Dziś Kodeń kojarzy się przede wszystkim z nadbużańskim spokojem, piękną przyrodą i barokową bazyliką. Jednak w XVII wieku, w czasach świetności I Rzeczypospolitej, był to tętniący życiem, prężny ośrodek miejski. O jego wyjątkowości decydowało położenie na pograniczu geograficznym, politycznym i kulturowym. Na tych ziemiach od wieków przeplatały się wpływy łacińskiego Zachodu i bizantyjskiego Wschodu. Obok siebie żyli katolicy obrządku łacińskiego, prawosławni, a od czasu zawarcia Unii Brzeskiej w 1596 roku – również grekokatolicy (unici). W tej barwnej, wielokulturowej mozaice kształtowało się dziedzictwo, które potrzebowało silnego ośrodka duchowego. Kodeń od 1511 roku nierozerwalnie związany był z rodem Sapiehów – litewskich magnatów, którzy z małej wsi uczynili swoją prywatną rodzinną rezydencję, budując tu zamek, kościoły oraz cerkwie. Nikt jednak w najśmielszych snach nie przypuszczał, iż to właśnie tu wyrośnie sanktuarium, które rozgłosem i siłą oddziaływania dorówna najważniejszym miejscom kultu w
Rzeczypospolitej.Uwięziony we własnym ciele magnatGłównym bohaterem tej niezwykłej historii jest Mikołaj Sapieha (1581–1644), nazywany przez potomnych Pobożnym. Był to człowiek pełen sprzeczności – z jednej strony dumny i pewny siebie magnat, z drugiej zaś gorliwy chrześcijanin i wytrawny polityk. Odebrał staranne, w duchu humanizmu wykształcenie. W młodości podróżował po Europie, studiując na renomowanych uniwersytetach w Wilnie, Moguncji, Paryżu oraz Padwie. Po powrocie do ojczyzny gwałtownie robił karierę na dworze królewskim. Pełnił prestiżowe funkcje chorążego wielkiego litewskiego, a w kolejnych latach sprawował urzędy wojewody brzeskolitewskiego oraz mińskiego.Świetnie zapowiadającą się karierę i dostatnie życie magnata przerwała nagła tragedia. W 1625 roku, mając zaledwie 44 lata, Mikołaj Sapieha zapadł na ciężką, tajemniczą chorobę. Z dnia na dzień sprawny i aktywny dotąd mężczyzna zaczął tracić władzę w kończynach. Zgodnie z przekazami historycznymi był to postępujący paraliż, połączony z powracającymi udarami. Choroba nie tylko obezwładniła jego ciało, ale uderzyła również w psychikę. Magnat popadł w głęboką depresję, stany lękowe i poczucie całkowitej bezradnoś
ci.Mimo sprowadzenia na dwór w Kodniu najwybitniejszych medyków z Rzeczypospolitej i zagranicy, stosowania wymyślnych mikstur oraz zabiegów, stan zdrowia Sapiehy nie ulegał poprawie. Wobec bezsilności medycyny konwencjonalnej, uwięziony we własnym ciele magnat zaczął szukać ratunku na drodze duchowej. Za gorącą namową swojej żony, Anny z Szadurskich, Mikołaj podjął decyzję o odbyciu błagalnej pielgrzymki do Rzymu, który był sercem świata chrześcijań
skiego.Gorliwa modlitwa na WatykanieWyprawa z podlaskiego Kodnia do Włoch w pierwszej połowie XVII wieku była przedsięwzięciem niezmiernie trudnym, kosztownym i niebezpiecznym. W Europie trwała wówczas wyniszczająca wojna trzydziestoletnia, a drogi pełne były maruderów i rozbójników. Dla człowieka obłożnie chorego taka podróż graniczyła z szaleństwem. Sapieha wyruszył jednak w drogę w specjalnie przystosowanej, wyścielonej karocy, a na trudniejszych odcinkach tras przenoszono go na
noszach.Jesienią 1630 roku, po wielu tygodniach wycieńczającej podróży, orszak magnata dotarł wreszcie do Rzymu. Dzięki ogromnym majątkom, powiązaniom rodzinnym oraz wstawiennictwu dyplomatów, polski dostojnik został przyjęty na prywatnej audienicji przez papieża Urbana VIII (Maffeo Barberiniego). Ojciec Święty, poruszony ciężkim losem i głęboką wiarą polskiego szlachcica, otoczył go opieką i umożliwił mu modlitwę w prywatnych apartamentach papieskich, a ściślej – w watykańskiej Kaplicy Pauliń
skiej.To właśnie tam znajdował się niezwykły, otoczony wielką czcią wizerunek Matki Bożej Gregoriańskiej, zwanej również Guadalupejską. Według dawnych podań rzymskich płótno to miało być dziełem samego św. Łukasza Ewangelisty. W VI wieku papież Grzegorz I Wielki przywiózł je z Konstantynopola do Rzymu, gdzie odtąd stanowiło jedną z najcenniejszych relikwii papieskich. Obraz przedstawiał popiersie Maryi ze złożonymi do modlitwy dłońmi, o dostojnym, a zarazem pełnym łagodności i ciepła
spojrzeniu.Gdy służba wniosła Mikołaja Sapiehę przed ten wizerunek, w kaplicy rozpoczęła się msza święta. W trakcie przeistoczenia – jak skrupulatnie odnotowali rzymscy i polscy kronikarze – doszło do spektakularnego wydarzenia. Sapieha poczuł nagły, piekący żar rozchodzący się po całym ciele. Bezwładne dotąd mięśnie odzyskały sprawność, całkowicie ustąpił ból i paraliż. Na oczach zdumionego duchowieństwa i służby polski magnat wstał z noszy o własnych siłach i padł na kolana, dziękując Maryi za cudowne uzdrowienie.
Mikołaj Sapieha, wykradł obraz z Watykanu i przybył z z nim do Kodnia 15 września 1631 r. niedługo po tym został ekskomunikowany, fot.
pl.wikipedia.orgŚwięta kradzież w nocyNiezwykły cud uzdrowienia wywołał w sercu Mikołaja Sapiehy nie tylko nieprawdopodobną euforia i wdzięczność, ale także nagłe, przemożne pragnienie. Magnat uznał, iż tak cudowny wizerunek nie może pozostać zamknięty w prywatnych apartamentach papieskich, ale musi trafić do jego ojczystego Kodnia. W oczach Sapiehy obraz ten miał stać się latarnią wiary, niosącą pociechę cierpiącym i jednoczącą ludzi na wschodnich rubieżach
Rzeczypospolitej.Sapieha niezwłocznie udał się do papieża Urbana VIII z gorącą prośbą o podarowanie płótna lub chociażby zgodę na jego wykupienie za dowolną sumę. Odpowiedź Ojca Świętego była jednak stanowcza i jednoznaczna: obraz nie był na sprzedaż i musiał pozostać w Rzymie. Dla zwykłego człowieka byłby to koniec starań, jednak duma i determinacja magnata nie znały granic. Uzdrowiony Mikołaj postanowił posunąć się do czynu o wiele bardziej
ryzykownego.Plan kradzieży przygotowano w najdrobniejszych szczegółach. Sapieha nawiązał kontakt z przekupnym zakrystianem papieskim. Za ogromną na owe czasy kwotę 500 scudi w złocie zakrystian zgodził się ułatwić rabunek. W nocy z 15 na 16 września 1630 roku, wykorzystując sen straży, duchowny skrycie wyciągnął bezcenne płótno z ram i przekazał je zaufanym ludziom polskiego
magnata.Mikołaj Sapieha nie czekał na świt. Obraz natychmiast ukryto i zabezpieczono, a cała polska serwitutowa kwatera w pośpiechu opuściła Rzym. Gdy rano odkryto brak wizerunku w Kaplicy Paulińskiej, na Watykanie wybuchł gigantyczny skandal. gwałtownie połączono kropki i zorientowano się, kto stoi za zniknięciem relikwii. Za uciekającym orszakiem Sapiehy natychmiast wysłano papieskie listy gończe oraz pościg, jednak polski magnat gnał przez Europę z zawrotną prędkością, skutecznie myląc
tropy.Papieski gniew i klątwa Cena za udaną ucieczkę okazała się niezwykle wysoka. Papież Urban VIII był wściekły. Reakcja Stolicy Apostolskiej była bezwzględna: na Mikołaja Sapiehę nałożono najwyższą karę kościelną – ekskomunikę, czyli papieską klątwę. W XVII-wiecznej Europie oznaczało to cywilną śmierć. Człowiek objęty klątwą zostawał wykluczony ze społeczności wiernych, nie mógł przyjmować sakramentów, uczestniczyć w mszy świętej, a w wymiarze państwowym tracił urzędy, prawa polityczne i doznawał powszechnej hań
by.Mimo grożących mu niebezpieczeństw i ciężaru papieskiej klątwy 15 września 1631 roku, po rocznej, pełnej napięcia podróży, Mikołaj Sapieha uroczyście wjechał do Kodnia, wwożąc ze sobą wykradziony wizerunek. Przybycie obrazu wywołało ogromne poruszenie wśród lokalnej ludności, duchowieństwa oraz okolicznej szlachty. Płótno tymczasowo umieszczono w zamkowej kaplicy pod wezwaniem Ducha Świętego. Mikołaj dopiął swego – Maryja w swoim cudownym wizerunku zamieszkała nad
Bugiem.Jako człowiek głęboko wierzący, Sapieha nie zamierzał jednak trwać w uporze i schizmie z Rzymem. Rozpoczął wielokrotne starania o uzyskanie przebaczenia, zdjęcie ekskomuniki i legalizację obecności obrazu w Kodniu. Argumentował, iż jego motywem nie była chciwość czy chęć zysku, ale wyłącznie miłość do Matki Bożej oraz pragnienie umocnienia wiary na
pograniczu.Przełom w tej trudnej sprawie nastąpił w latach 1634–1636. Sapieha wykazując ogromną skruchę, zaangażował się bez reszty w obronę spraw Kościoła katolickiego i Unii Brzeskiej na sejmach Rzeczypospolitej. Wstawiennictwo za magnatem podjęli polscy biskupi, nuncjusz papieski w Warszawie, a także sam król Władysław IV Waza. Nie bez znaczenia był również fakt, iż od momentu przybycia obrazu do Kodnia przed wizerunkiem zaczęły dziać się liczne, oficjalnie udokumentowane cuda i
uzdrowienia.Ostatecznie w 1636 roku Mikołaj Sapieha po raz drugi udał się do Rzymu – tym razem w pokutnym stroju, jako kajający się grzesznik. Widząc jego głęboką skruchę, wielkie zasługi dla obrony wiary oraz niezwykłe owoce kultu na Podlasiu, papież Urban VIII uległ. Cofnął ekskomunikę, wybaczył magnatowi „świętą kradzież” i oficjalnie podarował obraz Matki Bożej miastu Kodeń, nadając tutejszej świątyni liczne
odpusty.Bazylika św. AnnyBudowę murowanej bazyliki św. Anny rozpoczęto w 1629 roku. W trakcie budowy Mikołaj Sapieha ciężko zachorował, a budowę przerwano. Jako dowód wdzięczności za odzyskane zdrowie Sapieha postanowił wznieść w Kodniu świątynię, która swoją wspaniałością odpowiadałaby randze cudownego obrazu. Budowę kościoła ukończono w 1635 roku. Projekt świątyni stworzono w oparciu o najlepsze wzorce włoskiego baroku, połączone z lokalną tradycją architektoniczną, tworząc wybitne dzieło tak zwanego renesansu lubelskiego.Świątynia kodeńska do dziś zachwyca doskonałymi proporcjami, okazałą fasadą oraz bogactwem wykończenia. Bryła kościoła jest jednonawowa, usytuowana na planie krzyża łacińskiego, z półkoliście zamkniętym prezbiterium i dwiema kaplicami bocznymi. Zachodnia fasada, usytuowana naprzeciw rynku, charakteryzuje się wspaniałym, bogato zdobionym szczytem z wolutami, gzymsami i dekoracyjnymi wnę
kami.Jednak to, co najcenniejsze, kryje się wewnątrz świątyni. Sklepienie kolebkowe z lunetami zdobi skomplikowana i niezwykle precyzyjna sieć listew sztukatorskich, tworzących geometryczne wzory – serca, gwiazdy i rozety. Wkomponowano w nie płaskorzeźby przedstawiające sceny z życia Chrystusa i Maryi oraz herby fundatorów, z herbem Lis rodu Sapiehów na czele.W centralnym punkcie imponującego ołtarza głównego umieszczono Cudowny Obraz Matki Bożej Kodeńskiej. Płótno przedstawia Maryję w dostojnych, królewskich szatach, trzymającą w lewej ręce Dzieciątko Jezus, a w prawej – złote berło. Rysy Twarzy Matki Bożej są ciemniejsze, pociągłe, nawiązujące do wschodnich ikon bizantyjskich. To unikalne połączenie zachodniego malarstwa olejnego z estetyką wschodnią sprawiło, iż obraz stał się bliski zarówno katolikom, jak i unitom czy prawosł
awnym.Narodziny podlaskiej CzęstochowySzybko okazało się, iż sprowadzenie obrazu i wzniesienie wspaniałej bazyliki św. Anny całkowicie zmieniło bieg historii małego nadbużańskiego miasteczka. Wokół Cudownego Obrazu wyrosła niezwykła pobożność ludowa. Do Kodnia zaczęły ściągać rzesze pielgrzymów nie tylko z najbliższych okolic Podlasia i Polesia, ale również z odległych zakątków Korony i Wielkiego Księstwa
Litewskiego.Miejsce to bardzo gwałtownie zyskało miano „podlaskiej Częstochowy”. Tak jak Jasna Góra była sercem duchowym dla centralnej Polski i Śląska, tak Kodeń stał się prawdziwą duchową stolicą dla wschodnich rubieży Rzeczypospolitej. Przed wizerunkiem klękali wspólnie polscy magnaci, uboga szlachta zagrodowa, podlascy chłopi, a także przedstawiciele różnych obrządków – katolicy łacińscy oraz unici. Maryję Kodeńską zaczęto powszechnie nazywać Matką Jedności oraz Królową Podlasia, widząc w Niej opiekunkę i orędowniczkę łączącą podzielone narody i
wyznania.Sanktuarium Kodeńskie gwałtownie stało się czymś więcej niż tylko miejscem modlitwy. Było twierdzą polskości, oazą kultury i symbolem przetrwania w trudnych czasach. Zapiski w księgach parafialnych z XVII i XVIII wieku skrupulatnie odnotowywały dziesiątki spektakularnych uzdrowień, przywróceń wzroku, odzyskania władzy w kończynach oraz licznych nawróceń.Kodeń stał się duchowym sercem Podlasia. Jednak to, co wydarzyło się w kolejnych stuleciach, okazało się równie dramatyczne. Obraz Matki Bożej Kodeńskiej przeżył wspaniałą papieską koronację, pół wieku carskiego wygnania na Jasną Górę, aż wreszcie – dokładnie 300 lat po pierwszej koronacji – doczekał się uroczystej rekoronacji. Oto dalsze dzieje miejsca, które po dziś dzień nazywane jest podlaską Częstochową.Ruch pielgrzymkowy, który narodził się w XVII wieku, z każdym rokiem przybierał na sile. Do podlaskiego sanktuarium ściągały tłumy wiernych – od prostych chłopów z Polesia, przez szlachtę zagrodową, aż po najpotężniejsze rody Rzeczypospolitej. Wizerunek wzywany jako Matka Jedności powoli stawał się symbolem porozumienia na pograniczu kulturowym. Dopełnieniem wdzięczności Sapiehów za otrzymane łaski było ofiarowanie wota dziękczynnego, z którego około 1662 roku wykonano misterną, wotywną „sukienkę” zdobiącą
obraz.Trzecia koronacja w dziejach PolskiPrawdziwym przełomem w dziejach sanktuarium stał się wiek XVIII. Staraniem prawnuka Mikołaja, Jana Fryderyka Sapiehy, podjęto działania mające na celu ukoronowanie wizerunku koronami papieskimi. Był to w owych czasach akt o niezwykłej randze państwowej i kościelnej, zarezerwowany jedynie dla najważniejszych miejsc kultu.15 sierpnia 1723 roku w Kodniu odbyła się uroczystość, która na zawsze zapisała się w historii kraju. Obraz Matki Bożej Kodeńskiej został ukoronowany koronami papieskimi przyznanymi przez watykańską Kapitułę św. Piotra. Była to trzecia papieska koronacja obrazu na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej – po Jasnej Górze w Częstochowie (1717 r.) oraz Trokach koło Wilna (1718 r.). Co ciekawe, w ceremonii wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy wiernych, przedstawiciele episkopatu, magnaterii oraz władz państwowych, a sam akt ukoronowania potwierdził niezbitą rangę Kodnia jako podlaskiej Czę
stochowy.Przez kolejne dziesięciolecia sanktuarium kwitło. Kodeń stał się centrum nie tylko religijnym, ale i kulturalnym. Wokół bazyliki rosły wota, powstawały nowe budynki, a kult Matki Bożej Jedności spajał lokalną
społeczność w trudnych latach słabnącej Rzeczypospolitej.52 lata wygnania na Jasną GóręTragiczny dla Kodnia okazał się wiek XIX i czas rozbiorów Polski. Po upadku powstania styczniowego w 1863 roku carskie władze zacięcie niszczyły wszelkie przejawy polskości oraz Kościoła katolickiego i unickiego na Podlasiu. Za wsparcie udzielone powstańcom przez mieszkańców i duchowieństwo na Kodeń spadły surowe represje.W 1875 roku decyzją władz carskich parafia katolicka w Kodniu została skasowana, wspaniałą bazylikę św. Anny zamieniono na cerkiew prawosławną, a sam Cudowny Obraz nakazano wywieźć. Wyrok brzmiał jak wygnanie – wizerunek miał trafić na Jasną Górę w Częstochowie, aby podlascy wierni stracili swój duchowy punkt
odniesienia.Dla mieszkańców Kodnia i całego Podlasia dzień wywiezienia obrazu był narodową i duchową tragedią. Płótno przebywało na częstochowskim „wygnaniu” przez dokładnie pięćdziesiąt dwa lata (1875–1927). Choć Matka Boża przebywała daleko od domu, pamięć o Niej w Kodniu nigdy nie zgasła. Wierzono głęboko, iż Królowa Podlasia jeszcze powróci nad
Bug.Powrót cudownego obrazuUpadek caratu i odzyskanie przez Polskę niepodległości w 1918 roku otworzyły drogę do odzyskania bezcennego wizerunku. Kluczową rolę w tych staraniach odegrała księżna Elżbieta z Branickich Sapieżyna. Dzięki jej ogromnemu zaangażowaniu, determinacji oraz wsparciu biskupów po latach starań uzyskano zgodę na powrót obrazu do macierzy.W roku 1927 wydarzyły się dwa przełomowe fakty. Po pierwsze, 3 września 1927 roku cudowny obraz Matki Bożej Kodeńskiej powrócił w uroczystej procesji do Kodnia. Witano go z płaczem i nieopisaną radością. Tak opisują to kodeńscy oblaci: Biskup Henryk Przeździecki przewiózł go (obraz przyp. red.) najpierw do Warszawy, gdzie nad renowacją płótna pracował prof. Jan Rutkowski. Obraz trafił do katedry warszawskiej, gdzie gromadził tłumy wiernych. Był również w kaplicy Zamku Królewskiego – tutaj przed nim biret kardynalski otrzymał Prymas Polski August Hlond oraz Wawrzyniec Lauri – Nuncjusz Apostolski w Polsce. Następnie wizerunek trafił do Siedlec, gdzie podczas głoszonych misji świętych, odwiedzały go tłumy czcicieli. W 1927 roku obraz Matki Bożej Kodeńskiej ruszył w drogę na swoje miejsce – do Kodnia. Uroczystości miały bardzo podniosły charakter – Matka Boża Kodeńska wieziona była na powozie zaprzężonym w sześć białych koni. Na trasie cudowny obraz zatrzymał się w Krzesku, Zbuczynie, Międzyrzecu Podlaskim, Białej Podlaskiej, Horbowie i Terespolu. Od Terespola za obrazem kroczył pieszo biskup siedlecki. Uroczystości powrotu wizerunku objęły patronatem najwyższe władze państwowe, a wydarzenia na rynku w Kodniu były transmitowane przez Polskie Radio”.Po drugie, wraz z powrotem obrazu do Kodnia przybyli nowi gospodarze sanktuarium – Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej (OMI), którzy opiekują się tym miejscem nieprzerwanie do dziś. To właśnie w 1927 roku, z okazji wielkiego powrotu obrazu, na sztucznie usypanym wzniesieniu w barokowo-klasycystycznym parku przy Pałacu Sapiehów (zwanym Placencją) wzniesiono pamiątkową kapliczkę. Sanktuarium zaczęło podnosić się z ruin, odbudowując swoją dawną świetność pod opiekuńczymi skrzydłami ojców oblatów.W 1973 r. Ojciec Święty Paweł VI listem apostolskim „Tum Romani Pontifices” podniósł świątynię kodeńską do godności Kościoła Papieskiego, czyli Bazyliki
Mniejszej.Uroczysty powrót cudownego obrazu do Kodnia. Na pierwszym planie widoczni m.in.: biskup pomocniczy włocławski Wojciech Owczarek (z lewej), biskup pomocniczy podlaski Czesław Sokołowski (z prawej). Na drugim planie widoczni m.in.: biskup podlaski Henryk Przeździecki (w okularach, z prawej), metropolita krakowski arcybiskup Adam Sapieha (w środku)., fot.
koden.com.plII koronacja na nowe stulecieDopełnieniem tej niezwykłej, wielowiekowej historii stały się uroczystości z 15 sierpnia 2023 roku. Dokładnie w 300. rocznicę pierwszej, historycznej koronacji z 1723 roku, Kodeń ponownie stał się centrum duchowym całej Polski. Na głowy Matki Bożej i Dzieciątka Jezus nałożono nowe, misternie wykonane korony papieskie, które wcześniej w Rzymie osobiście pobłogosławił papież Franciszek. Uroczystej rekoronacji, przeprowadzonej pod przewodnictwem wysłannika papieskiego, kardynała Stanisława Dziwisza, towarzyszyły dziesiątki tysięcy wzruszonych pielgrzymów, przedstawiciele episkopatu oraz władz państwowych. Wydarzenie to nie tylko przypomniało o bogatym dziedzictwie Sapiehów i „świętej kradzieży”, ale przede wszystkim przypieczętowało żywy kult Matki Jedności. Po trzech stuleciach Kodeń udowodnił, iż tytuł „podlaskiej Częstochowy” nie jest jedynie historyczną pamiątką, ale wciąż tętniącym życiem sercem duchowym wschodnich rubieży
Polski.Ziołowy ogród, Kalwaria i niezwykłe zabytkiOstatnie dziesięciolecia pod zarządem oblatów to czas potężnego rozwoju infrastruktury i oferty dla pielgrzymów. Szczególne zasługi w nowszej historii miejsca położył o. Stanisław Wódz OMI, za którego czasów na terenie sanktuarium założono słynny ogród w kształcie róży. W tym niezwykłym miejscu uprawiane są liczne zioła i kwiaty, z których ojcowie wytwarzają unikalne
produkty.Dziś odwiedzając Kodeń, pielgrzymi i turyści mogą zakupić tradycyjne wyroby oficjalnie wpisane na listę produktów tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Są to między innymi słynny Nektar św. Eugeniusza, ziołowy balsam Eremita, tradycyjny chleb kodeński na zakwasie oraz orzeźwiający kwas chlebowy.W Kodniu modlą się tysiące wiernych, zawierzając swoje sprawy Matce Bożej Kodeńskiej, fot. archiwumŹródła:1. Jazłowiecki A., Historia obrazu Cudownego Matki Boskiej Kodeńskiej, wydania archiwaln2. Oficjalne Archiwum Sanktuarium Matki Bożej Kodeńskiej (
koden.com.pl)3. Krasny P., Architektura kościoła św. Anny w Kodniu na tle renesansu i baroku w Rzeczypospolitej, Biuletyn Historii Sztuki4. Zofia Kossak-Szczucka, Błogosławiona wina (1953 r.).W sanktuarium w Kodniu, warto też zobaczyćGotycki kościół pw. Ducha Świętego – wzniesiony przez Pawła Sapiehę w latach 1530–1540 na wzgórzu zamkowym jako kaplica zamkowa. W jego wnętrzu kryje się najstarszy po cudownym obrazie zabytek Kodnia: nagrobna tablica Jana Sapiehy, a także dawna drewniana zasłona obrazu, zabytkowa kropielnica i poruszający krucyfiks z wizerunkiem Jezusa Uśmiechnię
tego.Kodeńską Kalwarię i park – zlokalizowane na terenie dawnego zamku. Znajduje się tam pomnik św. Andrzeja Boboli oraz 14 stacji drogi krzyżowej z unikalnymi, drewnianymi rzeźbami autorstwa Tadeusza Niewiadomskiego z Białej Podlaskiej. Obok scen religijnych można tam odnaleźć rzeźby upamiętniające męstwo polskich żołnierzy oraz nowsze kompozycje, w tym poruszającą stację „Czernobyl”.Jan Paweł II i żart o obrazieŚwięty Jan Paweł II żywił do Kodnia wyjątkowe nabożeństwo. Miejscowość tę odwiedzał trzykrotnie jeszcze jako kardynał Karol Wojtyła (w latach 1963, 1969 i 1977). To właśnie on nadał Maryi Kodeńskiej powszechnie używany dziś tytuł Matki Jedności. Podczas jednej ze swoich wizyt na Podlasiu kardynał Wojtyła wypowiedział słynne słowa: „Maryja łączy Lud Boży. A znajdujemy się na ziemi, na której to zjednoczenie ludu Bożego posiadało szczególne, historyczne znaczenie. Tutaj właśnie nastąpiło spotkanie Kościołów rozłączonych: Zachodniego i Wschodniego. Tutaj dokonywało się i dokonało się ich zbliżenie, zjednoczenie – unia”.Już po wyborze na Stolicę Piotrową papież Jan Paweł II chętnie wracał pamięcią do historii zuchwałej kradzieży dokonanej przez Mikołaja Sapiehę, lubiąc żartować w rozmowach z polskimi pielgrzymami: „W Kodniu macie obraz, który przecież należy do papieża!”.