zużyły i utraciły zmysłową siłę wyrazu”.
Termin „postprawda” wykorzystuje prestiż sztandarowego pojęcia filozofii, jaką jest „prawda”, dodając do niego odpowiedni przedrostek („post”), który ma wskazywać na nową jakość i nowatorskie ujęcie znanego pojęcia. Funkcjonuje w obrębie zamkniętego obiegu informacji, w których jawne kłamstwa funkcjonują obok informacji zmanipulowanych i prawdziwych. Wszystkie razem nawzajem się uzupełniają, wzmacniają i potwierdzają. Do takich zamkniętych obiegów („baniek medialnych”) nie dopływa wiedza z zewnątrz, a czytelnicy czy słuchacze do zrozumienia i interpretacji informacji wykorzystują głównie wiedzę potoczną i to, co uważają za opinię większości. Postprawda uzyskuje więc jedynie i wyłącznie „społeczny dowód prawdy” (coś jest prawdziwe, bo większość lub wszyscy tak uważają), nie umożliwiając jakąkolwiek polemikę czy dyskusję zmierzającą do poznania prawdy. Powstają w ten sposób wzmacniające się i potwierdzające wzajemnie ciągi kłamstwa.
Postprawda więc to rodzaj kłamstwa, który wynika ze wzajemnego wzmacniania się informacji prawdziwych, półprawd i kłamstw zamkniętych w medialnych systemach („bańkach”). Ważniejsze od prawdy jest osobiste doświadczenie i subiektywne przekonanie. Jednostka pozbawiona jest wsparcia rozumu – świadomie pozbawia się ją rozróżnienia między tym, co posiada wsparcie intelektualne, a tym, co „się wydaje” – opisane dodatkowo zawiłym językiem, zrozumiałym dla niewielu.
Postprawda wskazuje na to, iż w przestrzeni społecznej nie ma już miejsca na jakąkolwiek obiektywną prawdę. Poddające się powszechnej weryfikalności fakty są lekceważone, zastępowane przez tzw. narracje, budowane w oparciu i emocje i uprzedzenia, celowo potęgowane przez wspierające je media. W ten sposób odrzuca się jeden z fundamentów kultury europejskiej, opierającej się na poszukiwaniu prawdy. Ani jej poszukiwania, ani strzeżenie dorobku poprzednich pokoleń, a tym bardziej tworzenia dziedzictwa godnego przekazu na przyszłość, przestaje mieć racje bytu.
Postprawda jest nazwana też „bronią matematycznego rażenia” (Cathy O’Neill – amerykańska blogerka i matematyk). Podkreśla się przy tym powszechne stosowanie algorytmów, które dotyczą wielu ludzi, funkcjonują w oparciu o utajnione reguły, a mają destrukcyjne działanie, przynosząc negatywne skutki. Algorytm, analizujący aktywność użytkowników na portalach społecznościowych, można napisać tak, by zaskakiwał, odpowiadał temu, co subiektywnie dana jednostka lubi, podważał w wątpliwość jego poglądy lub wspierał społeczny dyskurs. Powstaje w ten sposób dodatkowy zarządzający strumieniem informacji ośrodek – sterujący automatycznie serwisami informacyjnymi, nie poddające się żadnej kontroli, a mające ogromny wpływ na wielu ludzi. Niemożliwe jest w tym strumieniu ochrona przed fake newsami, oddzielenie propagandy od faktów, poszukać wiarygodnych źródeł w zalewających społeczeństwo potoku informacji. Postprawda staje się nowym obliczem propagandy XXI wieku.
Niesprawdzone lub jawnie fałszywe informacje przedostają się do obiegu społecznego z różnych źródeł. A ponieważ sam przekaz argumentów i faktów „nie działa”, przekazy adresowane są do emocji odbiorców. I tak np. podczas debaty nad pozostaniem Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej głos zabrało 10 ekonomistów – laureatów Nagrody Nobla.
Komentarz, który był odpowiedzią na ich argumenty sprowadzał się do stwierdzenia: „Ludzie w tym kraju mają dość ekspertów”. A ekonomistów porównano do niemieckich naukowców, którzy byli posłuszni Hitlerowi. Podczas kampanii wyborczej w Stanach Zjednoczonych, jak obliczał portal BuzzFeed, 20 najbardziej poczytnych fałszywych wiadomości o wyborach prezydenckich udostępniono 8,7 mln razy. Dla porównania: 20 prawdziwych doniesień miało 7,4 mln udostępnień. W ten sposób fałsz zdominował fakty. Sam kandydat brnął w absurdy, co nie przeszkadzało w efektywności jego kampanii. Obliczono, iż 70 procent wypowiedzi przedwyborczych jednego z kandydatów w różnym stopniu mijało się z prawdą. Ale to wyborcy decydowali, które informacje są czytane, powtarzane i powielane. W ten sposób w rozbudowę postprawdy są zaangażowani wszyscy.
Postprawda bazuje na rzeczywistości, którą myśliciele postmodernistyczni opisują jako „simulacrum”. Oznacza ono kopię bez oryginału. Współczesny świat jest pełen symulakrów, pustych znaków, pojęć i symboli, które nie odsyłają do żadnej rzeczywistości. Już dawno utraciły walor autentyczności, pozostając kopią dawnych znaczeń i pojęć.
Hejt czyli nienawiść
„Hejt” (ang. „hate” = „nienawiść”) pojawił się w Internecie, wyrażany nie tylko dzięki słów, ale też grafiki (memów, gifów), czy filmów – by łatwiej zapadał w pamięć odbiorców. Przekazywane w ten sposób treści nie mają żadnej wartości merytorycznej. To treści ukierunkowana wyłącznie przeciwko danej osobie lub grupie osób. To swoista „moda na nienawiść” – bezpodstawną, nieuzasadnioną, niepopartą żadnymi merytorycznymi argumentami. Stał się symbolem współczesnych komunikatów internetowych, dotykając głównie polityków – głównie ze znienawidzonych partii, celebrytów, ludzi bogatych. Sama nazwa „hejt” to spolszczona wersja angielskiego słowa „hate”, czyli „nienawidzić”, „nienawiść”.
Oznacza mówienie, pisanie o kimś lub o czymś źle, w sposób obraźliwy, najczęściej na portalach społecznościowych, forach dyskusyjnych, gdzie roi się od agresji, złości, awersji do drugiego człowieka. Coraz więcej ludzi twierdzi, iż hejt działa jak narkotyk i wszystko, co z nim związane. To ślepa furia, która wypiera logiczne myślenie, wywołuje agresję i wrogość. Hejtujący odczuwają nieuzasadnioną potrzebę zaszkodzenia drugiej osobie, zmieszania jej z błotem, oczernienia jej – pojawia się często w ramach prowadzenia poważnych dyskusji na tematy społeczne, polityczne i kulturalne, w trakcie dialogu, który zderza się z wulgaryzmem. Hejter nie umie bowiem dyskutować i formułować logicznych i rzeczowych argumentów – obraża więc i ucieka przed zasadniczym problemem podjętym w dialogu.
Hejter (z ang. „hater” – „nienawistnik, przeciwnik, krytykant”) to określona osoba, która poświęca swój czas i zaangażowanie dla publikacji w internecie – najczęściej pod pseudonimem – agresywnych, obraźliwych i skrajnie krytycznych komentarzy. Te wystąpienia są postrzegane jako akty cyberprzemocy i psychicznego nękania (stalking). Często występuje w nich mowa nienawiści – adresowana najczęściej do osób publicznych.
Polskie badania w 2017 roku – wywiady z grupą 6,5 tys. internautów) – wykazały, iż hejter w Polsce to mężczyzna (stanowią 53 % hejterów) w wieku od 16 do 24 roku życia (aż 73% hejtujących), który ma wykształcenie średnie ogólnokształcące (35 %). Co piaty ma wykształcenie wyższe. Publikuje swe negatywne posty kilka razy w tygodniu.
Psychologiczna analiza przyczyn hejtowania pozwalają sformułować tezy, że: hejtowanie przynosi ulgę (badania w Szwajcarii – oszukani w grze ekonomicznej w hejcie szukali uczucia ulgi, siły, poczucia sprawiedliwości); jest instrumentem pozwalającym każdemu podjąć czynienie zła (upowszechnia możliwość zemsty); zapewnia anonimowość i pośredniość, a tym samym bezkarność ; daje upust stereotypom i uprzedzeniom; niekiedy jest możliwą formą okazania zazdrości i niezadowolenia.
OCENA:
Hejt, jak każda inna forma nienawiści, spotyka się ze zdecydowaną negatywną oceną moralną. Świadczą o tym prawne obostrzenia związane ze stosowaniem hejtu. Najczęściej dotyczą one oskarżenia o zniesławienie, które wiąże się z pomówieniem skrzywdzonego o takie postępowanie lub adekwatności cechy, które mogą poniżyć go w opinii publicznej lub narazić na stratę zaufania potrzebnego do wykonywania danego zawodu (np. oskarżenie lekarza o branie łapówek; duchownego o agresję słowną, czy nauczyciela o stronniczość w osądzie zachowania uczniów). Zniewaga to ciężka obraza, ubliżenie komuś czynem lub słowem, które ma na celu poniżenie godności pokrzywdzonego.
W sytuacji wystąpienia hejtu prawnicy proponują sięgnąć po instrumenty ochrony cywilnoprawnej, żądanej zapłaty zadośćuczynienia lub określonej sumy pieniędzy na wskazany cel społeczny, usunięcie wpisu z forum, nakaz publikacji przeprosin lub sprostowania. jeżeli wskutek szkalujących wpisów dana osoba straciła dochody (np. lekarz utracił pacjentów), poszkodowany ma prawo domagać się odszkodowania za doznany uszczerbek majątkowy.
Pierwszą trudnością w postepowaniu prawnym jest uzyskanych danych anonimowego hejtera. Możliwe są w tym względzie trzy drogi:
– zwrócenie się do portalu, na którym widniał szkalujący komentarz, o udostępnienie danych osobowych hejtera, który dopuścił się naruszenia dóbr osobistych – często jednak właściciele portali odmawiają udostępnienia danych osobowych, które związane są z adresem IP;
– można wnieść skargę do prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, gdy spotkamy się z odmową odtajnienia danych z adresu IP – prezes UODO może zobowiązać podmiot świadczący usługi drogą elektroniczną do udostepnienia adekwatnych danych;
– można skorzystać z dwóch instrumentów prawa karnego: złożyć prywatny akt oskarżenia zawierający wniosek o nakazanie przez sąd administratorowi strony internetowej podanie danych osobowych kryjących się za IP, lub sięgnąć po art. 488 par. 1 k.p.k., zgodnie z którym policja otrzymawszy ustną lub pisemną skargę pokrzywdzonego zabezpiecza dowody popełnionego przestępstwa na poczet przyszłego postępowania karnego.
Po uzyskaniu danych hejtera pokrzywdzony ma do dyspozycji postępowanie karne, w którym w trybie prywatnoskargowym (sam lub przez pełnomocnika) wnosi do sądu akt oskarżenia – może oskarżyć sprawcę o zniesławienie (art. 212 k.k.) lub znieważenie (art. 216 k.k.).
Pomocą są przepisy ustawy z 18 lipca 2002 roku o świadczeniu usług drogą elektroniczną.
Od strony moralnej ocena hejtu zawsze jest jednoznaczna i zdecydowana, a wiąże się z elementem kłamstwa i nienawiści, które z sobą niesie.
Już w 1982 r., w Coimbrze, w Portugalii, podczas spotkania z intelektualistami, Jan Paweł II wskazał na pięć obszarów, na których współcześnie prawda przegrywa z „zastępczymi wartościami”:
- Nowoczesna kultura, która przez całe wieki była duszą cywilizacji zachodniej, przechodzi kryzys; nie jest już zasadą ożywiającą i jednoczącą społeczeństwo, rozproszona nie jest zdolna do podjęcia swego zadania, jakim jest przyczynianie się do wewnętrznego wzrostu człowieka (ta utrata mocy i wpływu wydaje się mieć swe źródło w kryzysie prawdy).
- Obiektywne widzenie prawdy często jest zastępowane stanowiskiem subiektywnym, bardziej lub mniej spontanicznym.
- Moralność obiektywna ustępuje miejsca etyce indywidualnej, w której każdy zdaje się być sam dla siebie normą działania i godzi się na wierność wyłącznie tej normie.
- Miejsce wierności zajmuje skuteczność.
- Człowiek odnosi wrażenie, iż żyje w społeczeństwie, w którym brak stałych wartości oraz ideałów.
Działalność polityków, ze względu na zakres i siłę oddziaływania społecznego, ma bardzo duży udział w wytworzeniu się we współczesnej kulturze wymienionych przez Papieża „obszarów kłamstwa”. Polityka jako umiejętność zyskiwania poklasku, utrzymywania stanowisk i poszerzania obszarów wpływu stanęła w opozycji do obiektywnej prawdy, która nie ma dla niej zbyt wielkiej wartości.
Znany, nieżyjący już polski filozof, J. M. Bocheński, zwracał uwagę, iż całe ludzkie poznanie trzeba pojmować albo jako ujmowanie, albo jako tworzenie przedmiotu. Gdy nie ma woli podjęcia wysiłku, by poznać dany przedmiot, to opisując go – tworzymy alternatywną rzeczywistość, coś podobnego, na wzór nieznanego w istocie przedmiotu. Tworzy się wówczas świat nierozpoznanych przedmiotów. A ponieważ tendencja „tworzenia” wyraźnie współcześnie dominuje nad trudem poznawania, powstał świat złożony z obcych w istocie części i elementów. Amerykański socjolog, George Ritzer (ur. 1940) w pracy pt. „Globalization of Nothing” (Globalizacja niczego), z 2006 roku, wskazuje, iż człowiek współczesny „siedzi nigdzie, pije nic”. Różnica między „czymś” a „niczym” jest empiryczna, a nie aksjologiczna. Istotą globalizacji niczego jest wydajność, społeczna odmiana nowego rodzaju fordyzmu, który zamienił producentów z twórców na wykonawców, nieświadomych celu i sensu swej pracy. Podobnie proponowana konsumpcja kilka ma wspólnego z zaspokajaniem potrzeb. Nie robi się zakupów, aby mieć co ubrać, tylko żeby coś kupić. Udziałem konsumenta jest „wieczne niezaspokojenie”. Podobnie dzieje się z innymi sferami życia społecznego: partie uprawiają „nie-politykę”; demokracja połączyła się z „nie-wybieraniem”; uczelnie coraz częściej są „nie-uniwersytetem”; wspólnoty religijne są często „nie-kościołami”; ludzie „nie-żyją”. Utrata istoty wielu pojęć stwarza świat obcy, tajemny, nie-nazwany. A język jest już za ubogi, aby ująć i opisać dokonujący się proces zaniku sensu i znaczenia wielu pojęć.
W związku z tym pojawiły się propozycje odrzucenia jakiejkolwiek „metanarracji”, w tym naukowej. Dokonuje się to pod hasłami uwolnienia człowieka od nieustannego poszukiwania prawdy, odrzucenia „zadufanego w sobie” realizmu, który domaga się bezzasadnie korespondowania z faktami. Do pierwszych zadań nauki powinna należeć wolność konwersacji, a nie szukanie prawdy. Nauka będzie mogła wówczas cieszyć się wolną, niczym nie skrępowaną grą własnych pomysłów. Celem ma być uwolnienie nauki od uwięzienia w dogmatach, gdyż „kto pragnie teorii poznania, ten pragnie przymusu”.
W ten sposób „uwolniona” nauka nie ma już języka, którym mogłaby się komunikować. Kolejnymi faktami, będącymi elementami dowolnej jej gry, stwarza nowy świat. Jest to świat pozbawiony ducha, a budowany najczęściej na nienawiści. Świat elektronicznych przekaźników stał się przestrzenią stwarzaną przez tzw. „hejt” – pełen nienawiści, pogardy, złości, adresowany do konkretnej osoby, jak i przedstawicieli danego narodu, płci, osób o innym światopoglądzie niż reprezentowany przez hejtera, wyznawców danej religii czy grupy politycznej.
Papież Franciszek w posynodalnej adhortacji apostolskiej „Christus vivit” (25 III 2019) napisał, iż przymiotem współczesnego świata stało się środowisko cyfrowe, z którego zdecydowana większość społeczeństwa korzysta na co dzień. Dzięki szybkiemu i łatwemu dostępowi do Intenetu i sieci społecznościowych tworzy się nowy sposób komunikowania się, nawiązywania łączności, zawiązywania relacji osobowych, wymiany poglądów. Utożsamianie jednak komunikacji międzyludzkiej z kontaktem wirtualnym jest błędem, bowiem przestrzeń cyfrowa prowadzi w gruncie rzeczy do samotności, manipulacji, alienacji społecznej, narastającego strachu przed realnym życiem oraz wyzwaniami, jakie ono w sobie zawiera. Przetworzone słowo coraz częściej przybiera postać „fake newsa” , który podsyca uprzedzenia i nienawiść, stając się symbolem „kultury odartej z prawdy”. Technologie używane w ten sposób kreują złudną, równoległą rzeczywistość, która deprecjonuje godność osoby ludzkiej. Niekontrolowane korzystanie z ze świata wirtualnego prowadzi do „migracji cyfrowej”, a w konsekwencji do alienacji społecznej. Pilną potrzebą zatem staje się uświadamianie i uwrażliwianie – szczególnie młodych ludzi – iż dobra i zdrowa komunikacja wymaga wyjścia ze świata wirtualnego do realnie istniejącego (por. p. 86 – 89).
Współczesny człowiek jest pełen nienawiści, a jeszcze częściej lęku i buntu. U podstaw jego nienawiści jest odmowa zaakceptowania siebie jako stworzenia, brak perspektywy teologicznej dla swego życia.
Papież Benedykt XVI 20 lutego 2009 roku wyraził tę prawdę słowami: „Człowiek nie jest absolutem, tak jakby ‘ja’ mogło się oddzielić i postępować jedynie według własnej woli. Jest to sprzeczne z prawdą o naszym jestestwie. Prawdą o nas jest przede wszystkim to, ze jesteśmy stworzeniami, Bożymi stworzeniami, i żyjemy w relacji ze Stwórcą. Jesteśmy istotami stworzonymi do relacji. I tylko akceptując tę naszą relacyjność, dochodzimy do prawdy, w przeciwnym razie popadamy w zakłamanie, a zatem jesteśmy zależni od Stwórcy. (…) Być stworzeniem oznacza być kochanym przez Stwórcę, pozostawać w relacji miłości, którą nas obdarza, która nas uprzedza”.
Ks. prof. Andrzej Zwoliński

10 godzin temu












English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·