Kolejny incydent kałowy w Płocku - tym razem nie na basenie. "Ręce nam opadły"

1 godzina temu

Choć "incydent kałowy" to żartobliwa nazwa funkcjonująca w przestrzeni internetowej, właścicielom obiektów wcale do śmiechu nie jest.

Każda tego rodzaju sytuacja wiąże się z koniecznością sprzątania i dezynfekcji, a to kosztuje. Tym razem jednak sprawcę zamieszania uwiecznił monitoring.

- Nagrania z kamer mówią w tym przypadku więcej niż tysiąc słów. Jakość jest doskonała – widać wszystko jak na dłoni. Dajemy „autorowi” tego zamieszania szansę na zachowanie resztek twarzy. Czekamy na kontakt w wiadomości prywatnej w celu pokrycia kosztów profesjonalnego sprzątania i dezynfekcji terenu - zwraca się w swoich mediach społecznościowych Kwiaciarnia Egzotyka.

Do "incydentu" doszło za tzw. kwiatomatem, który mieści się przy ul. Rembielińskiego i oferuje gotowe bukiety 24/7.

- Ręce nam opadły... Szczerze? Jesteśmy po prostu zażenowani i wstrząśnięci. Dbamy o to miejsce dla Was, chcemy, żeby było czysto, estetycznie i bezpiecznie, a spotyka nas coś takiego - kontynuują właściciele kwiaciarni.

Apelują również o zachowanie szacunku do wspólnej przestrzeni.

Przypomnijmy, iż na płockich basenach obowiązuje już choćby cennik za "incydenty kałowe", a więc w praktyce zanieczyszczenie niecki. Być może niedługo podobne będą musiały wprowadzić również inne obiekty...

Idź do oryginalnego materiału