Osiedle Maltańskie w Poznaniu: dramat eksmitowanych, wielkie pieniądze i arogancja władzy
To nie musiało tak wyglądać. W środę 12 sierpnia kilkudziesięciu policjantów w pełnym rynsztunku bojowym, niektórzy zamaskowani, w towarzystwie komornika Pawła Śliwińskiego oraz dwóch mężczyzn w żółtych kamizelkach, wyposażonych w łomy i młoty, przeprowadziło pierwszą eksmisję na Osiedlu Maltańskim w Poznaniu.
Ponieważ 45-letni Krzysztof Obst, schorowany podopieczny miejskiego ośrodka pomocy rodzinie, nie chciał dobrowolnie wpuścić władzy państwowej do zajmowanego domu, ta weszła siłą, wyważając drzwi. „Czynnościom urzędowym” towarzyszył krzyk protestujących mieszkańców i aktywistów. Doszło do przepychanek. Bronisławę Waszkiewicz, prezeskę Stowarzyszenia Maltańskie Nasz Dom, która broniła dostępu do drzwi, stróże prawa chwycili za ręce, próbując odciągnąć na bok. Starsza kobieta poczuła się na tyle źle, iż wezwano karetkę.
Policjanci musieli się czuć bardzo pewnie, bo bez powodu popychali też innych protestujących, a choćby dziennikarzy. Jeden z funkcjonariuszy groził przedstawicielom mediów, iż jeżeli jego twarz zostanie pokazana publicznie, to „spotkamy się w sądzie”.
Robotnicy w żółtych kamizelkach spakowali dobytek Krzysztofa Obsta do kartonowych pudełek, a potem wrzucili je na pakę białego dostawczaka. Eksmitowanemu komornik Śliwiński zaproponował miejsce w opłaconym hotelu. Na razie na miesiąc. Potem to już zmartwienie miasta, więc pewnie pan Krzysztof wylądowałby w przytułku dla osób bezdomnych, bo gmina nie dysponuje lokalami komunalnymi ani socjalnymi. Mężczyzna odmówił. Tymczasowej gościny udzielili mu przyjaciele z Osiedla Maltańskiego. Pewnie nie na długo. niedługo ruszą kolejne eksmisje. Do wysiedlenia pozostało kilkaset osób, w większości biednych, starszych, schorowanych i nieporadnych życiowo.
Cenny teren i niechciani ludzie
Osiedle Maltańskie to kilkanaście hektarów położonych w sąsiedztwie Jeziora Maltańskiego, 3,5 km od poznańskiego Starego Rynku. Na terenie po dawnych ogródkach działkowych stoi ok. 200 murowanych domków i drewnianych altan, bez kanalizacji, utwardzonych dróg i z siecią wodociągową jeszcze z lat 30. XX w. Niektóre zabudowania prowizorycznie odnowiono, ale większość jest w opłakanym stanie i przypomina slamsy z państw zwanych dawniej Trzecim Światem. Po raz pierwszy byłem tam w 1997 r. Potem jeszcze kilkakrotnie. Za każdym razem widok był przygnębiający, choć mieszkańcy nie narzekali i wydawali się pogodzeni z losem.
Teren ten przed wojną należał do Kościoła. Parafia św. Jana Jerozolimskiego za Murami w Poznaniu w czasach wielkiego kryzysu gospodarczego udostępniła działki ubogim, aby ci mogli uprawiać warzywa i owoce. Z czasem powstały tam zabudowania,
Post Kościół pazerny i niemiłosierny pojawił się poraz pierwszy w Przegląd.

16 godzin temu












English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·