Krzysztof DymińskiO zagadkowej sprawie zaginięcia Krzysztofa Dymińskiego słyszała pewnie większość z Was. Mimo dużego nagłośnienia medialnego oraz wysiłków rodziców, którzy bardzo aktywnie poszukują syna, niestety do dziś nie udało się ustalić, co dokładnie przydarzyło się nastolatkowi.
Kim był Krzysiek Dymiński?
Krzysiek DymińskiKrzysztof Dymiński urodził się 1 maja 2007 roku. Razem z mamą Agnieszką, tatą Danielem i starszym o 4 lata bratem Patrykiem mieszkał we wsi Pogroszew-Kolonia. Liczy ona trochę ponad 200 mieszkańców i znajduje się w województwie mazowieckim w pobliżu Ożarowa Mazowieckiego. Według bliskich Krzysiek był radosnym, inteligentnym i uśmiechniętym, a jednocześnie spokojnym chłopakiem, który dobrze się uczył i nie sprawiał nigdy problemów wychowawczych.
Był lubiany przez rówieśników, chętnie pomagał też koleżankom i kolegom, czasem tłumaczył im szkolny materiał, który bez większych problemów sam przyswajał. W chwil zaginięcia miał 16 lat i chodził do pierwszej klasy liceum. Był to profil biologiczno-chemiczny. Wybór nie był przypadkowy. W przyszłości chciał bowiem zostać lekarzem. Oprócz medycyny lubił politykę i historię. interesował się także bieżącymi wydarzeniami. Śledził m.in. sytuację na Ukrainie.
Wydarzenia poprzedzające zaginięcie nastolatka
Krzysiek DymińskiBliscy wspominają, iż ostatni rok przed zaginięciem był czasem zmian. Krzysiek skończył szkołę podstawową i zaczął edukację w szkole średniej. Poznał też oczywiście nowych kolegów i koleżanki. Był to także okres pierwszych młodzieńczych zauroczeń i związków. Mimo tego, iż hormony buzowały, to zdaniem bliskich nastolatek był odpowiedzialny, potrafił ocenić, co jest dobre, a co złe. Dzień przed zaginięciem, czyli w piątek 26 maja 2023 roku Krzysiek poszedł normalnie do szkoły, z rana złożył jeszcze życzenia i wręczył mamie kwiaty, ponieważ był to Dzień Matki.
Po południu nastolatek spotkał się z koleżanką, do której czuł jednak najpewniej coś więcej. Chłopak wrócił do domu około 18:30, o 22:00 poszedł do swojego pokoju. Około 1:00 w nocy Pani Agnieszka zajrzała do syna. Ten jeszcze nie spał. Mama zasugerowała, żeby odłożył telefona, co Krzysiek faktycznie zrobił. Potem Pani Agnieszka pocałowała jeszcze syna w czoło, choć robiła to bardzo rzadko. Często ten szczegół się pojawia w różnych medialnych relacjach. Tak jakby ten mały gest był spowodowany jakimś matczynym przeczuciem. W każdym razie potem wszyscy poszli spać.
Dzień zaginięcia Krzyśka
W sobotę 27 maja rodzice Krzysztofa chcieli pojechać na targi książki do Warszawy. Liczyli, iż uda im się dostać autograf byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, który był specjalnym gościem tego wydarzenia. Krzysiek miał tego dnia spotkanie dla osób, które przygotowywały się do sakramentu bierzmowania. Mama nastolatka wstała tego dnia przed 9:00 i poszła wziąć prysznic. Gdy wyszła z łazienki, postanowiła, iż pójdzie obudzić młodszego syna, żeby nie spóźnił się do kościoła. Spotkanie bierzmowanych miało się rozpocząć o 10:00, a kobieta miała zawieźć Krzyśka. Nie było go jednak w swoim pokoju.
Mama zaczęła więc sprawdzać kolejne pomieszczenia, a choćby garaż, ale nigdzie nie mogła znaleźć syna. Nie było jeszcze powodu do niepokoju, bo chłopak mógł po prostu wyjść wcześniej do kościoła. Rodzice pojechali więc do świątyni, ale okazało się, iż tam jednak nie dotarł.Krzysiek podobno zawsze mówił, gdzie idzie, udostępniał też państwu Dymińskim lokalizację swojego telefonu. Jak wspominali rodzice, nie robili tego z jakiejś chęci kontroli, ale dla bezpieczeństwa swoich dzieci. Krzysiek to rozumiał i tych zasad przestrzegał. Nigdy też nie uciekł z domu, więc to, co zrobił w dniu zaginięcia było zupełnie do niego nie podobne.
Rozpoczęcie poszukiwań przez najbliższych
Krzysiek DymińskiBliscy przeczuwali, iż coś jest nie tak i postanowili gwałtownie działać. Wiedzieli, gdzie nastolatek lubił spędzać czas w stolicy i zaczęli sprawdzać te miejsca. W poszukiwaniach pomagali znajomi i rodzina. Rodzice Krzyśka pytali też przechodniów, czy nie widzieli może ich syna. W ten sposób dowiedzieli się, iż chłopak miał być widziany około 16:30 w parku Traugutta. 2 godziny później dwójka świadków miał zauważyć zaginionego lub kogoś bardzo podobnego w okolicach mostu Grotta-Roweckiego. Krzysztof miał być również widziany w okolicach stadionu narodowego. Bliscy dotarli w te miejsca, ale nie udało się odnaleźć chłopaka.
Należy podkreślić, iż telefon nastolatka był wyłączony, więc nie można było się z nim skontaktować ani namierzyć lokalizacji urządzenia. Pod koniec tego długiego i pełnego emocji dnia wszystkie osoby, które brały udział w poszukiwaniach, zaczęły jeszcze rozwieszać plakaty z podobizną zaginionego. O sprawie gwałtownie zrobiło się głośno ze względu na zaangażowanie bliskich Krzyśka. Informacja o jego zniknięciu pojawiła się w mediach społecznościowych i była udostępniana na różnego rodzaju grupach i profilach różnych osób. Sprawą zajęła się też fundacja Itaka. Bliscy kontynuowali działania w nocy z soboty na niedzielę i skończyli wieczorem w niedzielę. Rodzice tak mocno koncentrowali się na tym, żeby znaleźć syna, iż nie spali przez wiele godzin w tamtym okresie.
Zgłoszenie zaginięcia na policji
Krzysiek DymińskiPo kilku godzinach zaginięcie Krzysztofa zostało zgłoszone na policji. Śledczy od początku potraktowali sprawę poważnie. Tu trzeba powiedzieć, iż nie jest to takie oczywiste i zdarza się, iż policjanci zwlekają z rozpoczęciem działań. W tym wypadku na szczęście tak nie było. Śledczy użyli na tym wstępnym etapie psów tropiących.
Ustalono, iż Krzysiek opuścił dom bardzo wczesnym rankiem, bo gdzieś około 4:00 rano. Miał go wówczas widzieć jeden z sąsiadów. 16-latek udał się następnie na przystanek i wsiadł do autobusu linii 713, którym pojechał do Warszawy. Według świadków nastolatek wysiadł przy ciepłowni Wola, a potem przesiadł się do autobusu nr 105.
Kamery monitoringu zarejestrowały go w stolicy naszego kraju – najpierw o 5:07 na Rondzie Daszyńskiego, a potem o 5:30, gdy stał na Moście Gdańskim. Chłopak opierał się o barierkę i patrzył w dal. Kilkanaście minut później już go tam nie było. Czy Krzysiek skoczył z mostu? A może udał się gdzieś indziej? Tego nie wiemy do dziś.
Regularne działania rodziców Krzyśka
rodzice KrzyśkaRodzice postanowili podzielić się zadaniami. Mama została w domu, odbierała wiadomości od osób, które pisały w sprawie zaginięcia Krzyśka i przekazywała te informacji policji. Tata nastolatka natomiast jeździł po mieście i szukał syna. Ten podział obowiązków trwa w zasadzie do dziś. Pan Daniel regularnie przeczesuje Wisłę, szukając ubrań lub przedmiotów należących do Krzyśka. Do tej pory nie znalazł on zwłok syna.
Dużo nadziei przyniosło odkrycie w wodzie skarpetki w żółte kaczki. Tata zaginionego był przekonany, iż należała on do jego syna, który nosił czasem skarpetki w taki charakterystyczny wzór. Zadzwonił więc do żony, która sprawdziła szafę Krzyśka i odnalazła kompletną parę skarpetek. Był to więc fałszywy trop. Ojciec zaginionego znalazł natomiast w Wiśle dwa ciała innych osób i w ten sposób pomógł ich bliskim zamknąć w pewien sposób ten trudny rozdział. Pod koniec sierpnia 2024 roku mężczyzna odkrył natomiast ludzką czaszkę i kości.
Nowe informacje, które nie przyniosły przełomu
W sprawie co jakiś czas pojawia się nowy trop, ale przez cały czas to za mało, żeby wyjaśnić zagadkę zniknięcia Krzyśka. W sierpniu 2023 roku chłopak miał być widziany nad polskim morzem, konkretnie w Rowach i Ustce. Świadkowie twierdzili, iż miał różaniec w ręku. Czy był to Krzysiek czy może ktoś do niego podobny? Trudno powiedzieć. We wrześniu 2023 roku ktoś zauważył podobno Krzysztofa na stacji benzynowej pod Poznaniem. W stolicy Wielkopolski chłopak miał się z kolei pojawić na krótko przed Świętami bożego narodzenia, bo w czwartek 21 grudnia.
6 września 2024 roku media obiegła informacja, ze chłopak był widziany w jednym z warszawskich Rossmanów. Później udało się ustalić, iż nie był to zaginiony. Dwa najbardziej obiecujące zgłoszenia pochodziły natomiast z okresu wakacji 2023 roku, czyli stosunkowo krótko po zaginięciu nastolatka. Pierwsze takie zdarzenie miało miejsce w województwie pomorskim, konkretniej w okolicach miasta Gniew, które leże w pobliżu Starogardu Gdańskiego.
Potencjalnie obiecujące tropy
Jeden z lokalnych gospodarzy spotkał wówczas młodego mężczyznę, który poprosił o wodę. Powiedział, iż jest turystą, zwiedza okolicę i będzie pisał książkę. Pan Antoni, który spotkał owego wędrowca i chwilę z nim rozmawiał, nie słyszał wówczas o zaginięciu Krzyśka. Gdy natrafił na informację o nastolatku spod Warszawy, to był pewien, iż był to właśnie zaginiony. Według mężczyzny zachowywał się normalnie był też ogólnie w dobrym stanie fizycznym.
Jeśli chodzi o drugi trop, to w drugiej połowie września 2023 roku mama Krzysztofa opublikowała na Facebooku film, który mógł przedstawiać jej zaginionego syna. Było to nagranie z 31 sierpnia. Kamerka samochodowa kierowcy, który jechał drogą nr 11 w pobliżu Poznania. Na filmie widać mężczyznę idącego poboczem w przeciwnym kierunku do jadącego samochodu, czyli z Koszut do Kórnika. Zdania są podzielone. Jedni twierdzą, iż był to Krzysiek. Inni iż zupełnie go nie przypomina. Pani Agnieszka twierdziła, iż może to być jej syn. Osobiście widzę pewne podobieństwo, ale osoba na nagraniu wygląda na znacznie starszą niż poszukiwany nastolatek. Według mnie może być po 40-stce. Jakość nagrania nie jest zbyt dobra, a idący poboczem ma na głowie kaptur, mimo iż był ciepły letni dzień. Czy ten kaptur miał właśnie utrudnić ewentualną identyfikację?
Wygląd i ubiór Krzysztofa Dymińskiego w dniu zaginięcia
Jeśli chodzi o wygląda zaginionego, to pewnie kojarzycie przynajmniej jedno ze zdjęć, które pojawiały się i przez cały czas pojawiają w mediach. Znajdziecie je też oczywiście w tym filmie. Krzysiek ma około 175 cm wzrostu i szczupłą sylwetkę. Charakterystyczna jest jego bujna czupryna i włosy koloru ciemny blond, niebieskie oczy i aparat ortodontyczny na zęby. W dniu zaginięcia nastolatek był ubrany w granatową bluzę z dużym białym logo ADIDAS z przodu. Miał na sobie ciemnoszare spodnie oraz czarne sneakersy marki Diesel. Na szyi nosił złoty łańcuszek z krzyżykiem ze swoim imieniem i datą pierwszej komunii.
Warto dodać, iż zaginiony nie wziął ze sobą żadnej torby podróżnej czy walizki, a choćby plecaka. Miał przy sobie tylko telefon (konkretnie był to czarny iPhone 12 mini), powerbanka, białe bezprzewodowe słuchawki Apple, czarny portfel marki Adidas z legitymacją szkolną i kartą płatniczą Visa. Ustalono, iż nastolatek zabrał też plastikową różę, która była związana z dziewczyną, w której się zakochał. Zostawił natomiast zegarek. Był to prezent, który otrzymał tak naprawdę ojciec Krzyśka, ale chłopcu bardzo się on spodobał, dlatego pan Daniel powiedział, iż syn może ten zegarek nosić. Od tego momentu praktycznie się z nim nie rozstawał. To też może być taki symbol, iż Krzysztof chciał zwrócić przedmiot prawowitemu właścicielowi, czyli ojcu.
Najbardziej popularne hipotezy
Przejdźmy teraz do hipotez. Najbardziej prawdopodobne wydaje się popełnienie przez chłopaka samobójstwa. Bliscy nie zauważyli żadnej zmiany w zachowaniu Krzyśka przed jego zaginięciem. Nie wydawał się przybity czy smutny. Miał plany na najbliższą przyszłość. Chociażby zaplanował wcześniej, iż w dniu zaginięcia weźmie udział w spotkaniu dot. bierzmowania. Rozmawiał też z rodzicami na temat wyjazdu na Openera. Ten festiwal muzyczny miał się rozpocząć za około miesiąc, konkretnie 28 czerwca.
Tym, co mogło zadecydować, iż Krzysiek Dymiński mógł chcieć popełnić samobójstwo był zawód miłosny. Chłopak był podobno mocno zakochany, ta relacja była dla niego bardzo ważna. Jednocześnie nie zdradzał członkom rodziny zbyt wiele szczegółów. Nie do końca też wiadomo, Nie można też w końcu zapomnieć o ostatnim wpisie na Instagramie Krzyśka. Około 5:35 w dniu zaginięcia, czyli 27 maja 2023 roku napisał on „Dziękuję, żegnajcie”.
Wysiłek podejmowany przez rodziców zaginionego
Na koniec dodam, iż należy docenić działania rodziców Krzyśka, którzy nie tylko szukają syna, ale też starają się zwrócić uwagę na problem zaginięć, zwłaszcza wśród młodych osób. Państwo Dymińscy dzielą się również swoimi radami na temat tego, jak postąpić w pierwszych chwilach po zaginięciu i jak poradzić sobie z tą ciężką sytuacją, jaką jest zaginięcie bliskiej osoby. Postulują, iż bliscy osób zaginionych powinni mieć zapewnioną specjalistyczną pomoc psychologiczną. Rodzice Krzyśka zwracają też uwagę na to, iż zaginięcia dzieci powinny być bardziej nagłośnione. Ich zdaniem powinny być to powiadomienia wysyłane na takiej zasadzie jak alerty pogodowe. Informacja powinna być kierowana do ludzi, którzy pochodzą z obszaru, gdzie doszło do zaginięcia.
Dzięki zaangażowaniu rodziców powstał też utwór „Zaginione dzieci”, który porusza – jak zresztą sam tytuł wskazuje – problem zaginięć. Ruszyła także kampania społeczna „Gdzie jesteś?” oraz odbyła się debata z udziałem Marszałka Sejmu Szymona Hołowni w której wzięły tez udział rodziny innych zaginionych dzieci. Dyskutowano na temat potrzebnych zmian w przypadku zaginięć dzieci w Polsce.










English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·