Koniec obławy na pumę. Podano oficjalny komunikat

1 godzina temu

Odłowiono pumę widzianą w lesie w okolicach miejscowości Karsinka w woj. zachodniopomorskim - poinformowała Gmina Polanów. "Zwierzę zostało zbadane przez lekarzy weterynarii. O jego dalszych losach poinformujemy w kolejnym komunikacie" - podano.

PAP/Monika Żywanowska
Puma została złapana dzięki wabikom w okolicach Karsinki

Puma została złapana dzięki wabikom pozostawionym w okolicach miejscowości Karsinka - przekazało radio RMF FM. Wabiki zostały rozmieszczone na terenie przez specjalistów, zajmujących się odławianiem dzikich zwierząt.


Cały teren był monitorowany. Gdy zwierzę wyszło w niedzielne popołudnie z lasu możliwe stało się oddanie celnego strzału ze środkiem usypiającym.

"Zwierzę zostało zbadane przez lekarzy weterynarii. O jego dalszych losach poinformujemy w kolejnym komunikacie" - podała Gmina Polanów. Ze wstępnych ustaleń wynika, iż ma trafić do Zoo w Poznaniu.

Koniec obławy na pumę. Pierwszy spotkał ją myśliwy, pokazał nagranie

O dzikim zwierzęciu w polskim lesie jako pierwszy poinformował w środę myśliwy, który opublikował w mediach społecznościowych nagranie z pumą, którą zaobserwował w lesie w gminie Polanów.

ZOBACZ: Wyjechała do pracy i przepadła bez wieści. 19-latka zaginęła we Włoszech

Maciej Wiórka z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinku poinformował, iż mężczyzna spotkał dzikiego kota dwa razy.

- Najpierw zauważył ją, gdy szedł na polowanie, gdy było jeszcze widno. Hałasował, krzyczał, by zwierzę odeszło, ale nie reagowało. Mężczyzna oddał strzał ostrzegawczy i dopiero wtedy zareagowało, ale z dużym opóźnieniem i bez oczekiwanego rezultatu. Nie uciekło, zrobiło parę kroków w bok. To może oznaczać, iż puma jest już starsza, przygłucha. Kilka godzin później, w nocy z 6 na 7 lipca podeszła pod ambonę, w której był myśliwy - przekazał.

Puma z Karsinki nie była jednak pierwszym dzikim kotem, jakiego poszukiwano w lasach woj. zachodniopomorskiego. Pod koniec stycznia gmina Będzino ostrzegała mieszkańców po zgłoszeniu od sołtyski przed pumą bądź gepardem, którego fotopułapka wiele tygodni wcześniej uchwyciła w kompleksie leśnym w Strachominie. Wówczas drapieżnika nie zlokalizowano i nie odłowiono.
WIDEO: "Prezydenci i premierzy". Leszek Miller: Tego Ukraińcy nie chcą pokazać światu
Idź do oryginalnego materiału