Krakowski Rynek Główny w zimowe popołudnia ma specyficzny klimat. Mimo mrozu i zalegającego śniegu, przed Sukiennicami wcale nie jest pusto. To tutaj realizowane są sceny, które dla stałych mieszkańców są codziennością, a dla przyjezdnych – jedną z największych atrakcji. Sprawdziliśmy, jak wygląda styczeń w samym sercu miasta.
Ktoś zatrzymuje się na moment, ktoś inny wyciąga z torby resztkę pieczywa. Efekt? Błyskawiczne „oblężenie”. Gołębie na Rynku Głównym nic sobie nie robią z niskich temperatur. Są tak oswojone, iż lądują ludziom bezpośrednio na rękach, ramionach, a choćby głowach.
Nie tylko turyści
Choć mogłoby się wydawać, iż to zabawa głównie dla przyjezdnych, przy pomniku Mickiewicza widać też mieszkańców, którzy po prostu zatrzymali się na chwilę w drodze do pracy czy na uczelnię. Niektórzy przygotowani są na to spotkanie profesjonalnie z zapasem ziaren, inni dzielą się tym, co akurat mają pod ręką.
Na zdjęciach widać detale, których w biegu zwykle nie dostrzegamy. Napuszone pióra, charakterystyczne pomarańczowe oczy i dumne kroki po mokrej od śniegu nawierzchni. Choć temat gołębi w Krakowie od lat budzi emocje jedni je uwielbiają, inni uważają za problem – nie da się ukryć, iż bez nich Rynek wyglądałby zupełnie inaczej.
Zobaczcie zdjęcia naszego fotografa:











2 godzin temu











English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·