Policjanci weszli na jedną z posesji w powiecie wysokomazowieckim. Szukali dowodów w sprawie, ale to, co zastali na miejscu i w telefonie 30-letniego mieszkańca, mocno wykroczyło poza standardowe interwencje. Mężczyzna trafił prosto do aresztu na trzy miesiące, a grożący mu wyrok może okazać się wyjątkowo surowy. Wszystko zaczęło się od ustaleń lokalnych kryminalnych. Z informacji, do których krok po krok docierali śledczy, wyłaniał się przerażający obraz. 30-letni mężczyzna miał dopuszczać się drastycznego znęcania się nad swoim psem. Co więcej, swoje zachowanie skrupulatnie nagrywał telefonem komórkowym, a pliki wideo przesyłał dalej. Nagrania z udziałem maltretowanego zwierzęcia trafiały do sieci i do prywatnych odbiorców.
Gdy funkcjonariusze zapukali do drzwi 30-latka, przypuszczenia się potwierdziły. W trakcie przeszukania domu policjanci zabezpieczyli nie tylko elektronikę pełną obciążających materiałów wideo, ale też substancje psychotropowe.
Zgromadzony materiał dowodowy okazał się na tyle twardy, iż śledczy nie mieli wątpliwości. Mężczyzna usłyszał zarzuty kwalifikowanego znęcania się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem, rozpowszechniania nielegalnych i drastycznych materiałów wideo oraz posiadania środków odurzających.
Prokurator z Prokuratury Rejon