Po stanowisku władz powiatu gnieźnieńskiego głos w sprawie publicznych zarzutów posła Zbigniewa Dolaty zabrał główny zainteresowany – Mateusz Hen, zastępca dyrektora ds. medycznych Szpitala Pomnik Chrztu Polski w Gnieźnie. W swojej wypowiedzi odniósł się zarówno do kwestii tzw. „Frontu Ochrony Hena”, zarzutów dotyczących wyroków sądowych, jak i rzekomego ustawiania konkursów oraz kondycji finansowej placówki.
Już na wstępie Hen zdystansował się do narracji posła Dolaty, ironicznie komentując pojęcie FOH.
Czy jest coś takiego w Gnieźnie jak FOH, czyli Front Ochrony Hena? Chciałem zauważyć, iż moje nazwisko pisze się przez samo ‘H’, więc o ile poseł Dolata stworzył FOHA, to chyba swojego własnego – mówił.
Jak dodał, w jego ocenie prawdziwym problemem nie jest rzekoma „ochrona” kogokolwiek, ale brak rozliczeń politycznych.
Może powołamy ruch rozliczenia Dolaty z wszystkich nadużyć, które wykorzystuje z władzy jako poseł. Myślę, iż nie jeden obywatel, nie tylko powiatu gnieźnieńskiego, by to poświadczył – stwierdził.
„Mam jeden wyrok. Dotyczy życia prywatnego”
Jednym z głównych argumentów posła Dolaty było twierdzenie, iż Mateusz Hen nie powinien pełnić funkcji kierowniczej z powodu „wyroków sądowych”. Zastępca dyrektora szpitala odniósł się do tego wprost, przedstawiając kontekst sprawy.
Słowo „wyroki” można nadużywać tak samo, jak poseł nadużywa słowa „nadużycia”. Owszem, mam wyrok – przyznał.
Jak wyjaśnił, dotyczył on konfliktu rodzinnego podczas próby odebrania małoletniego syna zgodnie z orzeczeniem sądu.
Pojechałem odebrać mojego małoletniego syna zgodnie z wyrokiem sądu. Dziecko nie zostało mi przekazane. Przy drobnej przepychance przy bramie zostałem oskarżony o pobicie – razem z moją 75-letnią matką, która była tam ze mną – mówił.
Jednocześnie podkreślił, iż jest to jedyny wyrok, jaki posiada, i iż nie ma on żadnego wpływu na możliwość pełnienia funkcji zastępcy dyrektora ds. medycznych.
Nie przeszkadza to w niczym, aby przez cały czas pełnić te obowiązki. Są opinie prawne w tym zakresie – zaznaczył.
Hen odniósł się także do innych oskarżeń, które – jak podkreślił – zakończyły się uniewinnieniem.
Byłem oskarżony o fałszywe zeznania czy namawianie do fałszywych zeznań, ale sąd mnie z tego uniewinnił. To była nieprawda. Poseł w tej sprawie po prostu kłamie – powiedział jednoznacznie.
Konkursy w szpitalu: „Tak działa system”
Kolejnym elementem krytyki posła Dolaty były konkursy na świadczenie usług lekarskich, które – według niego – mają być wygrywane przez te same, lokalne spółki powiązane rodzinnie. Mateusz Hen tłumaczył, iż mechanizm konkursów wynika wprost z obowiązujących przepisów.
Pracuję w szpitalu 28 lat. Ustawa o działalności leczniczej wymaga, żeby dyrektor jednostki co pewien czas ogłaszał konkursy na działalność leczniczą w zakresie obsługi lekarskiej – wyjaśnił.
Jak dodał, lekarze pracujący na kontraktach nie mają takiej stabilności jak pracownicy etatowi, ponieważ umowy muszą być regularnie odnawiane.
Sposób świadczenia usług to albo etat, albo indywidualna praktyka lekarska, albo podmiot leczniczy. I to są te spółki, o których mówi poseł – zaznaczył.
Jednocześnie przyznał, iż w przypadku Szpitalnego Oddziału Ratunkowego przyszłe konkursy mogą wyglądać inaczej.
Z jednym zgodzę się z panem posłem – konkurs na SOR może wyglądać inaczej i na pewno tam spółki MedSfera nie będzie – zapowiedział.
„Tu nie ma żadnej prywatyzacji”
Hen zdecydowanie odrzucił zarzut „prywatyzacji szpitala tylnymi drzwiami”.
Nie ma tu żadnej prywatyzacji. Kontrakt, o którym mówimy, dotyczy wyłącznie świadczenia pracy w zakresie obsługi lekarskiej. Nie ma udziału w zyskach – podkreślił.
Jak dodał, analiza struktury zatrudnienia mogłaby przynieść zaskakujące wnioski.
Być może się okaże, iż to wcale nie spółki są tu najbliższe prywatyzacji – zauważył.
„Wyrzucony z pracy pod naciskiem posła”
W swojej wypowiedzi Mateusz Hen wrócił również do wydarzeń z przeszłości, gdy – jak twierdzi – został zwolniony z pracy na skutek bezpośredniej interwencji posła Dolaty.
Poseł Dolata przyszedł do gabinetu ówczesnego dyrektora i powiedział mu wprost: albo ja wyrzucę ciebie, albo ty wyrzucisz Hena – relacjonował.
Sprawa trafiła do sądu pracy, który przyznał mu rację.
Sąd uznał to za niewłaściwe działanie i szpital musiał zapłacić odszkodowanie. To kolejne nadużycie władzy przez posła Dolatę, ocenione przez sąd – i to za czasów rządów PiS – podkreślił.
Kondycja szpitala i dokończenie rozbudowy
Hen odniósł się także do zarzutów dotyczących złej sytuacji finansowej szpitala.
Odziedziczyliśmy pusty budynek. Kasa szpitala i starostwa była pusta. Stanęliśmy przed zadaniem, jak dokończyć obiekt, który był niezbędny – mówił.
Jak zaznaczył, dziś obiekt w pełni funkcjonuje i obsługuje pacjentów nie tylko z powiatu gnieźnieńskiego, ale i ościennych.
Płynność finansowa jednostki jest zachowana. Wszystkie faktury są regulowane na bieżąco – dodał.
Na potwierdzenie dobrej organizacji pracy wskazał napływ kadry medycznej.
Migrują do nas lekarze i pielęgniarki ze szpitali ościennych. To świadczy o tym, iż praca jest tu dobrze zorganizowana i na czas opłacana – podsumował.
Wątek klasztoru Bożogrobców i zmiana prawa za rządów PiS
W swojej wypowiedzi Mateusz Hen poruszył również sprawę klasztoru Bożogrobców w Gnieźnie, uznając ją za jeden z najbardziej jaskrawych przykładów – jego zdaniem – politycznej ingerencji posła Zbigniewa Dolaty. Jak relacjonował, na ratowanie zabytkowego obiektu udało mu się uzyskać dotację z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, jednak środki te ostatecznie nie trafiły do Gniezna.
Okazało się, iż poseł Dolata osobiście biegał po korytarzach. Jak tam to się nie udało, to zszedł piętra niżej w hierarchii, aby doprowadzić do tego, żeby ta dotacja nie była mi przyznana. Udało mu się to – mówił Hen, dodając, iż w efekcie klasztor dalej popadał w ruinę, bo zabrakło pieniędzy na remont.
Zastępca dyrektora szpitala zwrócił także uwagę na istotny fakt pomijany w publicznych wystąpieniach posła Dolaty – to właśnie Prawo i Sprawiedliwość zmieniło przepisy, dopuszczając możliwość pełnienia funkcji zastępcy dyrektora szpitala przez osobę karaną.
Tak, to dokładnie ze czasów rządu PiS. Może warto o tym wspomnieć, skoro dziś słyszymy moralne oceny i zarzuty – podkreślił Hen, wskazując, iż obecne regulacje prawne jednoznacznie pozwalają mu zajmować stanowisko, które pełni.
Jak dodał, posiadanie mandatu posła daje ogromne możliwości – zarówno do działania na rzecz dobra wspólnego, jak i do wyrządzania szkód.
Mając władzę posła w Polsce można naprawdę wiele dobrego zrobić, a można też bardzo zaszkodzić – podsumował.

1 miesiąc temu













![Stan alarmowy w Polsce. Służby na ulicach, kontrole, zakaz wstępu do szkół dla osób postronnych [16.03.2026]](https://warszawawpigulce.pl/wp-content/uploads/2026/01/Policja-SOK-kolej.webp)
English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·