Big Brother w Dino, "gwiazdami" pracownicy
Niskie temperatury w sklepach, braki kadrowe, presja na szybkość skanowania, planowane nadgodziny, brak funduszu socjalnego — jakie jeszcze zarzuty ze strony pracowników i związkowców mogą paść pod adresem Dino Polska?
Okazuje się, iż spółka od dawna stosować ma praktyki budzące ogromne wątpliwości natury prawnej, o czym informuje OPZZ Konfederacja Pracy.
- Otrzymujemy od pracowników Dino sygnały o nadużywaniu monitoringu wizyjnego do kontroli tempa i jakości pracy. Docierają do nas informacje, iż do marketów przesyłane są zdjęcia z kamer z komentarzami, iż dany regał pozostało niedostatecznie zatowarowany, iż towar nie został wystawiony „wystarczająco szybko” itp. - mówią związkowcy.
Jak twierdzą, jednocześnie w wielu sklepach brakuje rąk do pracy, a zdarzają się przypadki nieprzedłużania umów o pracę w celu ograniczania kosztów. Z informacji docierających do działaczy wynika, iż oczekiwania wobec pracowników stale rosną.
- Pracownicy to przecież nie maszyny. Ciąży na nich ogromna presja, z powodu braków kadrowych pracują ponad siły, a do tego okazuje się, iż są podglądani przez oko „Wielkiego brata” - komentuje w rozmowie z KCI Wojciech Jendrusiak, przewodniczący MZZ OPZZ Konfederacja Pracy — Pracownicy przez lata, choćby 10 lat, myśleli, iż to jest normalne. W końcu odważyli się zgłosić sprawę do nas, a my nie pozwolimy, żeby zamieść ją pod dywan — dodaje
Związki przypominają, iż zgodnie z przepisami zawartymi w kodeksie pracy, monitoring wizyjny może być stosowany wyłącznie w ściśle określonych celach, takich jak zapewnienie bezpieczeństwa pracowników, ochrona mienia czy kontrola produkcji. Nie powinien natomiast służyć do bieżącego sprawdzania postępów pracownika w pracy, weryfikowania tempa i jakości wykonywania obowiązków lub kontroli obecności pracownika.
Pod stałą kontrolą
Tymczasem standardy panujące w sklepach Dino Polska mają wykraczać daleko poza ramy prawa. Do związkowców docierają skargi pracowników, których zgłaszają, iż na kamerach sprawdza się m.in., ile czasu pracownik był na przerwie, bo „wózek stał pusty”.
- Sygnały, które otrzymujemy, są niepokojące. W niektórych sklepach kamery są skierowane choćby na wejście do toalety i kierownictwo sprawdza, ile czasu ktoś był za potrzebą — relacjonuje Wojciech Jendrusiak — Padają słowa: „mamy nagrania”. W sklepach oczekuje się dodatkowo potwierdzania wykonania zadań SMS-em przez kierownika. System nakłada kolejne obowiązki i przyspiesza tempo pracy, którego przy tak okrojonej obsadzie po prostu nie da się realizować w sposób bezpieczny — alarmują związkowcy.
Co więcej – jak mówią OPZZ — pracownikom wytykane są błędy sprzed ponad pół roku, co również budzi poważne wątpliwości prawne.
Kodeks pracy wskazuje, iż pracodawca przetwarza nagrania obrazu wyłącznie do celów, dla których zostały zebrane, i przechowuje przez okres nieprzekraczający 3 miesięcy od dnia nagrania. Po upływie tego okresu nagrania muszą zostać trwale usunięte.
- Pracownicy mówią wprost – monitoring nie służy bezpieczeństwu, tylko stałej kontroli i naciskowi — zaznacza OPZZ Konfederacja Pracy.
Po zapoznaniu się ze zgłoszeniami związkowcy postanowili skierować sprawę do UODO, czyli Urzędu Ochrony Danych Osobowych.
OPZZ Konfederacja Pracy apeluje do pracowników, by zgłaszać wszystkie nieprawidłowości.
- Gwarantujemy poufność. Ze względu na setki wiadomości odpowiedzi mogą pojawiać się z opóźnieniem – liczba zgłoszeń przerosła nasze oczekiwania, ale każdą sprawę traktujemy poważnie — apelują związkowcy.
Przypomnijmy, iż o sile "Wielkiego Brata" boleśnie przekonała się brygadzistka z centrum dystrybucyjnego Dino, którą zwolniono właśnie na podstawie nagrać z monitoringu. Kulisy tej sprawy opisywaliśmy na łamach naszego portalu w tym miejscu - KLIK.
Tak, jak zawsze, poprosiliśmy o komentarz biuro prasowe Dino Polska. I tak, jak poprzednio, nie spodziewamy się, iż tym razem doczekamy się jakiejkolwiek odpowiedzi.

2 godzin temu









English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·